Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Ponad połowa polskich menedżerów za usprawiedliwione w czasach kryzysu uznaje oferowanie klientom ekskluzywnych kolacji, wyjazdów na konferencje czy pobytów w spa - czytamy w "Gazecie Wyborczej".

REKLAMA
"Gazeta Wyborcza" cytuje wyniki 12 światowych badań nadużyć gospodarczych przedstawione przez Ernst & Young, renomowaną międzynarodową firmę doradczą. Ankieterzy od listopada 2011 roku przepytali ponad 1700 menedżerów, a w Polsce rozmawiali z pracownikami 55 firm o najwyższych dochodach.
Ankietowani byli pytani między innymi oto, czy w obliczu kryzysu byliby gotowi wręczyć łapówkę w zawoalowanej formie, jeśli "pomoże to przetrwać firmie spowolnienie ekonomiczne". Wynik nie napawa optymizmem. Aż połowa badanych w Polsce odpowiedziała, że skłonna byłaby oferować swoim klientom różnego rodzaju rozrywki, takie jak wyjazdy na konferencje, wycieczki czy przyjemności dla żony klienta.
27 proc. badanych stwierdziło, że mogłoby wręczyć klientowi tradycyjną łapówkę, czyli gotówkę, jeśli dzięki temu udałoby się zatrzymać klienta. Kolejne 18 proc. byłoby skłonne do wręczenia upominku.
- Zwiększająca się tolerancja dla działań niezgodnych z prawem w czasach spowolnienia gospodarczego to trend, który będzie bardzo trudno odwrócić - mówi cytowany przez "GW" Mariusz Witalis, partner w Ernst & Young, audytor śledczy. Wyniki są bowiem znacznie gorsze niż jeszcze dwa lata temu.
Co ciekawe, to nie strach przed CBA, ale sami pracownicy mogą stanowić swego rodzaju "linię obrony" przed nadużyciami korupcyjnymi. - Jeżeli pracownicy patrzą i informują, to efektywność wykrywania nadużyć wzrasta kilkukrotnie. A większość wykrywa się przez to, że pracownik coś powie, lub przez przypadek - dodaje Mariusz Witalis.

70 proc. Polaków twierdzi, że byliby gotowi ujawnić nieprawidłowości w firmie czy instytucji. Z drugiej strony aż 77 proc. spodziewałoby się negatywnej reakcji pracodawcy. Ponad połowa uważa, że gdyby pracownik zawiadomił odpowiednie służby o nieprawidłowościach, skończyłoby się to dla niego zwolnieniem z pracy.

źródło: Gazeta Wyborcza