
Głośne morderstwo pięciolatki w gdańskim Brzeźnie zakończyło się dla wielu kuriozalnym orzeczeniem biegłych. Ojciec dziewczynki został uznany za chwilowo niepoczytalnego, bo... palił marihuanę. Postanowiłem sprawdzić, dlaczego bycie pod wpływem narkotyków jest traktowane "łagodniej" niż w przypadku alkoholu.
Biegli psychiatrzy orzekli, że Mariusz L., kiedy zabijał swoją 5-letnią córkę był niepoczytalny. Taka ekspertyza oznacza, że morderca może nie odpowiadać za swoje czyny. Przyczyną ma być chwilowa niepoczytalność wywołana paleniem marihuany. Biegli uznali, że mężczyzna "nie mógł w czasie czynu rozpoznać jego znaczenia lub pokierować swoim postępowaniem” oraz, że pobyt na wolności nie zagraża bezpieczeństwu ani porządkowi publicznemu.
Prokuratorzy muszą umorzyć Na razie prokuratura sprawy komentować nie chce, bowiem przygotowywany jest wniosek o uzupełnienie dokumentacji medycznej. Do momentu pełnego zapoznania się przez śledczych z dokumentami nie może zapaść decyzja o umorzeniu śledztwa.
Obecnie ojciec dziewczynki przebywa w zamkniętym ośrodku psychiatrycznym w Szczecinie. To tam przeszedł 4-tygodniową obserwację. Jeżeli jednak dosłana dokumentacja będzie prawidłowa, prokuratura musi umorzyć śledztwo.
Co więc stanie się dalej z ojcem dziewczynki? Prawdopodobnie nie zostanie w zakładzie psychiatrycznym na kolejnej obserwacji. Jeżeli jednak wystąpi taka konieczność, będzie przebywał w zamkniętym szpitalu bezterminowo, podlegając okresowym badaniom. Inną ewentualnością, na którą może zdecydować się prokurator, jest powołanie nowych biegłych, ale tylko w przypadku gdy przesłana opinia będzie niepełna lub niejednoznaczna. Zażalenie na decyzję o ewentualnym umorzeniu może złożyć też matka dziewczynki (ale musi ona dotyczyć samej decyzji).
Gorzej pod wpływem alkoholu Internauci od razu przypomnieli inną sytuację z Gdańska. W maju prokuratura umorzyła śledztwo wobec 30-latka, który demolował sygnalizację świetlną oraz kopał, drapał interweniujących policjantów krzycząc, że jest nosicielem wirusa HIV i właśnie ich zaraził. W uzasadnieniu była opinia, że mężczyzna był niepoczytalny, gdyż zażył amfetaminę po raz pierwszy i nie przewidział, jakie może ona mieć działanie na jego psychikę i podejmowane czynności.
Co jednak stałoby się gdyby sprawcy byli pod wpływem alkoholu?
Jakub, Sopocki adwokat
Dlaczego więc, zdaniem biegłych, zapalenie jointa lub zażycie amfetaminy ma być traktowane jako okoliczność łagodząca, zaś alkohol obciążająca podczas popełniania ciężkich przestępstw? Wszystko zależy od biegłego z zakresu psychiatrii i jego interpretacji dotyczących osobowości i poczytalności badanego. Patrząc na te wyroki, widać, że – czysto teoretycznie – lepiej dokonywać przestępstwa pod wpływem narkotyków (biegły może "uratować") niż alkoholu (często surowiej karane niż "na trzeźwo").
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
