Fot. Ludwig Berchtold, Vorarlberg Tourismus

– Chyba da się bez nich żyć – przekonujesz się za każdym razem, kiedy zmarznięte na kość palce lewej... o, i prawej już też, stopy odmawiają posłuszeństwa. To, że jeszcze jako tako trzymasz się na nogach to zasługa tylko i wyłącznie butów rodem z filmów o podboju kosmosu. Niestety, narciarski rynsztunek tylko na początku wydawał się realizacją dziecięcych fantazji o zostaniu kosmonautą. Rzeczywistość okazała się zimna i bolesna, bo w przeciwieństwie do znajomych, którzy mkną z góry na dół niemal osiągając stan nieważkości, ciebie siłą ciążenia za każdym zjazdem ciągnie w dół. Podnosząc się po kolejnym upadku, liczysz w głowie siniaki i metry, dzielące cię od chatki z grzańcem.

REKLAMA
Brzmi znajomo? Gratulacje, właśnie znalazłeś się w elitarnym gronie osób, które „białe szaleństwo” interpretują dosłownie – jako symptom choroby zwanej „białą gorączką”, która dopada cię za każdym razem, kiedy znajomi decydują, że kolejny zimowy urlop spędzicie w którymś z narciarskich kurortów. Przyznanie się przed samym sobą, że narciarstwo nie jest twoim powołaniem to pierwszy krok do wyzdrowienia. Kolejny to przekonanie narciarskich pasjonatów, żeby na celownik zimowych podbojów wzięli Austrię. Dlaczego? Bo zaraz podsuniemy ci najlepsze wymówki, aby przez cały wypad nie zbliżyć się w okolice stoku.
1. Czeka na mnie stado lam!
Na początek zaznaczmy, że kłamstw nie pochwalamy, a ty i tak pewnie musisz zrobić rachunek sumienia po tym, jak przez lata, w imię przyjaźni oczywiście, utrzymywałeś, że właściwie urodziłeś się z nartami na nogach. W trosce o twoją karmę opisujemy tylko prawdziwe zjawiska, a do takich zalicza się spacer po malowniczej miejscowości Bartholomäberg, położonej w regionie Vorarlberg, w towarzystwie specyficznej grupy parzystokopytnych.
logo
Gdzie te lamy? W poszukiwaniach "plujących" parzystokopytnych odwiedź region Vorarlberg Fot. Hans Wiesenhoffer, Kleinwalsertal Tourismus
Gdyby znajomi nie wierzyli, że po austriackich Alpach grasuje stado lam, zawsze możesz poprosić ich hodowcę, Horsta Kustera, o pstryknięcie zdjęcia. Jako zwierzęta bardzo przyjazne, lamy chętnie pozują i równie chętnie niosą plecaki turystów, podczas gdy Kuster opowiada ciekawostki z życia okolicy.
2. Łóżko w hotelu jest niewygodne. Muszę odespać... w igloo
Jeśli wciąż kojarzysz listę lektur z najwcześniejszych lat podstawówki i pamiętasz historię „Anaruka – chłopca z Grenlandii”, masz niepowtarzalną szansę sprawdzić, jak literacka fikcja ma się do rzeczywistości. Zatrzymując się niedaleko Hittisau (region Vorarlberg) możesz przyłączyć się do ekspedycji, której celem jest zagubienie się w leśnej głuszy i wybudowanie lodowego schronienia.
Jeśli wieczorne aktywności nie wymagają wbijania się w narciarską piankę, po przepiłowaniu kilkunastu bloków lodu i ułożenia ich w charakterystyczną kopułę możesz spokojnie wracać. Jeśli nie jesteś pewien, czy znajomi nie szykują się na nocne zjazdy, rozsądniej będzie, jeśli zaszyjesz się w śnieżnej fortecy do rana.
logo
Spędzając urlop w regionie Vorarlberg możesz dopuścić się małego szantażu: albo wieczorem idziemy na porządną kolację, albo zostaję na noc w igloo Fot. Mathis Peter, Vorarlberg Tourismus
3. Trzeba wyprowadzić psy na spacer? Znowu padło na mnie? No nie...
Okej, drobna symulacja, to nie kłamstwo, ale aby niechęć do przejażdżki psim zaprzęgiem wypadła trochę bardziej wiarygodnie – możesz odrobinę podkoloryzować. Bo prawda jest taka, że gdyby twoi znajomi usłyszeli, że czeka cię cały dzień nauki powożenia saniami zaprzęgniętymi w puchate, niebieskookie pieski rasy husky, pewnie w sekundzie zapomnieliby o swojej miłości do dwóch desek i popędzili za tobą do przełęczy Hörnlepass. Dlatego informację o tym, że od stycznia do marca można tam pobierać podstawowe lekcje kierowania psim zaprzęgiem warto zatrzymać dla siebie.
Nawet jeśli nie zatrzymaliście się w okolicy Hörnlepass, nic straconego – przejażdżki psimi zaprzęgami są w Alpach bardzo popularne. Z pewnością załapiesz się na nie w regionie Bad Kleinkirchheim czy Tiroler Oberland.
logo
Urlop w Tiroler Oberland to nie tylko snowboard i narty. Pojeździć można też psim zaprzęgiem (tylko nikomu nie mów) Fot. Martin Lugger, Tiroler Oberland
4. Idę po zapałki
Nie oszukujmy się, jednym z przyjemniejszych momentów każdego wypadu jest ten, kiedy kupuje się prezenty – dla tych którzy zostali w Polsce oczywiście. No, może jeszcze coś małego dla siebie. W każdym razie zorganizowanie wyprawy w poszukiwaniu lokalnych pamiątek jest mocno utrudnione, jeśli ekipa cały czas nalega, aby każdą godzinę zamiast w sklepowych pieleszach spędzać na stoku.
logo
Znajomi na stoku, a ty w sklepie – i wszyscy są szczęśliwi Fot. Hermann Erber, Oberösterreich Kasberg
Co więc począć – musisz zakup regionalnych specjałów wziąć na siebie. Jeśli masz to szczęście, że zimowy urlop spędzasz w Górnej Austrii, kieruj się na przedmieścia Linzu. Tamtejsze Plus City to zagłębie sklepów i restauracji. Warto również wspomnieć o znajdującym się tam multiplexie – chwila relaksu w kinowej sali jest zawsze w cenie.
5. Muszę wziąć kąpiel
Niekwestionowaną zaletą pobytu w austriackich kurortach jest to, że tamtejsza oferta spa i wellness jakością może się równać z utrzymaniem tras zjazdowych. Tak naprawdę nie ma znaczenia, który z regionów jest twoją bazą wypadową – z masaży i zabiegów z użyciem naturalnych alpejskich kosmetyków można skorzystać dosłownie wszędzie.
logo
Wylegując się w rzymskich łaźniach w Bad Kleinkirchheim możesz spokojnie dopingować kolegów na stoku Fot. Michael Gruber, Bad Kleinkirchheim Tourismus
Jeśli wcześniej nie pławiłeś się w tego typu luksusach, dobrym miejscem, żeby zacząć jest region Bad Kleinkirchheim, bo „pławienie się” rozumieją tu dosłownie. Dzień spędzony w tamtejszych rzymskich łaźniach idealnie wpasuje się w twoją strategię nieprzekraczania granicy stoku. Jednocześnie znajomi nie będą mogli ci mieć za złe, że nie dopingujesz ich w sportowych zmaganiach – gorące źródła graniczą bezpośrednio ze stokami, więc po udanym zjeździe będziesz mógł im nawet przybić piątkę.
Zaplanuj swój narciarski urlop w Austrii i odwiedź stronę www.austria.info

Artykuł powstał we współpracy z portalem Austria.info.