
– Trzeba wygrać zdecydowanie, bo szanse na prawdziwą zmianę są wtedy, kiedy uzyskamy bezwzględną większość w Sejmie i Senacie. To jest nasz cel – mówił Jarosław Kaczyński podczas sobotniego kongresu Prawa i Sprawiedliwości w Warszawie. Były premier zapowiedział również, że nie jest zainteresowany rządzeniem w żadnej koalicji.
REKLAMA
Jednym z kluczowych sposobów Jarosława Kaczyńskiego na przekonanie do siebie tylu Polaków, których głosy dadzą nie tylko szansę na samodzielne rządy Prawa i Sprawiedliwości, ale i łatwą możliwość przeprowadzania zmian w konstytucji przez tą partię, ma być rzekomo stworzony przez polityków prawicy projekt "wprowadzenia do polskiej gospodarki 1,4 bln zł". Prezes Prawa i Sprawiedliwości wspominał o tym już kilkukrotnie, ale jak dotąd nie przedstawił zbyt wielu szczegółów planowanego cudu ekonomicznego.
W sobotę Jarosław Kaczyński więcej uwagi poświęcił szczegółom tego, jak po przejęciu władzy w państwie 25 października zamierza obchodzić się z opozycją. Choć głośno mówi się w ostatnich dniach o "czarnych listach" przygotowywanych przez PiS, na których znajdują się dziennikarze i artyści nie popierający prawicy, to były premier zarzeka się, iż posłom przyszłej opozycji włos z głowy nie spadnie.
Nasz obóz polityczny rozumie, że w demokracji opozycja być musi i my jesteśmy gotowi opozycję nie tylko tolerować, ale opozycję szanować...
– My nie idziemy po władzę po odwet, po wyrównanie rachunków. My idziemy po to, by uczynić wszystko to, co jest potrzebne i by energia Polaków została wykorzystana – przekonywał lider koalicji Zjednoczona Prawica. Jarosław Kaczyński zapowiedział, iż po przejęciu władzy jego ugrupowania zamierza wprowadzić "pakiet demokratyczny", którego założenia mają nadać opozycji nowe uprawnienia.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
