Niesamowita historia przyjaźni pomiędzy człowiekiem i psem, która rozpoczęła się w ekstremalnych warunkach.
Niesamowita historia przyjaźni pomiędzy człowiekiem i psem, która rozpoczęła się w ekstremalnych warunkach. Fot. Screen Team Peak Performance Facebook

Pies najlepszym przyjacielem człowieka? Zdecydowanie tak. Potwierdza to ta niesamowita historia. Pies towarzyszył swojemu nowemu właścicielowi przez 690 kilometrów. Dlaczego? Mężczyzna podzielił się z nim klopsikiem!

REKLAMA

Niesamowita historia Wszystko działo się podczas The Adventure Racing World Series w Ekwadorze. Jest to morderczy wyścig, który trwa przez 10 dni. Wymaga on od uczestników wspinaczki, jazdy na rowerze, trekkingu i umiejętności kajakarskich. Wszystko dzieje się w dzikich terenach, gdzie natura spokojnie może pokonać każdego.

Na pewnym etapie wyścigu jedna z drużyn zobaczyła wygłodzonego psa. Postanowili go nakarmić, po czym zabrali się za kolejny etap, czyli spływ kajakowy. Zwierzak nie zważając na nic, wskoczył do wody i płyną obok nich. Mikael Lindnord postanowił zabrać go ze sobą.

Piękna przyjaźń – W czasie naszego odpoczynku przed 30 kilometrową przeprawą przez las deszczowy podzieliłem się z nim klopsikiem – powiedział właściciel psa. Od tego się wszystko zaczęło, jak pisze metrocafe.

Cała przygoda zakończyła się szczęśliwie. Po 690-cio kilometrowym wyścigu, pies został zabrany do weterynarza. Następnie pojechał do nowego domu w Szwecji, gdzie będzie wiódł życie, jako Arthur. Drużyna Peak Performance, której to przydarzyło się to niezwykłe spotkanie, założyła fundację opiekującą się porzuconymi psami. Jak ją nazwali? Oczywiście Arthur Foundation.

Mocne więzi Jest to kolejna z chwytających za serce historia o przywiązaniu, jakie może wytworzyć się dosłownie w sekundę, pomiędzy człowiekiem, a psem. Pisaliśmy niedawno o cudownym odnalezieniu. Po 5 latach właścicielka odnalazła swojego pupila. Czester momentalnie rozpoznał swoją dawną opiekunkę.

Źródło: metrocafe