Prezydent Andrzej Duda postanowił, że pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji odbędzie się 12 listopada
Prezydent Andrzej Duda postanowił, że pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji odbędzie się 12 listopada Fot. Michal Lepecki / Agencja Gazeta

Pierwsze posiedzenie Sejmu nowej kadencji odbędzie się 12 listopada. Tak postanowił prezydent Andrzej Duda. Tego samego dnia odbędzie się unijny szczyt ws. uchodźców. Wbrew wcześniejszym spekulacjom rzecznik rządu Ewy Kopacz oświadczył, że z uwagi na posiedzenie Sejmu ustępująca premier nie wybierze się na szczyt. Na razie nie wiadomo, kto będzie reprezentował Polskę na Malcie.

REKLAMA
Również 12 listopada po raz pierwszy zbiorą się senatorowie nowej kadencji. Senat rozpocznie posiedzenie o godzinie 17:00. Sejm – o 13:00. W trakcie pierwszego posiedzenia Sejmu dymisję złoży premier Ewa Kopacz.
Marszałkiem seniorem Sejmu, który poprowadzi pierwsze obrady, będzie poseł Kornel Morawiecki, który zdobył mandat, startując z listy komitetu Kukiz’15. Marszałkiem seniorem Senatu – senator Barbara Borys-Damięcka.
Na powołanie nowego prezesa Rady Ministrów oraz przyjęcie przysięgi od jego gabinetu prezydent ma 14 dni od chwili pierwszego posiedzenia Sejmu. Po otrzymaniu powołania nowy premier będzie miał 14 dni na wygłoszenie expose i złożenie wniosku o wotum zaufania dla swojego rządu.
Szczyt Rady Europejskiej rozpocznie się 12 listopada o godzinie 14:30. Wcześniej spekulowano, że Kopacz mogłaby złożyć dymisję pisemnie i wziąć jeszcze udział w szczycie. Cezary Tomczyk, rzecznik rządu, powiedział jednak "Gazecie Wyborczej", że Kopacz nie poleci na Maltę. Co więcej, raczej nie pojawi się tam również Beata Szydło.
– Po pierwsze obie panie składają o tej porze ślubowanie, a po drugie prezes Rady Ministrów składa na pierwszym posiedzeniu Sejmu dymisję – powiedział Tomczyk, dodając, że na szczyt mógłby ewentualnie polecieć sam Duda. To jednak mało prawdopodobne.
Z nieoficjalnych ustaleń "Wyborczej" wynika, że prezydent celowo uniemożliwił Kopacz wylot na szczyt, ponieważ obawiał się, że ustępująca premier pogorszy relację Polski z pozostałymi państwami Grupy Wyszehradzkiej.
Gdyby prezydent Duda postanowił, że pierwsze posiedzenie Sejmu odbędzie się 10 listopada, wówczas na poświęconym sprawie uchodźców szczycie Polskę mogłaby reprezentować premier Szydło. Według Jarosława Gowina takie rozwiązanie byłoby najlepsze.
– Jeżeli dzisiaj ogłosi, że 10 listopada odbędzie się inauguracyjne posiedzenie Sejmu, to jest szansa na to, że dzień później zostanie zaprzysiężony nowy rząd. Wtedy 12 listopada Polskę reprezentowałaby na szczycie Beata Szydło – zaznaczył Gowin podczas rozmowy ze stacją TVN24.
Odmienne stanowisko zajął Krzysztof Łapiński, bliski współpracownik Szydło, który właśnie dostał się do Sejmu z listy PiS. Jego zdaniem w tej sprawie pośpiech nie jest wskazany.
– Jakby 10 listopada było pierwsze posiedzenie Sejmu, a dzień później powołanie nowego rządu, to wszystko działoby się dość szybko. W zasadzie prosto z Pałacu Prezydenckiego pani premier Szydło musiałaby jechać na lotnisko. To chyba nie jest ani konieczne, ani wskazane – powiedział Łapiński.