
Jaś ma 5 lat i własny telefon komórkowy w kieszeni. Rodzice sprawili mu go w prezencie, aby zawsze mógł do nich napisać, kiedy są w pracy. – Pisać? Przecież ma dopiero 5 lat! – oburzyła się babcia chłopca. Ale to nic nowego, że dzisiejsze pokolenie 5-6 latków coraz lepiej radzi sobie zarówno z wymaganiami technologii, jak i nauką pisania, czytania i liczenia. Zresztą jedno i drugie jest ze sobą powiązane. Bo chęć korzystania z technologii przez dzieci wymaga od nich tych umiejętności.
– W naszym przedszkolu to żadna nowość. Myślę, że połowa dzieci w grupie mojego synka całkiem dobrze radzi sobie ze sprzętem typu iPad czy z komputerem. Mają zajęcia dodatkowe z czytania i liczenia – mówi dumnie Sylwia Galimska, matka Jasia, który uczęszcza do jednego z praskich prywatnych przedszkoli. Oczywiście wszystko w formie gry i zabawy, aby nie przemęczać dziecka – dodaje.
Mój synek zaskoczył mnie po raz pierwszy, kiedy w wieku 2 lat ukradkiem podejrzał hasło blokujące do iPada. Pod moją nieuwagę wpisał je na ekranie, uruchomił YouTube i w historii obejrzanych filmów znalazł swoje "Stacyjkowo". Byłam w szoku, ale z drugiej strony czułam dumę. Dzisiaj dzieci są naprawdę rozgarnięte. Jestem pewna, że do momentu kiedy skończy 6 lat i pójdzie do szkoły będzie już czytał. Pomaga też posiadanie starszego rodzeństwa. Dzieci ze sobą rywalizują i w ten sposób szybciej się uczą.
Czy szkoła, przyjmując 6 latki, ma odpowiednio dobrany program do dzisiejszych potrzeb? Podczas, kiedy pani nauczycielka sylabizuje najprostsze zdania Staś, syn pani Katarzyny, wyciąga książkę i po cichu czyta. Z nudów...
Duży nacisk na czytanie i liczenie był położony w przedszkolu do którego chodził Staś. W związku z tym te umiejętności byłī mocno rozwijane. W momencie, kiedy trafił do szkoły, program był dostosowany do wszystkich dzieci i założenie było takie ze nauczy się pisać, czytać i liczyć i Staszek się po prostu nudził. Stwarzał problemy, bo nudził się na lekcjach.
Takich dzieci jest oczywiście więcej. I pomimo, że wielu rodziców chętnie skorzystało by z opcji przekraczania kolejnych etapów nauki w szybszym czasie, specjaliści ostrzegają przed takim „pędem” po wiedzę. Sceptycznie do tej kwestii podchodzi Marcin Teodorczyk bloger i współpracownik miesięcznika „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze”.
Nie ma jednoznacznego przełożenia wynikającego z tego, że 6-latek opanował umiejętność pisania, bo lubi bawić się smartfonem. Pisanie to jedno, nawyk czytania to drugie, ale jest jeszcze trzeci aspekt: poprzez naukę pisania np. literek uczymy się myślenia, formułowania zdań, poszerzamy swoją wiedzę o świecie, zwiększamy zasób słów, dzięki czemu umiemy nazywać rzeczy i stany związane z nami samymi i tym, co jest wokół. To jest tak naprawdę istotne i stanowi klucz edukacji wczesnoszkolnej, a nie umiejętności opanowane na poziomie „operacyjnym”, jak klikanie w klawiaturę czy w ikonki na tablecie.
Trzeba jednak pamiętać, że ten skok edukacyjny nie dotyczy wszystkich dzieci. Podczas gdy część z nich doskonale czyta i pisze, inne wciąż potrzebują takiej nauki. – Być może niektóre dzieciaki w wieku 6 lat już potrafią czytać i pisać, opanowały rozmaite umiejętności i dobrze sobie radzą w sytuacjach społecznych, ale na pewno nie wszystkie. Większość z nich nie jest wcale tak biegła, jak się wydaje – mówi naTemat.pl Marcin Teodorczyk. Podobnego zdania są psychologowie.
Jeżeli poziom rozwoju i osiągnięć ucznia rokuje opanowanie w jednym roku szkolnym treści nauczania przewidzianych w programie nauczania dwóch klas, prawo oświatowe umożliwia promowanie ucznia klasy I i II szkoły podstawowej do klasy programowo wyższej również w ciągu roku szkolnego. Dzieje się tak na wniosek rodziców ucznia i po uzyskaniu zgody wychowawcy oddziału albo na wniosek wychowawcy oddziału i po uzyskaniu zgody rodziców ucznia.
Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że takie dziecko będzie „przepracowane”. Aby uniknąć błędu wygórowanych ambicji rodzicielskich najlepiej jest postępować wobec dziecka z wyczuciem, tak, aby rozwijało się we własnym tempie. I lepiej iść do przodu trochę wolniej niż szybciej.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
