Viktor Orban uważa, że istnieje związek między napływem muzułmańskich imigrantów a zagrożeniem terrorystycznym
Viktor Orban uważa, że istnieje związek między napływem muzułmańskich imigrantów a zagrożeniem terrorystycznym Fot. Jacek Marczewski / Agencja Gazeta

W przeciwieństwie do wielu Zachodnich liderów Viktor Orban uważa, że masowy napływ do Europy ludności muzułmańskiej zwiększa zagrożenie terrorystyczne. – Faktem jest, że wszyscy terroryści są w zasadzie migrantami. Pytanie brzmi: kiedy przybyli do Unii Europejskiej – powiedział Orban.

REKLAMA
Podczas rozmowy z portalem Politico premier Węgier podkreślił, że związek między imigracją do Unii Europejskiej a terroryzmem jest „oczywistym faktem”, niezależnie od tego, czy komuś się to podoba, czy nie.
Orban zaznaczył, że chodzi zarówno o mający obecnie miejsce napływ uchodźców, jak i imigrację z poprzednich dekad. Ta ostatnia doprowadziła w wielu miejscach do powstania "paralelnych społeczności". Ich członkowie są obywatelami państw unijnych, ale odrzucają zachodnie wartości.
– Jeśli wpuszczasz do swojego domu tysiące albo miliony niezidentyfikowanych osób, ryzyko terrorystyczne znacznie wzrośnie – zauważył Orban, nawiązując do obecnego napływu uchodźców.
Według niego ryzyko jest tym większe, że NATO, w tym państwa europejskie, znajduje się w stanie wojny z islamistami z Bliskiego Wschodu i Afganistanu. Logicznym wydaje się założenie, że wrogowie będą starali się wysyłać do Europy terrorystów, umieszczając ich w napływających grupach migrantów.
Dlatego Orban postuluje, by wzmocnić zewnętrzne granice Unii Europejskiej i efektywniej kontrolować przybywających do Europy ludzi. – Chcielibyśmy zachować strefę Schengen. Chcielibyśmy zachować wolności, w tym wolny przepływ osób wewnątrz Unii Europejskiej – zaznaczył Orban.
Innym lekiem, jaki premier Węgier proponuje Unii, jest osłabienie pozycji Brukseli i wzmocnienie władzy poszczególnych państw narodowych. Jego zdaniem istotna jest także normalizacja stosunków z Rosją. Orban przyznał, że Putin nie jest „łatwym człowiekiem”. Niemniej „jest kimś, z kim można współpracować”.

źródło: Politico