
Mirosław Jakubek miał marzenie - chciał mieszkać na barce, tak jak robią to tysiące ludzi w Holandii czy Niemczech. Że Polska to nie Holandia a Gdańsk to Amsterdam, miał się przekonać szybko. Mimo odmów urzędników deklaruje, że jego zabytkowa barka i tak stanie na rzece.
REKLAMA
Mirosław Jakubek jest kapitanem żeglugi wielkiej. Jak sam pisze o sobie: "Pracuję i odpoczywam na wodzie." Jakubek odbył samotny rejs przez Atlantyk, od lat działa też w klubach żeglarskich. Miłośnik morza ma też wielkie marzenie - zamieszkać na wodzie.
Barka z historią
W styczniu 2015 roku od marzeń Jakubek przeszedł do czynów. Został właścicielem historycznego domu na wodzie - jednostki MOLENDIEP. Sama barka zwodowana została jako robocza w roku 1909. Długo jednak nie służyła transportowi.
Już w 1923 roku nabył ją bogaty kupiec i przerobił na... stancję dla syna mającego rozpocząć studia w Amsterdamie. Być może już wtedy na barce alkohol lał się strumieniami. Miejsce to bowiem niedługo później - w latach 30. zostało przerobione na niewielki klub studencki. Luźna atmosfera wróciła w latach 60. i 70. gdy na barce zamieszkiwali hippisi. Przewieziona do Polski barka została poddana gruntownemu remontowi, który ma z niej zrobić "perełkę".
Teraz miałaby służyć w Gdańsku za mieszkanie dla kpt. Jakubka. Barka nie jest zbyt duża - ma 19,6 m długości i 4,6 m szerokości.
- Mogłem zrobić z niej drink-bar, restauracje,ale miałbym wyrzuty sumienia. To był i ma być dom. Trzy pokoje, klimat, zapach drzewa. Będzie to przepiękny apartament, będę w nim i mieszkał i czasem wynajmował dla specjalnych gości - rozmarza się kapitan.
Urzędowy beton
Na przeszkodzie stanęli jednak urzędnicy. Z początku szło dosyć łatwo. Sama odbudowa leciwej barki nie przyniosła technicznych problemów - na koniec Wojewódzki Konserwator Zabytków pozytywnie zaopiniował proponowane miejsce postoju. Schody zaczęły się nieco później, gdy trzeba było załatwić pozwolenie na postój barki oraz stałe złącza mediów. Sam nawet znalazł miejsce na postój na kanale Raduni w Gdańsku. Odcinek jest nieżeglowny - obok znajduje się niski Most Wapienny i płycizna. Barka musiałaby być położona na tym odcinku dźwigiem.
Na przeszkodzie stanęli jednak urzędnicy. Z początku szło dosyć łatwo. Sama odbudowa leciwej barki nie przyniosła technicznych problemów - na koniec Wojewódzki Konserwator Zabytków pozytywnie zaopiniował proponowane miejsce postoju. Schody zaczęły się nieco później, gdy trzeba było załatwić pozwolenie na postój barki oraz stałe złącza mediów. Sam nawet znalazł miejsce na postój na kanale Raduni w Gdańsku. Odcinek jest nieżeglowny - obok znajduje się niski Most Wapienny i płycizna. Barka musiałaby być położona na tym odcinku dźwigiem.
Kapitan nie zraził się jednak tą opinią urzędnika i postanowił "wychodzić" swoją sprawę. Jak się okazało, bezskutecznie.
- Niestety, potraktowano mnie jak śmiecia. Na spotkaniu z dyrektorami kilku wydziałów wręcz wymyślano tylko głupie argumenty "na nie". Dyrektor Wydziału Architektury nie wiedział nawet, że nie w jego kompetencji jest pozwolenie na budowę przyłączy. Wniosek składa się w Wojewódzkim Urzędzie Ochrony Zabytków. Żeby było śmieszniej, to na początku kłamali, że nie u nich a w Urzędzie Marszałkowskim mam załatwiać pozwolenie na dzierżawę. Kolejne tygodnie mijały byle tylko odwlec negatywną decyzję - mówi kpt. Jakubek. Dariusz Wołodźko z gdańskiego magistratu twierdzi, że... taka sytuacja nie miała miejsca.
Żona ambasadora chce być matką chrzestną
Starania kapitana Jakubka zostały docenione przez Holandię. Miłośnik marynistyki skontaktował się z ambasadą Królestwa Niderlandów. Holendrzy chcieli by uroczystość podniesienia polskiej flagi odbyła się przy okazji ich święta narodowego.
Starania kapitana Jakubka zostały docenione przez Holandię. Miłośnik marynistyki skontaktował się z ambasadą Królestwa Niderlandów. Holendrzy chcieli by uroczystość podniesienia polskiej flagi odbyła się przy okazji ich święta narodowego.
- Ambasador prosił by podniesienie polskiej bandery odbyło się w święto narodowe Holandii w kwietniu 2016 roku. Podczas ich prezydencji w Unii Europejskiej, która zaczyna się pierwszego stycznia planowali uroczystości uświetniające ten fakt. Podniesienie polskiej flagi na MOLENDIEP miało wpisać się w związane z tym inicjatywy kulturalne ambasady. Natomiast żona ambasadora uznała za zaszczyt bycie matką chrzestną jednostki - chwali się Jakubek.
Holandia w czasach I RP była największym partnerem Gdańska. To z grodu nad Motławą płynęły do Amsterdamu statki wypełnione po brzegi "polskim złotem", czyli pszenicą. Ślady tej przyjaźni są dzisiaj kultywowane przez samorządy i lokalne elity. Zdaniem Jakubka to symboliczne połączenie obu miast odbiłoby się szerokim echem. Reportaże w holenderskiej telewizji mogłyby zachęcić Holendrów do odwiedzin naszego kraju.
- Gdy odwiedziłem Ambasadę Królestwa Holandii i pokazałem projekt to wprawiłem wszystkich w zdumienie. Potraktowano mnie jak VIP-a. Holendrzy są zachwyceni tym, że Polak uratował przed złomowaniem słynną dla nich jednostkę.
Postawię cztery kotwice
Kapitan Jakubek stanął więc przed pytaniem co dalej z łodzią. Remont idzie ku pracom wykończeniowym. Dlatego wymyślił, że nie będzie prosił miasta o złącza do mediów, lecz "uniezależni" barkę.
- W odpowiedzi na niechęć gdańskich urzędników wymyśliłem, że postaram się dokończyć rewitalizację w taki sposób, by barka MOLENDIEP była nie niezależna od zewnętrznych podłączeń wody, kanalizacji i prądu. Będzie ją można wtedy postawić na czterech kotwicach wszędzie - mówi Jakubek.
Kapitan Jakubek stanął więc przed pytaniem co dalej z łodzią. Remont idzie ku pracom wykończeniowym. Dlatego wymyślił, że nie będzie prosił miasta o złącza do mediów, lecz "uniezależni" barkę.
- W odpowiedzi na niechęć gdańskich urzędników wymyśliłem, że postaram się dokończyć rewitalizację w taki sposób, by barka MOLENDIEP była nie niezależna od zewnętrznych podłączeń wody, kanalizacji i prądu. Będzie ją można wtedy postawić na czterech kotwicach wszędzie - mówi Jakubek.
Koszty takiej adaptacji są jednak znaczne. Trzeba zakupić filtry wody, instalację oczyszczania ścieków, generatory wiatrowe czy panele elastyczne. Właściciel barki postanowił skorzystać z crowdfundingu, gdzie szuka pieniędzy na wyposażenie. Zapewne jeszcze dużo wody upłynie w polskich rzekach zanim nie będzie można bez problemu mieszkać "na wodzie".
W rozmowie z NaTemat Dariusz Wołodźko z gdańskiego magistratu przyznał, że miasto, doceniając historyczną wartość jednostki, zaproponowało trzy lokalizacje. Byłyby to: Nabrzeże Barkowe przy Twierdzy Wisłoujście, przystań Sienna Grobla lub przystań Żabi Kruk. Nie są to miejsca w ścisłym centrum historycznego Gdańska, ale z pewnością jest to krok w dobrą stronę.
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
