
W opiniotwórczym dzienniku "Frankfurter Allgemeine Zeitung" ukazał się artykuł tłumaczący różnice między poszczególnymi regionami Polski. Korespondent gazety w Polsce - Konrad Schuller, w ciekawy sposób opowiada o polskich podziałach.
REKLAMA
Według gazety najważniejszym punktem zwrotnym w poparciu dla Platformy Obywaletskiej była afera podsłuchowa oraz rozmowa Radka Sikorskiego i Jacka Rostowskiego przy winie i ośmiorniczkach. Autor zauważa, że ośmiorniczki „są z punktu widzenia konserwatywnej Polski odżywiającej się kapustą i mrożoną pizzą czymś tak luksusowym jak dla przeciętnego Niemca kawior Bieługa”.
Nie myśleli, że mogą przegrać
Schuller pisze, że „skończył się wielki sen Platformy". Wymienia zalety PO i jej rządów, takie jak: budowę autostrad, przeciwstawienie się kryzysowi finansowemu, wzrost gospodarczy, stawianie w Warszawie kolejnych drapaczy chmur. To jednak, zdaniem polskiego korespondenta, tylko rozleniwiło partię władzy. Zaś oprócz metropolii jak Poznań, Kraków i Wrocław istnieją całe miejscowości, które nadal są szare, jak ostatniego dnia komunizmu w Polsce.
Schuller pisze, że „skończył się wielki sen Platformy". Wymienia zalety PO i jej rządów, takie jak: budowę autostrad, przeciwstawienie się kryzysowi finansowemu, wzrost gospodarczy, stawianie w Warszawie kolejnych drapaczy chmur. To jednak, zdaniem polskiego korespondenta, tylko rozleniwiło partię władzy. Zaś oprócz metropolii jak Poznań, Kraków i Wrocław istnieją całe miejscowości, które nadal są szare, jak ostatniego dnia komunizmu w Polsce.
Schuller trafnie też zauważa sympatie polityczne Polaków . Zwrócił też uwagę na inne spojrzenia na drugą stronę. Wschodnia ściana postrzega „Polskę A” jako „liberalną, konsumencką, zimną, bez Boga i ojczyzny (…). Liberałowie widzą to zupełnie inaczej. Dla nich istnieje otwarta, tolerancyjna, europejska i demokratyczna Polska. Poza nią istnieje tylko nacjonalistyczny ciemnogród”.
Granica na Wiśle
Jak zauważa autor, podział ten „jest bardzo uproszczony, ale nie do końca chybiony”. Jednocześnie zauważa, że granica jest na Wiśle. Jako przykład podany jest Kraków. Tam „Polskę A” i „Polskę B” dzieli zaledwie 30 minut jazdy tramwajem nr. 4 z Placu Wszystkich Świętych do Nowej Huty. Schuller twierdzi, że na mapie ta linia podziału jest dobrze dostrzegalna między okręgiem wyborczym nr 22, gdzie w wyborach prezydenckich wygrał Bronisław Komorowski, a Nową Hutą, w której zwycięzcą okazał się Andrzej Duda.
Jak zauważa autor, podział ten „jest bardzo uproszczony, ale nie do końca chybiony”. Jednocześnie zauważa, że granica jest na Wiśle. Jako przykład podany jest Kraków. Tam „Polskę A” i „Polskę B” dzieli zaledwie 30 minut jazdy tramwajem nr. 4 z Placu Wszystkich Świętych do Nowej Huty. Schuller twierdzi, że na mapie ta linia podziału jest dobrze dostrzegalna między okręgiem wyborczym nr 22, gdzie w wyborach prezydenckich wygrał Bronisław Komorowski, a Nową Hutą, w której zwycięzcą okazał się Andrzej Duda.
Europa nie kojarzy się tutaj z nowoczesnymi firmami i nowymi miejscami pracy, tylko z upadkiem huty oraz ze starówką, gdzie obecnie jest więcej nocnych klubów dla niemieckich i angielskich turystów niż kościołów dla polskich katolików.
Niemiecka gazeta pisze też, by poznać potencjał takich miejsc jak Nowa Huta trzeba poznać historię Polski ostatnich 220 lat, czyli nieustannych walk o niepodległość. Oraz słowa "powstanie", które w języku polskim ma wyjątkowe znaczenie. Stąd też opuszczana zwykle przez sojuszników Polska jest często eurosceptyczna.
Napisz do autora:piotr.celej@natemat.pl
