Fot. materiały prasowe

Miles Davis, Herbie Hancock, Luther Vandross czy David Sanborn – lista tuzów światowego jazzu, z którymi współpracował Marcus Miller, jest długa. Specjalne miejsce w jego pamięci cały czas zajmowała jednak kompozycja pewnego polskiego saksofonisty, z którym w listopadzie odbędzie wspólną trasę po Polsce.

REKLAMA
Nowy Jork, rok 1978. Marcus Miller ma 19 lat. Trzy lata wcześniej Zbigniew Namysłowski, bo to właśnie on jest tajemniczym saksofonistą ze wstępu, komponuje utwór, który na trwałe zapisze się na kartach historii muzyki jazzowej: „Kujaviak Goes Funky”.
Nastoletni Miller, który „Kujaviaka...” grał podczas jednej z sesji, na spotkanie z jego twórcą czekał 36 lat. Inicjatywa wspólnego wykonania utworu wyszła od Millera, a realizację projektu umożliwił dyrektor artystyczny gdańskiego festiwalu Solidarity of Arts – Krzysztof Materna. Podczas koncertu finałowego, który miał miejsce 16 sierpnia 2014 roku na scenie Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, do Millera i Namysłowskiego dołączył również Leszek Możdżer. Z nieoficjalnych źródeł wiadomo, że pomysł na wspólną trasę zrodził się właśnie tego wieczora.
Miller jest w Polsce częstym gościem. Od wielu lat przyjaźni się z Michałem Urbaniakiem, a o polskich artystach wypowiada się w samych superlatywach: – Nikt nie robił takich rzeczy z głosem jak Urszula Dudziak. A robiła to jeszcze w latach 70.! Zawsze szukała czegoś nowego. Michał Urbaniak, Zbigniew Namysłowski, Tomasz Stańko – wszyscy nieustannie rozglądają się za czymś innym. Każde z nich wniosło do jazzu jakieś doznania, które wydają mi się bardzo unikalne dla muzyków z Polski – mówił w wywiadzie dla anywhere.pl.
Miller/Możdżer/Namysłowski to zorganizowana we współpracy z Deutsche Bank seria pięciu listopadowych wydarzeń muzycznych, podczas których publiczność usłyszy przynajmniej dwa sety koncertowe: Marcus Miller zagra materiał ze swojej najnowszej płyty „Afrodeezia”, a Leszek Możdżer zaprezentuje swoje najciekawsze projekty. Na wybranych koncertach u jego boku usłyszymy między innymi Zohara Fresco i Motion Trio. Z kolei Zbigniew Namysłowski wystąpi w charakterze gościa specjalnego.
Ambasador jazzu
Styl Marcusa Millera jest niezwykle charakterystyczny i rozpoznawalny nawet dla niezbyt wyrobionego jazzowo ucha. Jak sam mówi, za pomocą albumu „Afrodeezia” usiłuje zgłębić tajemnicę uniwersalności muzyki, sonduje siłę z jaką przełamuje ona granice stawiane przez czas i historię: – Dzięki pieśniom z gatunku spirituals, dzięki muzyce jazzowej i soulowej, możemy zachować od zapomnienia naszą historię – szczególnie kiedy inne formy jej zapisu zostały wymazane już dawno temu – tłumaczy.
– Moim największym pragnieniem był powrót do źródeł tych rytmów, które sprawiają, że nasze muzyczne dziedzictwo jest tak bogate. Chciałem podążać za nimi od początku, od Afryki po Stany Zjednoczone. Podróżowaliśmy przez Mali do Paryża, z Nowego Orleanu do São Paulo i na Karaiby. Miałem szczęście pracować z muzykami z Mali, Burkiny Faso, Brazylii, Trynidadu... – dodaje Miller.
logo
Fot. materiały prasowe
Muzyczne poszukiwania doprowadziły Millera do bardzo słusznego wniosku – nieważne skąd jesteś, muzykę wszyscy odczuwamy podobnie: – Pewnego razu w São Paulo, grając sambę z lokalnymi perkusistami, uświadomiłem sobie, że ten sam rytm słyszałem już w Maroku, a grał go muzyk gatunku Gnawa! Uważam wszelkie tego typu połączenia za fascynujące. Jak powiedział Taj Mahal: „Nowy Orlean jest najbardziej na północ wysuniętą częścią Karaibów...” – przekonuje.
Praca nad nową płytą pozwoliła Millerowi zdefiniować się jako twórcę: – „Afrodeezia” to moja muzyka. Pokazuje, kim dzisiaj jestem: muzykiem otwartym, zawsze czujnym, muzykiem, który swoją prawdziwą osobowość odkrył około 10 lat temu, ale który wciąż się rozwija – deklaruje. Świadomość własnego artystycznego ja oraz chęć tworzenia muzyki ponad podziałami – to cechy, które zdaniem samego Millera pozwoliłyby mu odnieść sukces w... dyplomacji. Pytany przez dziennikarza Dzień dobry TVN, jaką funkcję najchętniej pełniłby w „państwie jazzu”, bez wahania odpowiedział: – Byłbym ambasadorem! Ambasadorem z miasta Jazzville, który jeździłby po świecie i tłumaczył wszystkim, jak wspaniały jest jazz – mówi. Czy aby wyjaśnić istotę jazzu, wystarczy jeden koncert? Przekonajcie się sami, a w razie potrzeby – idźcie na dwa.
Informacje na temat wydarzenia można śledzić na oficjalnym profilu trasy Miller/Możdżer/Namysłowski na Facebooku.

Artykuł powstał we współpracy z Deutsche Bank.