
Dla jednych udział w programie rozrywkowym to trampolina do kariery, dla innych sposób na zarobek. Jak jednak sklasyfikować wcielanie się w ratowników medycznych? Z rozrywką nie ma to chyba wiele wspólnego, a choć cel "Gwiazd w karetce" – nowego programu stacji TLC – szczytny, to coś tu nie gra.
REKLAMA
Czy świadomość społeczna w tym zakresie jest wystarczająca? Na czym tak naprawdę polega praca ratowników medycznych? – zastanawiają się twórcy, którzy postanowili zatrudnić gwiazdy, by edukować Polaków. A ci reagują w dwójnasób: zainteresowaniem albo ... zażenowaniem. Wystarczy poczytać komentarze w sieci. I tak, jeden z internautów pod zapowiedzią programu pisze: Najwyższy czas na program "Gwiazdy udzielają eutanazji", do pierwszego odcinka zaproszony zostanie Arnold ze swoim tekstem "Hasta la vista babe". Znajdują się też ich obrońcy, którzy stwierdzają np., że dzięki nim właśnie ludzie zrozumieją, jak ciężka jest praca ratownika medycznego.
Gwiazdami udzielającymi pomocy są: Olga Bołądź, Weronika Książkiewicz, Agnieszka Więdłocha, Piotr Głowacki, Rafał Cieszyński i Radosław Pazura. Przyzwyczajeni do błysku fleszy, wchodzą w świat zupełnie oderwany od ich rzeczywistości. – To dla mnie jedno z najciekawszych doświadczeń w życiu – mówi w trailerze Cieszyński, który znany jest z roli w serialu "Ojciec Mateusz". Weronika Książkiewicz stwierdza z kolei, że "troszkę inaczej to sobie wyobrażała". Nic dziwnego, zawały, zasłabnięcia czy próby samobójcze trudno porównać do pozowania na ściance. Choć może właśnie tak ekstremalne sytuacje zmienią ich myślenie.
"Gwiazdy w karetce" skomentował Filip Chajzer, który na swoim fanpage'u napisał: Ej... serio???
Szyderstwo dziennikarza można zrozumieć, jeśli zastanowić nad tym, czy zawód ratownika medycznego to temat na program z udziałem znanych twarzy. Ale gdyby ich nie było, może nikt by go nie oglądał? Te zbierają jednak "hejty", szczególnie Olga Bołądź i Piotr Głowacki, doceniani przez widzów i krytyków aktorzy – nadzieje polskiego kina.
Widzowie są podzieleni w odbiorze "Gwiazd w karetce". Znajdują się ci wyśmiewający, jak i broniący – tak czy inaczej, cel został osiągnięty: program wywołuje emocje, a o nie (i o oglądalność) chodzi.
Napisz do autorki: karolina. blaszkiewicz@natemat.pl
