
Polska nie jest krajem "multi-kulti", bo nigdy nie miała kolonii, więc kryzys migracyjny nie jest naszym problemem? Wystarczy więc zamknąć się na uchodźców, by uchronić się przed terroryzmem, z którego źródłem też nie mamy nic wspólnego? Dla wielu Polaków odpowiedź na to pytanie jest prosta i twierdząca. W rzeczywistości nie można jednak być we większym błędzie. Polacy ponoszą też ponoszą sporą odpowiedzialność za to, co dzieje się na Bliskim Wschodzie i co zagraża Europie.
I to być może nawet bardziej niż Francuzi, którzy padli ofiarą ostatnich zamachów Państwa Islamskiego. Łatwo tłumaczyć sobie, że zamachy w Paryżu, czy innych europejskich miastach to efekt demonizowanej w Polsce wielokulturowości, przed którą wiele krajów nie mogło uciec i w ten sposób zapłaciły one za swoje dawne kolonizatorskie ambicje.
Polska jest daleko od tych państw, z których napływają imigranci, nie była też państwem posiadającym kolonie, więc tego rodzaju uchodźcy do nas nie przyjeżdżają sami z siebie... Czytaj więcej
Przypomnijmy sobie bowiem rok 2003, gdy u boku największych potęg zaatakowaliśmy Irak, a przez lata okupacji tego państwa wspólnie z tymi sojusznikami nie potrafiliśmy zastąpić reżimu Saddama Hussajna stabilną demokracją. To dlatego, gdy zniknęli z Iraku ostatni zachodni żołnierze, sporą część kraju przejęli terroryści Państwa Islamskiego, dla których stało się to bazą do wkroczenia w konflikt w Syrii.
Oczywiście nie można powiedzieć, że ci z nas, którzy usunęli Sadama w 2003 roku, nie ponoszą odpowiedzialności za sytuację w 2015 roku...
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
