Jarosław Kaczyński w TV Trwam: W Polsce nie ma systemu wartości konkurencyjnego dla tego, który głosi Kościół

Fot. Telewizja Trwam
Od słów "niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica" zaczął się środowy występ prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego na antenie Telewizji Trwam. Nic więc dziwnego, że prawie całą audycję szef Beaty Szydło i prezydenta Andrzeja Dudy przekonywał, że Polska pod jego rządami musi być podporządkowana wartościom bronionym przez duchowieństwo.


Prawie godzinny występ Jarosława Kaczyńskiego w telewizji kierowanej przez o. Tadeusza Rydzyka prezes Prawa i Sprawiedliwości rozpoczął od wspomnień tego, jak wyglądała polityka w Polsce od lat 90-tych do chwili obecnej. Szczególną uwagę poświęcił on czasom, w których triumfował Aleksander Kwaśniewski i lewica, ale jednocześnie w mediach pojawiły się inwestycje o. Tadeusza Rydzyka.


Były premier wspominał, iż w połowie lat 90-tych "wydawało się, że nadzieja upadła", ale pojawienie się prawicowych mediów to zmieniło. - Chwała za to Radiu Maryja - dziękował Jarosław Kaczyński. Według którego, rozwój rynku mediów sprawił, że udało się powołać Akcję Wyborczą Solidarność, która przejęła władzę w 1997 roku. Choć Lech i Jarosław Kaczyński byli ważnymi politykami AWS, prezes PiS tamten czas uznał jednak za "stracone cztery lata".


Szybko gość Telewizji Trwam przeszedł jednak do niedawnych wspomnień związanych z jego wojną z Donaldem Tuskiem i Platformą Obywatelską. Szczególnie ciekawie ocenił okres po 10 kwietnia 2010 roku, gdy sympatycy jego ugrupowania okupowali Krakowskie Przedmieście pod krzyżem ustawionym przed Pałacem Prezydenckim, czemu towarzyszyły liczne przepychanki z antyklerykałami. - To było działanie o charakterze okupacyjnym . Taka pacyfikacja społeczeństwa - stwierdził. - To nieustannie trwa, ale skuteczność tego zaczęła wyraźnie spadać - dodał.


Pozostałą część programu Jarosław Kaczyński w dużej mierze poświecił więc "obronie cywilizacji chrześcijańskiej". - Sfera ideowa, odnosząca się do świadomości ludzi jest niesłychanie ważna - oceniał prezes ugrupowania, które prawdopodobnie będzie rządziło Polską przez kolejne co najmniej cztery lata. - To muszą być idee oparte o wartości tradycyjne. (...) Tego nie da się oderwać od Kościoła - zwracał uwagę.

- W Polsce nie ma żadnego systemu wartości, który byłby realnie konkurencyjny dla tego, który głosi Kościół - kontynuował były premier. - Albo ten system wartości podtrzymujemy, albo popadamy w nihilizm, w to wszystko co jest niszczące, burzące - ostrzegł. W ocenie prezesa PiS, tylko taki wybór mają Polacy.

Jednocześnie Jarosław Kaczyński próbował przekonywać, że osoby, które nie mieszczą się w nakreślonych przez Kościół katolicki wartościach, będą w państwie jego partii bezpieczne. - Nie domagamy się kar kryminalnych dla ludzi o odmiennej orientacji. Tolerujemy ich - mówił były premier o homoseksualistach. Jednocześnie skrytykował sądy, które zajmują się mową nienawiści kierowaną do gejów i lesbijek.

Uwagę prezes PiS przykuł też do obrony Europy przed "falą islamizacji", o którą został zapytany przez wspomagającego jego występ zakonnika. Jarosław Kaczyński zasugerował, że w Unii Europejskie nie ma w ogóle "woli, by się bronić". Jego zdaniem, unia na Starym Kontynencie jest potrzebna, ale nie w kształcie takim, jak obecnie.

W wątku unijnym Kaczyński odniósł się również do faktu, iż na czele Rady Europejskiej stoi Polak, były premier i były przewodniczący Platformy Donald Tusk. Szef ugrupowania kroczącego po władzę zapewnił, że żadna z osób, które zostaną przez niego skierowane do kierowania przyszłym rządem nie będą miały takich europejskich ambicji.

Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl