Artur Zawisza od kilku lat przebywa na marginesie polskiej polityki.
Artur Zawisza od kilku lat przebywa na marginesie polskiej polityki. Fot. Alina Gajdamowicz / Agencja Gazeta

Artur Zawisza, były polityk Prawa i Sprawiedliwości, obecnie jeden z liderów Ruchu Narodowego udzielił dla "Plus Minus", dodatku do Rzeczpospolitej. Polityk w wywiadzie ostro komentuje ostatnie lata w polskiej polityce.

REKLAMA
Zawisza komentował wyniki wyborów oraz sytuację w obozie posolidarnościowym w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Przedstawił też swoją diagnozę dotyczącą porażki Platformy Obywatelskiej.
– Ostatnie lata to było oczekiwanie na upadek PO. Teraz ten upadek nastąpił i każda siła na scenie politycznej będzie się zastanawiać, jak ten fakt wygrać dla siebie. Mamy nowe otwarcie.
Narodowiec zaznaczył też, że rządy Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-2007 były "próbą stworzenia podwalin pod nowy układ społeczny" oraz przypominał "biblijne słowa, że Bóg pognębia pysznych, a wywyższa pokornych." Zdaniem Zawiszy plan PiS-u polegał na tym,żeby "dobrym ludziom było dobrze, a złym – źle."
Dużo uwagi Zawisza poświęcił też rządom AWS, przypomniał, że w tym czasie swoją rolę odegrał też Ryszard Petru. Zawisza żałował, że nie udało się zatrzymać wtedy prywatyzacji banków.
Oberwało się też Romanowi Giertychowi. Zawisza w wywiadzie ironizuje: "Jego dramat polega na tym, że tyle lat szedł do mainstreamu, a gdy wreszcie ostatnio doszedł, to mainstream przestał być głównym nurtem polityki."
Podczas pytań o lustrację Zawisza stwierdził, że niedługo bycie w rządzie PO będzie gorsze w życiorysie od współpracy z bezpieką: "Dzisiaj agenturalność sprzed 40 lat dotyczy mało kogo z czynnych polityków. Powiem przewrotnie, iż w tej chwili dużo bardziej obciążające jest to, że ktoś był w rządzie PO, niż że kiedyś tam współpracował z SB."

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl