
“W Agencji Wywiadu, pomimo święta, trwa gorączkowe niszczenie dokumentów” – napisał w niedzielę na Facebooku prawicowy dziennikarz Witold Gadowski. Na tej podstawie prawicowe media ogłosiły, że władza w pośpiechu “zaciera ślady”, nim stery państwa przejmie PiS.
REKLAMA
"Trzeba będzie odtwarzać te dotyczące Amber Gold i podsłuchiwania opozycji za pomocą amerykańskiego sprzętu. Niszczą też stenogramy nagrań rozmów polityków. Ciekawe czy Hunia (gen. Maciej Hunia, szef Agencji Wywiadu - red.) będzie usiłował wyjechać z Polski?" – brzmi fragment wpisu Gadowskiego, który jest m.in. współpracownikiem tygodnika “wSieci”.
Trudno powiedzieć, na ile jego rewelacje są wiarygodne. On sam raczej nie zasługuje na zaufanie. Ostatnio opisywaliśmy, jak straszył Polaków bandami uchodźców, które rzekomo grasują w Bieszczadach. Wtedy też była to informacja ze “źródła prywatnego”, a okazała się bzdurą, co potwierdziła Straż Graniczna.
Teraz jednak także doniesienia o paleniu teczek w Agencji Wywiadu są brane na poważnie, przynajmniej przez część komentatorów. W komentarzach, m.in. ma Twitterze, dominuje paniczny ton.
Na antenie Telewizji Republika informacje Gadowskiego skomentował poseł PO Marcin Święcicki. – Nic mi o tym nie wiadomo, jeżeli ktoś takie rzeczy robi to są od tego odpowiednie służby – skwitował.
Źródło: telewizjarepublika.pl
