Czy bycie sportowcem się opłaca?
Czy bycie sportowcem się opłaca? Fot. Łukasz Węgrzyn / Agencja Gazeta

Alicja Tchórz wywołała małą burzę informacją o tym, że za zwycięstwo w turnieju otrzymała jedynie 200 zł. Wszyscy wiemy, ile zarabiają największe polskie gwiazdy sportu, dochody Lewandowskiego, Gortata, czy Radwańskiej nie są tajemnicą. Ale jak ta sprawa wygląda w przypadku osób, które wybrały dziedziny mniej atrakcyjne medialnie i niekoniecznie są mistrzami olimpijskimi? Czy ich sport to coś z czego są w stanie normalnie żyć, czy też muszą mieć drugą, normalną pracę?

REKLAMA
Czy jest naprawdę aż tak źle?
Piłkarze, siatkarze, koszykarze, czy rajdowcy samochodowi i wszyscy inni reprezentanci popularnych dyscyplin to osoby, które zdecydowanie nie muszą się martwić o to, co włożą do garnka. Uderzająco dobrą sytuację mają zwłaszcza zawodnicy piłki nożnej – niektórzy reprezentanci drugoligowych zespołów (czyli dawnej trzeciej ligi) mogą liczyć na osiągnięcie przychodu rzędu 200 000 zł rocznie.
Z drugiej strony barykady są ci wszyscy, którzy wybrali takie dziedziny, jak pływanie, bieganie, czy też inne dyscypliny lekkoatletyczne. Z wyjątkiem śmietanki najlepszych, których przychody są mniej więcej na poziomie przywołanych przed chwilą zarobków drugoligowych piłkarzy, reszta zarabia zwyczajnie nędznie i w ich przypadku możemy mówić o sumach umożliwiających jedynie przeżycie, a nie życie. Osoby takie często są zmuszone polegać na pieniądzach od najbliższej rodziny, albo wręcz podejmować drugą, normalną pracę – to oczywiście jest problematyczne ponieważ treningi zabierają im mnóstwo czasu i pochłaniają z reguły większą część dnia.
logo
Sport uprawia się przede wszystkim z pasji, a nie dla pieniędzy. Fot. Jarosław Kubalski / AG
Lepiej być z małej miejscowości?
Jakkolwiek warto zwrócić uwagę, że lekkoatletykę, czy pływanie zaczyna się uprawiać w wieku lat nastu, kiedy i tak jest się na garnuszku rodziców. Starsi zawodnicy, o ile nie osiągają znaczących sukcesów doskonale sobie zdają sprawę, że albo będą sobie opłacać wszystko sami (w małym zakresie mogą liczyć na częściową pomoc klubu, w rzadkich wypadkach – zdarza się to, gdy pochodzą z małych miejscowości, gdzie i tak z racji tego co robią są rozpoznawalni – mają sponsorów), albo też muszą się rozstać ze sportowymi marzeniami.
Dużo pieniędzy zżerają przeróżne odżywki i sam sprzęt sportowy. Przykładowo jeden z zainteresowanych miesięczny trening biegacza wycenia na ok. 4 000 zł. Spowodowane jest to w dużej mierze szybką eksploatacją sprzętu na skutek intensywnych treningów, np. specjalistyczne obuwie trzeba wymieniać na nowe już po tysiącu przebiegniętych kilometrów, czyli średnio co dwa miesiące.
funyruner
Sportowe Forum Dyskusyjne

Trening częściowo finansuje PZLA gwarantuje jeden obóz klimatyczny i chyba 3 krajowe.Jeden obóz klimatyczny może okazać sie nie wystarczający i trzeba kombinować samemu. Są takze małe i średnie biegi na dystansach od 5 do 15km ale tam wcale nie jest łatwiej bo szturmują je biegacze za wschodniej granicy też bardzo mocni. Biegacz na dobrym poziomie moze spokojnie zarobić te 300zł ale to raczej dodatek po pensji niż ona sama w sobie. Polscy wyczynowi biegacze utrzymują sie głównie dlatego ze każdy z nich jest żołnierzem zawodowym i pobiera normalną pensję wiec może to jest jakieś światełku w tunelu.

Pasja nie kalkulacje
Andrzej Kowalski, prezes Polskiego Związku Pływackiego w rozmowie z nami odniósł się do burzy jaką wywołała Alicja Tchórz i słynnych już 200 zł za wygraną i opisał szczegółowo jak kwestia zarobków pływaków wygląda. Zauważa, że pływanie jest głównie sportem amatorskim, a w całym kraju mamy zarejestrowanych 23 000 zawodników. Większość z nich to dzieci w wieku od 10 do 16 lat, starszym, o ile są dobrzy i osiągają sukcesy władze związkowe jak i kluby pomagają znaleźć sponsorów (najczęściej z powodzeniem).
Sportowcy mogą liczyć także na stypendia od samorządów, w dużej jednak części muszą się opierać na pieniądzach rodziców. Kluby, o ile je na to stać, na tyle na ile mogą także starają się pomagać. Prezes Kowalski zwraca uwagę na to, że większość pływaków jest w tym sporcie z pasji, a nie w wyniku kalkulacji, robienie tego dla pieniędzy uważa za zupełnie niewłaściwe podejście.
W przypadku Alicji Tchórz zwraca uwagę, że w zawodach, w których wygrała 200 zł startowała już trzeci raz i doskonale wiedziała, że właśnie tyle może wygrać. Nie można tu więc mówić o jakimś zaskoczeniu. Zawody te były ważne ze względu na punkty jakie mógł zdobyć dany klub, nie chodziło tyle o nagrody. Kowalski przywołuje przykład Radka Kawęckiego – bardziej utytułowanego i bardziej znanego pływaka, który tez brał w nich udział i bynajmniej nie narzekał. Sugeruje też oddanie nagrody na cele charytatywne jeśli Alicja Tchórz uważa, że jej wysokość ją obraża.
logo
Tylko najlepsi lekkoatleci mogą żyć z uprawiania swojej dyscypliny. Fot. Michał Łepecki / Agencja Gazeta
Lekkoatleta rozdający ulotki
Bogdan Obrocki, trener lekkoatletów w Legii Warszawa też zwraca uwagę, że tego typu sporty uprawia się z pasji, a nie dla pieniędzy. Potwierdza, że tylko czołówka może liczyć na sponsorów (a także pieniądze z mityngów). Zawodnicy spoza polskiej kadry mogą liczyć na stypendia w wysokości 500-1200 zł, finansowane głównie przez samorządy. Także tutaj zawodnikami klubów są głównie nastolatkowie, zdarza się, że podejmują oni dodatkowe prace, by móc trenować (zdarza się , że zatrudniają się nawet do roznoszenia ulotek).
Obrocki koszt miesięcznego treningu wycenia na minimum 500 zł. Mówi też o wydatkach, jakie zmuszone są ponosić kluby na co dzień: przykładowo wynajem hali na AWF kosztuje 200 zł, natomiast w przypadku treningu na stadionie płaci się 15 zł od każdego zawodnika. Wspomnianych wydatków kluby jeszcze jakiś czas temu częściowo nie musiały ponosić, gdyż właścicielem wielu obiektów sportowych było miasto, ale obecnie nie znajdują się one już w rękach magistratu.
Trener lekkoatletów wskazuje także, że – niezależnie od ogólnego stosunku do czasów PRL-u – warto zauważyć, że przed zmianą systemową mniej popularne medialnie dziedziny sportu mogły liczyć na dużo większe wsparcie finansowe. Czy są szanse na to, że w najbliższych latach sytuacja zmieni się na lepsze? Obydwaj moi rozmówcy wydawali się co do tego sceptyczni, ale zarazem podkreślali, że przecież nie o pieniądze tutaj chodzi, tylko o robienie czegoś, co się naprawdę kocha.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl