Kilka słów może zmienić to, co myślisz o policji
Kilka słów może zmienić to, co myślisz o policji Fot. Sławomir Kamiński / Agencja Gazeta

Brytyjczycy nie mogą wyjść ze zdziwienia – na Facebooku bowiem pojawił się list anonimowej policjantki, która postanowiła wyjaśnić na czym polega jej praca. Tłumaczy w nim, że każdego dnia jest bliżej niż może się wydawać. Przytacza sytuacje i opisuje uczucia, jakie jej towarzyszą.

REKLAMA
– Dlaczego właśnie teraz do ciebie piszę? – zaczyna nowa bohaterka social mediów. – Cóż, jestem policjantką. Służę ci od 26 lat, od 2 jako wolontariuszka. Kocham to, co robię, uwielbiam chodzić do pracy i jestem absolutnie najszczęśliwsza, kiedy wiem, że mogłam ci pomóc – tłumaczy.
Funkcjonariuszka pokazuje, że towarzyszy ludziom niemal na każdym kroku. – Byłam z tobą, gdy twoje dziecko odeszło. Nic nie dotknęło mnie tak bardzo jak niesienie go w białej trumnie do ambulansu – przytacza. – A sama nie byłam wtedy mamą – dodaje. Policjantka wylicza też inne sytuacje, które uświadamiają, że jej praca to coś więcej niż wystawianie mandatów. – Sprzeczałam się z tobą, gdy byłeś pijany albo po prostu zdenerwowany. W przeszłości dziękowałeś mi, przykro mi, że już tego nie robisz – pisze. – Odwiedziłam twoją partnerkę, którą biłeś i upewniłam się, że więcej tego nie zrobisz.
Lista kobiety zdaje się nie mieć końca, zdarzenia, jakich jest uczestniczką dotykają wielu spraw: od przemocy domowej przez napady po samobójstwa. Tym, co najbardziej przemawia do czytelników są emocje. Siłę stanowi fakt, że słowa policjantki nie mają konkretnego adresata.
Funkcjonariuszka brytyjskiej policji nie uważa się za wyjątkową, ale za jedną z tysięcy, którzy wykonują swoją pracę. Mimo że popełniają błędy, to nadal są ludźmi. – Proszę, zapamiętaj nasze uczucia – dodaje. – Nie zawsze możemy czemuś zapobiec, ale naprawdę dajemy z siebie wszystko.
List pojawił się na fanpage'u The Blue Line UK na początku października, ale wciąż budzi emocje. O anonimowej policjantce rozpisują się media na całym świecie, a jej słowa udostępniło kilka tysięcy osób. Rzuciła bowiem zupełnie nowe światło na koleżanki i kolegów po fachu.

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl