Bianka Mikołajewska z nagrodą im. Woyciechowskiego.
Bianka Mikołajewska z nagrodą im. Woyciechowskiego. Fot. Franciszek Mazur/Agencja Gazeta

Bianka Mikołajewska, wieloletnia dziennikarka "Gazety Wyborczej" właśnie dostała ważne w środowisku medialnym wyróżnienie. Nagrodę im. Andrzeja Woyciechowskiego - twórcy Radia Zet odebrała podczas uroczystej gali w warszawskiej Zachęcie. Zamiast radości, z mównicy od laureatki popłynęły jednak gorzkie słowa. Dziennikarka uznała, że kilkanaście lat jej pracy poszło na marne. Dlaczego?

REKLAMA
Wszystko przez to, że Grzegorz Bierecki, twórca SKOK-ów został szefem senackiej komisji finansów. Bianka Mikołajewska, która napisała cykl artykułów o nieprawidłowościach w Spółdzielczych Kasach Oszczędnościowych SKOK uznała, że jej trud w obnażaniu afery wokół SKOK-ów był daremny skoro Bierecki piastuje obecnie takie stanowisko.
– Jest coś w tym z klęski, że na takiego człowieka, o którego działaniach piszę, głosuje kilkadziesiąt tysięcy ludzi i zostaje on szefem komisji, która będzie odpowiadała za finanse naszego państwa. Traktuję tę nagrodę jako wsparcie na przyszłość i nie ukrywam, że boję się, że nadchodzą trudne czasy dla dziennikarzy ujawniających nieprawidłowości, którzy nie piszą tak, jak chciałaby władza – stwierdziła odbierając nagrodę Radia Zet.
Dziennikarka "Gazety Wyborczej" powiedziała też, że takich "przegranych" kolegów po fachu jest więcej. Na liście tych, którzy nagłaśniają ważne sprawy, ale efekty ich pracy pozostawiają wiele do życzenia znaleźli się też inni przedstawiciele mediów. Mikołajewska przekonywała, że nie tylko w kontekście jej demaskujących SKOK-i tekstów można mówić o fiasku dziennikarstwa.
– Mogłabym obok siebie postawić dziennikarzy, którzy pisali o nieprawidłowościach w służbach w czasach rządów PiS z lat 2005-2007 - Może tych, którzy piszą o odradzającym się w Polsce faszyzmie, o nacjonalistach. Może oni są dziennikarzami równie przegranej sprawy – powiedziała.
Źródło: TOK FM