Znasz go?
Znasz go? Fot. Vladimir Wrangel/Shutterstock

Każdy takiego zna. Chociaż wcale znać go nie chce. Są mili, sympatyczni, wykształceni i obyci. Mają dużo znajomych na Facebooku, dobrze się ubierają i są „do rany przyłóż”. A jednak mają jeden feler, który choć z początku wygląda niewinnie, będzie nas drogo kosztował. Oto jest sęp. Czyli taki stan umysłu.

REKLAMA

Martusia, pracuje w telewizji, jest hipsterką i ma milion pomysłów na minutę. Pokazuje się w modnych knajpach, możesz ją spotkać, kiedy przesiaduje w warszawskiej Charlotte z Mac-iem na kolanach. Jest słodka jak ksylitol i życzliwa jak dziennikarka telewizji śniadaniowej. Mimo to po 2 godzinach wspólnie spędzonego czasu, masz przemożną ochotę włożyć palce do gniazdka i się doładować. A następnie uciec dalej, niż do Planu B. Dlaczego? Ponieważ...

To na szczęście już odchodzi do lamusa, bo opłaty za usługi telekomunikacyjne są coraz niższe. Jednak nawet dziś zdarza się, że w kieszeni poczujesz jak twój telefon, dziwnie krótko, zawibruje. I w myślach już wiesz o kogo chodzi. "Bo ty masz darmowe" - tłumaczy. Tyle, że 60 groszy za połączenie, nie zrujnuje jego finansów, a tobie humor owszem. Nie szkodzi też, że jesteś za granicą i rozmowa ze Stanów o nowej kolekcji ortopedycznych wkładek do butów nie dość, że przerwie sen, to jeszcze wybije ci rachunek do 3 zer po przecinku. Zanim powie pa, znajdzie jeszcze kilka złotych myśli, które będą cię kosztować, kilka złotych więcej.

Jesteś w restauracji, płacicie rachunek, ale on nie może znaleźć portfela. Obszerna torba, portfel dziwnym trafem zniknął. Ty płacisz. On następnym razem. "Jak się spotkamy". I do tego te duże oczy wdzięczności, jak u kota ze Shreka. Ale nie dotyczy to tylko tych, którym się nie przelewa. Dorobkiewicze i nowobogaccy też lubią przyoszczędzić. Tak jakby ich doborowe towarzystwo było już nagrodą dla płacącego rachunek.

Nie zostawiają napiwków, bo nigdy nie mają drobnych. "Mam tylko kartę, następnym razem" - tyle że następnym razem jest to samo. Na propozycje kelnera: "Może pan dać napiwek kartą" udają, że albo nie słyszą, albo z grymasem a'la Lui de Funes, wygrzebią te 2 złote. Oczywiście garstką 20 groszówek, bez których poczują się nieprzyjemnie obco.

Najpierw niewinnie krążą
Najpierw niewinnie krążą Fot. Ana Gram/Shutterstock

Jakikolwiek wyjazd, czy służbowy czy prywatny, zawsze kończy się tak samo. Słyszysz pukanie do drzwi. "Wow, ale ekstraśnie wyglądasz! Masz może waciki i płyn micelarny? Plissss" a potem to straszne "ratujesz mi życie kochana!". Do tego podczas, gdy jedne oko będzie obdarowywało cię życzliwym spojrzeniem, drugie już skanuje twój pokój w poszukiwaniu innych "zapomnianych" rzeczy, które mogą się przydać. Dlatego na imprezie będziecie pachnieć tymi samymi perfumami, o które zapomni zapytać. "Sorki! W kibelku nie było odświeżacza!"

3 frytki z obiadu w restauracji poproszą o zapakowanie na wynos. Pod szyldem "jestem eko - dojem potem" będą jeszcze głośno lamentować "czy nie macie papierowych torebek?". Kiedy sęp widzi szwedzki bufet, w jego oczach pojawiają się płonące ogniki. Na talerzyku do espresso, potrafi utworzyć wieżę Eiffla z 3 dań, którą zacznie spożywać już w drodze do stolika. Kiedy już zadowoli swoje zmysły deserem, wraca po po kiełbaskę w cebuli.

... i masz fajkę? Notorycznie głodni lub na diecie, będą robić wyjątek od reguły i podbierać ci z firmowej lodówki twoje parówki i pomidorki cherry. A swoje mleko podpisują. Mogę jednego? Jeden staje się przyzwoleniem na "i jeszcze jeden i jeszcze raz". Do tego zbyt seksowna kanapka też może wzbudzić pożądanie. I tak aby nie gryzło cie sumienie, dasz kilka gryzów. Aż zaczniesz kupować mini sucharki bez soli.

Kiedy jedziesz za sępem na jednopasmówce, a w dalekiej perspektywie tli się czerwone światło, możesz być pewien, że przezorny osobnik zacznie powoli zwalniać. To nic, że od świateł dzielą was jeszcze 3 przecznice. Wychodząc z założenia, że każde hamowanie zużywa opony, sprytny sęp-logistyk ma w planach redukcję na dwójkę, jak tylko zapali się zielone. Zgodnie z zasada hamujesz-opony marnujesz.

Do tego wszystkiego szybko się przyzwyczajają. I na ofiarę zaczajają. Atakują swoimi dziwnościami zawsze, kiedy jest słodko i miło i najmniej się tego spodziewasz. Głupio odmówić lub skrytykować. A co raz zostało poczęstowane, już się nie odczęstuje. Dasz palec zacznij pilnować nogi, bo wykorzysta cię, aż po cebulki włosów. Te biedne i życzliwe sierotki, są wbrew pozorom, bardzo zaradne. Niestety, do rozpostarcia swoich sępich skrzydeł potrzebują jedynie żywiciela.