
Brytyjska organizacja Road Haulage Association podała dane, według których polscy kierowcy to jedna z najliczniejszych grup pływających promami. Rocznie odbywają oni ok. 650-750 tys. przepraw. Często próbują nimi podróżować też "na gapę" nielegalni imigranci, których w koczowisku koło Calais jest kilka tysięcy. Kary dla polskich kierowców i firm przewozowych wyniosły już ponad milion złotych. Chodzi o przemyt imigrantów w ciężarówkach na promach z Calais do Donver. Brytyjscy i francuscy celnicy bezlitośnie wstawiają mandaty, jeżeli znajdą nielegalnie przewożone osoby. O sytuacji rozmawialiśmy z polskim kierowcą jeżdżącym w eurotransach.
REKLAMA
Czy imigranci rzeczywiście szturmują auta?
Rafał Zagórski: To nie jest tak, że tylko czekają w krzakach aż ktoś się zatrzyma. Tak było podobno w czerwcu, ale ja wtedy zjechałem akurat do domu. Jeżeli już próbują się dostać, to robią to najczęściej podczas sztormu.
Dlaczego sztormu?
Wtedy wszystkie promy stoją a kolejka aut się wydłuża, część stoi na poboczu, część w ogonkach, część na parkingu. Wówczas próbują się dostać. Szczęśliwie nie miałem takiej sytuacji. Często też przesiadują na barierkach dróg, czekając na stające lub zwalniające auta. Wraz z jesienią liczba imigrantów kręcących się przy poboczu maleje. Słyszałem też, że czasem wręcz terroryzują kierowców.
Miałeś taką sytuację?
Całe szczęście nie, ale bardzo się pilnuję. Często widać bowiem imigrantów, którzy się czają, gdzieś w pobliżu, widać też ślady koczowisk, ubrania na drzewach. Wiele razy widziałem takich w pobliżu mojego auta, koledzy po fachu polecali mi nawet wożenie pałki teleskopowej lub paralizatora. To trochę bez sensu, bo jakie szansę miałbym przeciwko 10 osobom? Nie można więc zostawiać auta samego nawet na kilka minut. Dlatego niestety, ale lepiej nawet sikać w butelkę. Znajomy miał sytuację, że w ciągu kilku minut gdy poszedł załatwić się i na papierosa, pod plandekę weszło mu dziewięć osób. Szczęśliwie pojechał na dokładne sprawdzanie, więc dostał nie grzywny.
Dokładne sprawdzanie, co to oznacza?
Można na własne życzenie poprosić o dokładne sprawdzenie auta. Wtedy nawet gdyby znaleziono imigrantów nie dostaje się grzywny. Nie zawsze jednak francuscy celnicy mają czas by każdego chętnego brać na dokładne sprawdzanie. Ja sam nie mogę bowiem tego zrobić, plomby może zerwać i założyć tylko zlecający transport lub celnicy. Najgorzej jest jeżeli Francuzi sprawdzą tylko pobieżnie przy bramkach i wpadnie się po stronie angielskiej. Polak pokazywał mi mandat na 1,4 tysiąca funtów. Ja dlatego proszę o to, by wzięli moje auto na pobocze i sprawdzili. Tracę na tym około 30 minut, ale nikt się mi nie wedrze niezauważony. Bo tak naprawdę to nie musi mieć miejsca w Calais, lecz może też w Holandii czy centralnej Francji.
Jakie "sztuczki" stosują imigranci?
Najczęściej starają się delikatnie naciąć sznurowania lub plandekę tak by nie było widać tego na pierwszy rzut oka. Często też próbują dostać się do kurnika (mieszkalna owiewka nad kabiną - red.) lub na podwozie. Oglądałem filmy, że potrafią się schować nawet w zderzaku tira czy oponie zapasowej. A o imigrantach, ich metodach i karach za przewiezienie ich często rozmawiamy. Imigranci często podobno też płaczą i próbują "wziąć na litość". Zrobią wszystko by przedostać się do Anglii.
No właśnie, ciągle mówisz o karach a czy nie ma kierowców, którzy by na tym procederze zarabiali?
Spotkałem się z sytuacją, kiedy na parkingu kawałek drogi od Calais chodzili imigranci i próbowali się dogadać. Szybko ich pogoniłem. Jeżeli chodzi o to, czy ktoś skusił się na łatwy zarobek, to niektórzy twierdzą, że znajomy znajomego kogoś tam przewiózł. Trochę w to wątpię, bo jeżeli udowodnią, że było się w zmowie można dostać np. roczny zakaz wjazdu do Anglii, co skutkowałoby właściwie utratą pracy – wyjazdy do "brytola" są bardzo częste.
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
