
Każdy takiego zna. Chociaż wcale znać go nie chce. Są mili, sympatyczni, wykształceni i obyci. Mają dużo znajomych na Facebooku, dobrze się ubierają i są „do rany przyłóż”. A jednak mają jeden feler, który choć z początku wygląda niewinnie, będzie nas drogo kosztował. Oto jest sęp. Czyli taki stan umysłu.
REKLAMA
Martusia, pracuje w telewizji, jest hipsterką i ma milion pomysłów na minutę. Pokazuje się w modnych knajpach, możesz ją spotkać, kiedy przesiaduje w warszawskiej Charlotte z Mac-iem na kolanach. Jest słodka jak ksylitol i życzliwa jak dziennikarka telewizji śniadaniowej. Mimo to po 2 godzinach wspólnie spędzonego czasu, masz przemożną ochotę włożyć palce do gniazdka i się doładować. A następnie uciec dalej, niż do Planu B. Dlaczego?
Ponieważ...
Ponieważ...
1. Puszczają ci sygnał i czekają, aż oddzwonisz
To na szczęście już odchodzi do lamusa, bo opłaty za usługi telekomunikacyjne są coraz niższe. Jednak nawet dziś zdarza się, że w kieszeni poczujesz jak twój telefon, dziwnie krótko, zawibruje. I w myślach już wiesz o kogo chodzi. "Bo ty masz darmowe" - tłumaczy. Tyle, że 60 groszy za połączenie, nie zrujnuje jego finansów, a tobie humor owszem. Nie szkodzi też, że jesteś za granicą i rozmowa ze Stanów o nowej kolekcji ortopedycznych wkładek do butów nie dość, że przerwie sen, to jeszcze wybije ci rachunek do 3 zer po przecinku. Zanim powie pa, znajdzie jeszcze kilka złotych myśli, które będą cię kosztować, kilka złotych więcej.
2. Ojej, gdzie się podział ten portfel
Jesteś w restauracji, płacicie rachunek, ale on nie może znaleźć portfela. Obszerna torba, portfel dziwnym trafem zniknął. Ty płacisz. On następnym razem. "Jak się spotkamy". I do tego te duże oczy wdzięczności, jak u kota ze Shreka. Ale nie dotyczy to tylko tych, którym się nie przelewa. Dorobkiewicze i nowobogaccy też lubią przyoszczędzić. Tak jakby ich doborowe towarzystwo było już nagrodą dla płacącego rachunek.
3. Nie mam drobnych
Nie zostawiają napiwków, bo nigdy nie mają drobnych. "Mam tylko kartę, następnym razem" - tyle że następnym razem jest to samo. Na propozycje kelnera: "Może pan dać napiwek kartą" udają, że albo nie słyszą, albo z grymasem a'la Lui de Funes, wygrzebią te 2 złote. Oczywiście garstką 20 groszówek, bez których poczują się nieprzyjemnie obco.
4. "Pożycz" i "a masz może"
Jakikolwiek wyjazd, czy służbowy czy prywatny, zawsze kończy się tak samo. Słyszysz pukanie do drzwi. "Wow, ale ekstraśnie wyglądasz! Masz może waciki i płyn micelarny? Plissss" a potem to straszne "ratujesz mi życie kochana!". Do tego podczas, gdy jedne oko będzie obdarowywało cię życzliwym spojrzeniem, drugie już skanuje twój pokój w poszukiwaniu innych "zapomnianych" rzeczy, które mogą się przydać. Dlatego na imprezie będziecie pachnieć tymi samymi perfumami, o które zapomni zapytać. "Sorki! W kibelku nie było odświeżacza!"
5. Może pan zapakować?
3 frytki z obiadu w restauracji poproszą o zapakowanie na wynos. Pod szyldem "jestem eko - dojem potem" będą jeszcze głośno lamentować "czy nie macie papierowych torebek?".
Kiedy sęp widzi szwedzki bufet, w jego oczach pojawiają się płonące ogniki. Na talerzyku do espresso, potrafi utworzyć wieżę Eiffla z 3 dań, którą zacznie spożywać już w drodze do stolika. Kiedy już zadowoli swoje zmysły deserem, wraca po po kiełbaskę w cebuli.
Kiedy sęp widzi szwedzki bufet, w jego oczach pojawiają się płonące ogniki. Na talerzyku do espresso, potrafi utworzyć wieżę Eiffla z 3 dań, którą zacznie spożywać już w drodze do stolika. Kiedy już zadowoli swoje zmysły deserem, wraca po po kiełbaskę w cebuli.
6. Daj gryza
... i masz fajkę? Notorycznie głodni lub na diecie, będą robić wyjątek od reguły i podbierać ci z firmowej lodówki twoje parówki i pomidorki cherry. A swoje mleko podpisują. Mogę jednego? Jeden staje się przyzwoleniem na "i jeszcze jeden i jeszcze raz". Do tego zbyt seksowna kanapka też może wzbudzić pożądanie. I tak aby nie gryzło cie sumienie, dasz kilka gryzów. Aż zaczniesz kupować mini sucharki bez soli.
7. Na drodze
Kiedy jedziesz za sępem na jednopasmówce, a w dalekiej perspektywie tli się czerwone światło, możesz być pewien, że przezorny osobnik zacznie powoli zwalniać. To nic, że od świateł dzielą was jeszcze 3 przecznice. Wychodząc z założenia, że każde hamowanie zużywa opony, sprytny sęp-logistyk ma w planach redukcję na dwójkę, jak tylko zapali się zielone. Zgodnie z zasada hamujesz-opony marnujesz.
Do tego wszystkiego szybko się przyzwyczajają. I na ofiarę zaczajają. Atakują swoimi dziwnościami zawsze, kiedy jest słodko i miło i najmniej się tego spodziewasz. Głupio odmówić lub skrytykować. A co raz zostało poczęstowane, już się nie odczęstuje. Dasz palec zacznij pilnować nogi, bo wykorzysta cię, aż po cebulki włosów. Te biedne i życzliwe sierotki, są wbrew pozorom, bardzo zaradne. Niestety, do rozpostarcia swoich sępich skrzydeł potrzebują jedynie żywiciela.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
