
Polacy równie mocno interesują się wynikami sondaży, co uwielbiają je potem wyśmiewać. I często okazuje się, że mają rację, bo niektóre firmy badawcze notują spektakularne wpadki, gdy okazuje się, iż ich prognozy były trafione, jak kulą w płot. Na kilka takich kompromitacji wskazały też niedzielne wybory parlamentarne.
REKLAMA
Jaki ośrodek badania opinii publicznej w swoich przedwyborczych prognozach był najbliżej tego, co pokazały wyniki wyborów, a który najdobitniej pokazał, że jego sondaże można wkładać między bajki? Gruntownej analizy tego podjął się popularny na Twitterze bloger i analityk polityczny Instytutu Obywatelskiego Michał Zieliński.
Z jego ustaleń wynika, że w sprawie wyników tegorocznych wyborów parlamentarnych najmniej mylił się TNS Polska. Nie najgorzej wypadają także sondaże polityczne stworzone przez IBRIS, oraz firmę Estymator. O wiele mniej wiarygodne okazją się metody badania opinii, które stosują Dobra Opinia, oraz Ipsos (który prawie idealnie odzwierciedlił jednak oficjalne wyniki w sondażu exit poll).
Rozstrzał między przedstawianymi kilka dni przed 25 października sondażami, a rzeczywistymi wynikami wyborów parlamentarnych Millward Brown i CBOS każe natomiast sądzić, iż do danych przedstawianych przez te pracownie należy podchodzić ze szczególną rezerwą.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
