Fot. Shutterstock

Jaś ma 5 lat i własny telefon komórkowy w kieszeni. Rodzice sprawili mu go w prezencie, aby zawsze mógł do nich napisać, kiedy są w pracy. – Pisać? Przecież ma dopiero 5 lat! – oburzyła się babcia chłopca. Ale to nic nowego, że dzisiejsze pokolenie 5-6 latków coraz lepiej radzi sobie zarówno z wymaganiami technologii, jak i nauką pisania, czytania i liczenia. Zresztą jedno i drugie jest ze sobą powiązane. Bo chęć korzystania z technologii przez dzieci wymaga od nich tych umiejętności.

REKLAMA
Małe Mądrale
– W naszym przedszkolu to żadna nowość. Myślę, że połowa dzieci w grupie mojego synka całkiem dobrze radzi sobie ze sprzętem typu iPad czy z komputerem. Mają zajęcia dodatkowe z czytania i liczenia – mówi dumnie Sylwia Galimska, matka Jasia, który uczęszcza do jednego z praskich prywatnych przedszkoli. Oczywiście wszystko w formie gry i zabawy, aby nie przemęczać dziecka – dodaje.
Ewa
Prawniczka i matka trójki dzieci

Mój synek zaskoczył mnie po raz pierwszy, kiedy w wieku 2 lat ukradkiem podejrzał hasło blokujące do iPada. Pod moją nieuwagę wpisał je na ekranie, uruchomił YouTube i w historii obejrzanych filmów znalazł swoje "Stacyjkowo". Byłam w szoku, ale z drugiej strony czułam dumę. Dzisiaj dzieci są naprawdę rozgarnięte. Jestem pewna, że do momentu kiedy skończy 6 lat i pójdzie do szkoły będzie już czytał. Pomaga też posiadanie starszego rodzeństwa. Dzieci ze sobą rywalizują i w ten sposób szybciej się uczą.

Ale mniejsza o technologię. Dzieci mają tak szeroki asortyment filmów edukacyjnych oraz zajęć dydaktycznych w przedszkolu, że siłą rzeczy szybciej nabywają umiejętności pisania i czytania niż ich rówieśnicy, jeszcze kilka lat temu. A wszystko ma swoje źródło w stymulacji tych zdolności przez rodziców.
logo
Fot. Eugene Partyzan/Shutterstock
Doping rodzicielski
Czy szkoła, przyjmując 6 latki, ma odpowiednio dobrany program do dzisiejszych potrzeb? Podczas, kiedy pani nauczycielka sylabizuje najprostsze zdania Staś, syn pani Katarzyny, wyciąga książkę i po cichu czyta. Z nudów...
Katarzyna
Mama Stasia

Duży nacisk na czytanie i liczenie był położony w przedszkolu do którego chodził Staś. W związku z tym te umiejętności byłī mocno rozwijane. W momencie, kiedy trafił do szkoły, program był dostosowany do wszystkich dzieci i założenie było takie ze nauczy się pisać, czytać i liczyć i Staszek się po prostu nudził. Stwarzał problemy, bo nudził się na lekcjach.

Katarzyna przyznaje, że nie ma alternatywy wobec takiego programu nauczania dla dzieci. Dzieci, które już potrafią czytać i pisać mogą co najwyżej skorzystać z przeniesienia do wyższej klasy, co jednak wiąże się ze stresem, wynikającym ze zmiany otoczenia.
Bez pośpiechu
Takich dzieci jest oczywiście więcej. I pomimo, że wielu rodziców chętnie skorzystało by z opcji przekraczania kolejnych etapów nauki w szybszym czasie, specjaliści ostrzegają przed takim „pędem” po wiedzę. Sceptycznie do tej kwestii podchodzi Marcin Teodorczyk bloger i współpracownik miesięcznika „Problemy Opiekuńczo-Wychowawcze”.
Marcin Teodorczyk
Bloger

Nie ma jednoznacznego przełożenia wynikającego z tego, że 6-latek opanował umiejętność pisania, bo lubi bawić się smartfonem. Pisanie to jedno, nawyk czytania to drugie, ale jest jeszcze trzeci aspekt: poprzez naukę pisania np. literek uczymy się myślenia, formułowania zdań, poszerzamy swoją wiedzę o świecie, zwiększamy zasób słów, dzięki czemu umiemy nazywać rzeczy i stany związane z nami samymi i tym, co jest wokół. To jest tak naprawdę istotne i stanowi klucz edukacji wczesnoszkolnej, a nie umiejętności opanowane na poziomie „operacyjnym”, jak klikanie w klawiaturę czy w ikonki na tablecie.

Jak dodaje, warto tutaj przytemperować ambicje rodzicielskie i zaufać nauczycielom. – Ci od edukacji wczesnoszkolnej są naprawdę świetni. A dzieciom bardziej biegłym nie będzie działa się krzywda, nie będą się też nudziły, bo programy są dość atrakcyjne, a reszta szybko je dogoni – dodaje.
Pamiętajmy o innych
Trzeba jednak pamiętać, że ten skok edukacyjny nie dotyczy wszystkich dzieci. Podczas gdy część z nich doskonale czyta i pisze, inne wciąż potrzebują takiej nauki. – Być może niektóre dzieciaki w wieku 6 lat już potrafią czytać i pisać, opanowały rozmaite umiejętności i dobrze sobie radzą w sytuacjach społecznych, ale na pewno nie wszystkie. Większość z nich nie jest wcale tak biegła, jak się wydaje – mówi naTemat.pl Marcin Teodorczyk. Podobnego zdania są psychologowie.
– Najrozsądniej jest podążać za dzieckiem – twierdzi psycholog, Ewa Kuczyńska. – Jeśli dzieci wykazują dane umiejętność to jak najbardziej trzeba to w nich wzmacniać, ale nie jest to regułą. To nie tak, że dzieci są teraz mądrzejsze niż kiedyś. Wszystko zależy od konkretnego przypadku. Okazuje się, że te które są intensywnie stymulowane przez dom mają większy zasób słów, łatwiej się komunikują. Jeśli są tak dobre, że szybciej przyswajają sobie pewne umiejętności może się przenieść po pierwszym semestrze do 2 klasy – dodaje.
Joanna Dębek
Rzecznik Prasowy MEN

Jeżeli poziom rozwoju i osiągnięć ucznia rokuje opanowanie w jednym roku szkolnym treści nauczania przewidzianych w programie nauczania dwóch klas, prawo oświatowe umożliwia promowanie ucznia klasy I i II szkoły podstawowej do klasy programowo wyższej również w ciągu roku szkolnego. Dzieje się tak na wniosek rodziców ucznia i po uzyskaniu zgody wychowawcy oddziału albo na wniosek wychowawcy oddziału i po uzyskaniu zgody rodziców ucznia.

logo
Fot. Tyler Olson / Shutterstock

Istnieje jednak niebezpieczeństwo, że takie dziecko będzie „przepracowane”. Aby uniknąć błędu wygórowanych ambicji rodzicielskich najlepiej jest postępować wobec dziecka z wyczuciem, tak, aby rozwijało się we własnym tempie. I lepiej iść do przodu trochę wolniej niż szybciej.
– Rodzice zdecydowanie powinni podążać za dzieckiem. Nie odwrotnie. Jeśli uważamy, że dziecko ma większe zdolności pomagajmy mu. Dajmy mu indywidualna drogę. Nie ma sensu narażać dzieci na nadmiar bodźców – radzi psycholog.
Bo chociaż pokusa posiadania w domu małego geniusza, który będzie brylował na rodzinnych imprezach jest duża, samo dziecko może zapłacić za to wysoką cenę - brakiem dzieciństwa.

Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl