
Zakończył się Synod w Watykanie. Arcybiskup Henryk Hoser, który był na nim obecny, przyznał, że biskupi nie byli jednomyślni, były dyskusje i walka duchowa. Najwięcej kontrowersji wzbudziła sprawa komunii dla rozwodników. To dlatego, że nie trzydzieści lat temu nie wzięli sobie do serca nauk Jana Pawła II. Szansą na naprawę tej sytuacji jest pontyfikat Franciszka.
REKLAMA
W czasie watykańskiego Synodu biskupi podzielili się na dwie frakcje - postępową i konserwatywną. Pierwsza grupa skupiała niemieckich biskupów, a na czele drugiej stało trzech polskich. Było to przyczyną niejasności w dokumencie końcowym, a media nie potrafiły jasno stwierdzić, czy najczęściej komentowana kwestia komunii dla rozwodników została zatwierdzona. Wielu biskupów, w tym Abp Hoser, nie zgadzają się jednoznacznie z pozwoleniem na przyjmowanie sakramentu przez osoby, które zerwały przysięgę małżeńską.
– Ja w pewnym sensie rozumiem racje tych, którzy chcieli radykalnych zmian, ponieważ są w społeczeństwach, gdzie liczba tzw. sytuacji nieregularnych jest większa niż tych regularnych, w związku z tym to jest pilna potrzeba duszpasterska – powiedział w programie "Czarno na białym". Biskupi ustalili, że Kościół nie będzie potępiał rozwodników, nie będzie ich wykluczał z życia kościelnego. Każdą historię będzie interpretował indywidualnie.
Henryk Hoser stwierdził, że Kościół w swojej praktyce duszpasterskiej zdradził Jana Pawła II. Zakończony właśnie Synod odwołuje się według niego właśnie do nauki papieża Polaka sprzed trzech dekad. – Przede wszystkim nie zapoznali się z jego nauczaniem tym trudniejszym, nie tyle wyrażonym w dokumentach, ale i w jego katechezach – stwierdził Henryk Hoser. Władze Kościoła nie przemawiały do ludzi ich językiem, ponieważ tego nie chciały, a znajomość nauk Jana Pawła II jest według Hosera za mała wśród kapłanów.
Abp Hoser nie zgadza się z oceną krytyków, według której polski Kościół nie postępuje zgodnie z naukami papieża Franciszka. Tłumaczy to tym, że tak jak polski Kościół nie poszedł za naukami JPII, tak teraz może nie posłuchać Franciszka. Podkreśla jednak, że nie pochwala takiego podejścia.
Henryk Hoser pokłada duże nadzieje w papieżu Franciszku, który ma według niego powstrzymać drugą falę kryzysu i przywrócić zaufanie do Kościoła. Tak, jak zrobił to niegdyś papież Jan Paweł II.
– Otwartość na sytuacje nieregularne, zajęcie się zupełnie preferencyjne ludźmi biednymi, bezdomnymi, prostytutkami, dało takie - przynajmniej dla niektórych osób - fałszywe złudzenie, że on w tej trosce i otwartości będzie też zmieniał nauczanie Kościoła, żeby być bliżej ludzi, którzy się pogubili i którzy odeszli od tego nauczania. Ale nie będzie chciał i nie może – powiedział Henryk Hoser. Papież Franciszek naucza miłości do człowieka w biedzie i dzięki temu może zatrzymać drugą falę kryzysu zaufania do Kościoła.
Źródło: TVN 24
