James Bond wypije wódkę z Żyrardowa. To cios w samo serce Rosjan

Ta promocja kosztowała miliony dolarów
Ta promocja kosztowała miliony dolarów Columbia Pictures, Belvedere
Bilety na "Spectre" z Bondem powinny być rozdawane za darmo. To trwająca 148 minut reklama zegarków, aut, garniturów, pistoletów. Po raz pierwszy w taką promocję angażuje się polska marka - wódka Belvedere produkowana w Żyrardowie.


Drink "wódka z martini", wstrząśnięty, nie zmieszany, oraz scena jak agent 007 pije przy barze, musi pojawić się w każdym filmie o przygodach Jamesa Bonda. Tym razem jednak zawartość kieliszka będzie szczególna. Bond ma poprosić o polską wódkę Belvedere, za co producent alkoholu wyłożył miliony dolarów. Ile dokładnie?


Charles Gibbs, prezes marki Belvedere powiedział, że wydatek reklamowy to najwyższa kwota w historii 20 lat, od momentu kiedy wódka tej marki po raz pierwszy została wyeksportowana z Polski do USA. - To będzie także nasza pierwsza duża promocja w filmie, nie licząc butelek z nazwą Belvedere, które było widać w filmach na barowych półkach - dodał Gibbs.


Nie psujcie Bonda piwem
Gdy rok temu podpisywano kontrakt, Gibbs ironizował na temat psucia wizerunku Bonda przez alkoholowe marki, które na siłę wdzierają się do scenariusza. Za kilka łyków Heinekena, które Bond wypił w poprzedniej edycji filmu „Skyfall", browar miał zapłacić 45 milionów dolarów. Spirytusowe lobby przekonywało, że tak naprawdę to wódka z martini jest typowym drinkiem dla agenta 007. - Jeśli przyjrzeć się książkom Iana Fleminga, twórcy postaci Jamesa Bonda widać, że preferował on wódkę rosyjską i polską. Dlatego Belveder pasuje tu idealnie – powiedział dziennikarzom Charles Gibbs.
Wielkie lanie "bondówki"
W magazynach Polmosu w Żyrardowie na premierę filmu czekają tysiące butelek sygnowanych kryptonimem 007. Ten mało znany Polmos, po prywatyzacji w latach 90’ był własnością amerykańskiego inwestora. Sama wódka stała się popularna dzięki wymyślnej butelce z matowego szkła z „okienkiem”, przez które było widać Belweder. Sprzedawano ją w małym sklepie na lotnisku w Warszawie, jako idealny prezent z Polski.


Kariera trunku w USA rozpoczęła się od przypadkowych zakupów żony Zbigniewa Brzezińskiego, byłego doradcy prezydenta Cartera. Po przyjęciach w jego domu, wódkę zaczęły zamawiać amerykańskie restauracje, a w sklepach pojawiła się w cenie 25 dolarów. Znacznie drożej niż polskie wódki na Greenpoincie. Gdy eksportem zajęło się kilku obrotnych przedsiębiorców, Amerykanie wypijali już ponad milion litrów tego alkoholu. W wyniku kolejnych transakcji wódka Belvedere została włączona do konglomeratu luksusowych marek Louis Vuitton Moet Hennessy.
Leszek Wiwała, Związek Pracodawców Polski Przemysł Spirytusowy

Ten jednorazowy, złoty strzał producenta, pomoże całej branży wódczanej w Polsce, która sprzedaje na rynkach międzynarodowych. Przyda się taka promocja, bo nie mogę już słuchać rosyjskich lobbystów opowiadających, że to w Rosji wymyślono wódkę. Wręcz przeciwnie to Polsce należy się chwała za jej wynalezienie. To nasz prawdziwy globalny hit eksportowy

Polski produkt w Bondzie wywołał już kaca u właścicieli Smirnoffa. To ten produkt eksponowany był w pierwszym filmie Dr No z 1962 roku i siedmiu innych filmach. W „Tylko dla twoich oczu” pojawia się rosyjska Stolicznaja. Z kolei do scenariusza „Śmierć nadejdzie jutro” z 2002 roku wskoczyła Finlandia - scenarzyści utkali dla niej specjalny wątek, w którym Bond pojawia się w lodowym hotelu. W „Casino Royale” licytację ponownie wygrał Smirnoff. W ostatnim „Skyfall” promocję wykupiła marka Grey Goose, największy konkurent luksusowych wódek z Polski.

Nie wiadomo w jakich okolicznościach w filmie pojawi się nawiązanie do polskiej wódki. Czy będzie to tylko mignięcie butelki z etykietą (za co producenci biorą kilka milionów dolarów), czy też kelner zarekomenduje „polską wódkę”. W kampanii promocyjnej Belvedere już teraz występuje meksykańska aktorka Stephanie Sigman, która w filmie zagra Estrellę, jedną z dziewczyn Bonda.

Co, komu, za ile?
Jedno jest pewne w najnowszym odcinku Jamesa Bonda producenci filmu pobili rekord promowania marek, zgarniając od firm 200 mln dolarów - czyli 2/3 kosztów całego filmu. Spectre to właściwie 148 minutowa reklama, w której wątki zegarków Omega (wypchnęły Rolexa), samochodów Aston Martin (rozbitych 10 samochodów za 36 mln dolarów), telefonu Sony Xperia z trudem stara się łączyć bohater w garniturze od Toma Forda.

Bond notorycznie sprawdza, która godzina, aby z dyskrecją Sławomira Nowaka zaprezentować publiczności dwa modele zegarków Omega. Seamaster 300 - już do kupienia w Polsce za 25,5 tys. zł oraz model Aqua Terra za ponad 21 tys. zł. Z tego samego, komercyjnego powodu, nienaganny garnitur bohater zamienia na kaszmirowy sweterek firmy N.Peal z Londynu - w promocji za 199 funtów.

Niemiecki producent broni Heckler&Koch miał dość pieniędzy, żeby zmusić Jamesa Bonda do porzucenia kultowego Walthera PPK na rzecz 15-strzałowego VP9. Ten najnowszy, polimerowy pistolet jest właśnie mocno promowany w USA (w cenie 719 dolarów), gdzie koncern chce odbić sobie straty na ograniczeniu sprzedaży automatycznych karabinków jakie wprowadził Barrack Obama.

Według przecieków opublikowanych przez Wikileaks rząd Meksyku podarował twórcom filmu 20 milionów dolarów (w ulgach podatkowych, cle itd), aby zachęcić ich do kręcenia nowego Bonda, właśnie w tym kraju. Warunkiem podjęcia współpracy miało być, aby czarny charakter nie pochodził z Meksyku. 18 mln dolarów zapłaciło samo Sony, aby wypromować swój telefon Xperia Z5, a także gadżety: smart watch i aparat fotograficzny. Konkurencyjną ofertę Samsunga opiewającą na 50 mln dolarów odrzucono, bo przecież film realizuje Sony Entertainment. Nieobrandowany będzie tylko popcoron w kinie.

Napisz do autora: tomasz.molga@natemat.pl