
We wtorkowe popołudnie Tomasz Siemoniak poinformował, że to on będzie kontrkandydatem Grzegorz Schetyna w walce o przywództwo w Platformie Obywatelskiej. Problem w tym, że dziś wiele wskazuje, że Siemoniak musiałby dokonać cudu, by przekonać do siebie większość działaczy PO niż Schetyna, który już przepuścił na nowego rywala celny atak. Cudotwórcą, który zatrzyma pochód "Scheta" po władzę wciąż może okazać się jednak Donald Tusk.
REKLAMA
Twarze porażki
Największy problem w rywalizacji Tomasza Siemoniaka z Grzegorzem Schetyną świetnie obrazowała wtorkowa konferencja prasowa, którą zorganizowano, by oficjalnie poinformować o przywódczych ambicjach byłego wicepremiera i ministra obrony narodowej. "Komitet wyborczy" ustawiony za jego placami stworzyli Hanna Gronkiewicz-Waltz, Małgorzata Kidawa-Błońska, Joanna Mucha, oraz Rafał Trzaskowski.
Największy problem w rywalizacji Tomasza Siemoniaka z Grzegorzem Schetyną świetnie obrazowała wtorkowa konferencja prasowa, którą zorganizowano, by oficjalnie poinformować o przywódczych ambicjach byłego wicepremiera i ministra obrony narodowej. "Komitet wyborczy" ustawiony za jego placami stworzyli Hanna Gronkiewicz-Waltz, Małgorzata Kidawa-Błońska, Joanna Mucha, oraz Rafał Trzaskowski.
Wymienione panie to partyjne przyjaciółki ustępującej przewodniczącej, a Rafał Trzaskowski w ten sposób dał znak, że sam nie zawalczy o władzę, do czego tak wielu namawiało go już od miesięcy. – Tomasz Siemoniak to kandydat Ewy Kopacz – z uśmiechem na ustach skwitował to wszystko Grzegorz Schetyna. I od razu wymienił powody swojego zadowolenia. – W ostatnich latach byłem poza zarządem krajowym. Siemoniak prowadził partię i politykę PO, która zakończyła się porażką – wytykał. Korwiniści w takich sytuacjach mówią "zaorane"...
Nadzieje na zwycięstwo Grzegorz Schetyna może mieć ze względu na jeszcze jeden fakt, który ujawniała "wyborcza" konferencja Tomasza Siemoniaka. Ta kandydatura wygląda na forsowaną przez "syte koty", jak o obecnej Platformie mówił sam szef platformerskiego think tanku Jarosław Wałęsa.
Być może za Tomaszem Siemoniakiem pójdzie sporo tych, którym udało się zdobyć miejsca w Sejmie i Senacie, ale trudno będzie mu przekonać poirytowanych ostatnimi centralnie sterowanymi przez Ewę Kopacz kampaniami. I porażkami, które partyjną drugą i trzecią ligę kosztowały utratę stanowisk w urzędach i państwowych spółkach przejmowanych dziś przez ekipę PiS.
Za byłym wicepremierem ciągnie się współodpowiedzialność za przegrane, a Schetyna chce być wspomnieniem dawnych dobrych czasów i nadzieją na ich powrót. – Chcę wrócić do czasów, w których byłem sekretarzem generalnym, miałem wpływ na PO i zwycięstwa wyborcze – przypominał we wtorek.
Siemoniak, czyli Tusk?
Z pewnością jest jednak zbyt wcześnie, by stwierdzić, że Grzegorz Schetyna ma zwycięstwo w garści. Do tego brakuje mu bowiem być może najważniejszego wciąż w PO czynnika, czyli zgody Donalda Tuska na taki stan rzeczy. Zamiast tego Tusk ma niezmiennie robić wszystko, by swojego największego partyjnego wroga powstrzymać.
Z pewnością jest jednak zbyt wcześnie, by stwierdzić, że Grzegorz Schetyna ma zwycięstwo w garści. Do tego brakuje mu bowiem być może najważniejszego wciąż w PO czynnika, czyli zgody Donalda Tuska na taki stan rzeczy. Zamiast tego Tusk ma niezmiennie robić wszystko, by swojego największego partyjnego wroga powstrzymać.
Jak ujawniał niedawno Andrzej Stankiewicz z "Rzeczpospolitej", w Platformie spekuluje się, iż Donald Tusk specjalnie namawiał Ewę Kopacz, by stanęła do walki o szefostwo w nowym klubie parlamentarnym, ale jednocześnie grał na zwycięstwo szefa struktur z pomorskiego matecznika PO Sławomira Neumanna. W ten sposób szef Rady Europejskiej miał stworzyć grunt dla kandydatury Siemoniaka na szefa partii.
Jeżeli wpływy Donalda Tuska wciąż są najważniejsze i ten plan uchronienia Platformy Obywatelskiej przed rządami Grzegorza Schetyny się powiedzie, Tomasz Siemoniak będzie później musiał wykonać jeszcze sporo pracy, by także platformerski elektorat przekonać do tego, że rzeczywiście jest człowiekiem sukcesu i Donalda Tuska, a nie utożsamiającej porażkę Ewy Kopacz.
Napisz do autora: jakub.noch@natemat.pl
