
Ty też masz listę rzeczy wiecznie odkładanych na później? Ta niepozorna tablica przypomni ci o tym, co obiecałeś zrobić przed śmiercią. W tej zabawie brali już udział ludzie z całego świata. "Dobrze się zabawię", "Zakocham się", "Wydam w końcu książkę" – każdy wpis kończący zdanie "zanim umrę ..." to osobna historia. Wszystkie łączy jedno - w codziennym zabieganiu zazwyczaj o nich zapominamy.
REKLAMA
Pobudka! Jesteśmy tu na chwilę
Parę lat temu Candy Chang, amerykańska artystka ustawiła w Nowym Orleanie czarne tablice, na których widniał jedynie napis "Before I die". Obok tablic stały pojemniczki z kolorowymi kredami. Przechodnie szybko zaczęli chwytać za kredy i dopisywać zakończenie zdania, a tablice szybko zaczęły zapełniać się kolejnymi zdaniami. Chang wpadła na ten pomysł po śmierci swojej matki. Wówczas uderzyło ją to, o czym niby przecież wszyscy wiemy - kruchość i ulotność ludzkiego życia.
Parę lat temu Candy Chang, amerykańska artystka ustawiła w Nowym Orleanie czarne tablice, na których widniał jedynie napis "Before I die". Obok tablic stały pojemniczki z kolorowymi kredami. Przechodnie szybko zaczęli chwytać za kredy i dopisywać zakończenie zdania, a tablice szybko zaczęły zapełniać się kolejnymi zdaniami. Chang wpadła na ten pomysł po śmierci swojej matki. Wówczas uderzyło ją to, o czym niby przecież wszyscy wiemy - kruchość i ulotność ludzkiego życia.
Jej skromny artystyczny pomysł cieszył się ogromnym zainteresowaniem, a kolejne edycje performance'u pokazywały uniwersalność zagadnienia. Akcja "Zanim umrę" gościła już we Francji, w Kanadzie, Niemczech, na Łotwie, w Malezji. Teraz przyszła pora na Polskę. W Warszawie właśnie stanęły cztery czarne tablice o wymiarach 2, 5 m na 1, 25 m. Na polski grunt akcję przeniósł Konrad Pawlak, student Politechniki Warszawskiej.
"Zanim umrę" - myślmy o tym!
O tym, że istnieje taka akcja dowiedział się przypadkiem pod koniec sierpnia. Od tego czasu po głowie zaczął mu chodzić pomysł, żeby podobną rzecz zrobić w Polsce. – W ten nieoczekiwany sposób zmusza się ludzi do tego, żeby na chwilę przystanęli i zastanowili się, co tak naprawdę jest dla nich w życiu ważne. Taka konfrontacja z tablicą "Zanim umrę" to szansa na głębszą zadumę i refleksję nad tym, o czym często nie pamiętamy w codziennym pędzie. Co mi przyniesie szczęście, czego chcę, gdzie zmierzam - powinniśmy sobie zadawać te pytania, a to jest dobra okazja – opowiada naTemat Pawlak.
O tym, że istnieje taka akcja dowiedział się przypadkiem pod koniec sierpnia. Od tego czasu po głowie zaczął mu chodzić pomysł, żeby podobną rzecz zrobić w Polsce. – W ten nieoczekiwany sposób zmusza się ludzi do tego, żeby na chwilę przystanęli i zastanowili się, co tak naprawdę jest dla nich w życiu ważne. Taka konfrontacja z tablicą "Zanim umrę" to szansa na głębszą zadumę i refleksję nad tym, o czym często nie pamiętamy w codziennym pędzie. Co mi przyniesie szczęście, czego chcę, gdzie zmierzam - powinniśmy sobie zadawać te pytania, a to jest dobra okazja – opowiada naTemat Pawlak.
Przy czterech czarnych tablicach, które wcześnie rano stanęły przed Wydziałem Elektroniki i Technik Informacyjnych przy ul. Nowowiejskiej w Warszawie powoli zaczyna brakować miejsca. Pierwsza osoba, która chciała podzielić się tym, co zamierza zrobić przed śmiercią, mimo porannego mrozu, pojawiła się na miejscu już o godz. 6. – To było niezwykłe. Czekała tak długo tylko, żeby napisać, że zanim umrze "chce napisać listy do całej rodziny i powiedzieć im, że ich kocha" – uśmiecha się Pawlak pokazując miejsc na czarnej powierzchni tablicy, w którym powstał pierwszy wpis.
"Chcę być bogaty", "chcę zwiedzać świat"
Okazuje się, że dokończenie zdania "zanim umrę" nie jest takie proste, a wiele osób stawało przed tablicą, załamywało ręce i odwracało się szybko na pięcie. Do tych, którzy mieli twardy orzech do zgryzienia należy Beata Ignot. Obok tablicy przechodziła dzisiaj dwa razy. I choć nie chwyciła za kolorową kredę i nie napisała nic na tablicy, to zdążyła się zastanowić nad sensem zdania.
Okazuje się, że dokończenie zdania "zanim umrę" nie jest takie proste, a wiele osób stawało przed tablicą, załamywało ręce i odwracało się szybko na pięcie. Do tych, którzy mieli twardy orzech do zgryzienia należy Beata Ignot. Obok tablicy przechodziła dzisiaj dwa razy. I choć nie chwyciła za kolorową kredę i nie napisała nic na tablicy, to zdążyła się zastanowić nad sensem zdania.
– Kiedy zobaczyłam tablicę po raz pierwszy, bardzo się zdziwiłam. No bo jak tu odpowiedzieć pytanie o to, co się zrobi przed śmiercią? Przyznaję, że zostałam jednak zmuszona, żeby o tym pomyśleć. Wyszło na to, że chcę po prostu być szczęśliwa, żeby zdążyć spełnić swoje zachcianki i mieć głowę wolną od zmartwień. To świetna akcja, myślę, że wiele osób miało dzisiaj podobnie jak ja. Przystanęło i pomyślało, a to przecież takie rzadkie – mówi.
Jakie napisy na razie można zobaczyć na tablicach? Bywa pragmatycznie i praktycznie: "Będę bogaty", "zdobędę inżyniera", "wyśpię się porządnie", "chcę zrozumieć kobiety". Innym razem można się wzruszyć: "Spełnię marzenia swoje i osób, które kocham", a jeszcze inne wpisy pokazują, że w Polakach drzemie smykałka do podróżowania z prawdziwego zdarzenia, a wielka podróż dookoła świata to jedno z najpopularniejszych marzeń i celów.
Niektórzy przed tablicą próbują żartować. Jak Piotr i jego kolega, którzy na początku przystają z ciekawości i trochę podśmiewają się z tablicy. Najpierw żartują jak na studentów przystało. – Zanim umrę, może w końcu zdobędę magistra – śmieją się między sobą. Kiedy jednak proszę o odpowiedź bardziej serio, błyskawicznie porzucają pozę dowcipnisiów.
– Chciałbym pewnego dnia wyjechać i zwiedzić cały świat. To byłoby naprawdę coś – mówi jeden. Piotr, student czwartego roku warszawskiej Politechniki zaskakuje. – Ja to bym założył rodzinę – mówi poważnie. Po czym bierze zieloną kredą i dużymi drukowanymi literami pisze na tablicy o tym, że chce mieć w przyszłości rodzinę.
Nie wiadomo, czy podobne tablice będą stawać w innych miastach. – Zanim umrę, chciałbym nauczyć się pilotować samolot, to będzie na pewno większe wyzwanie niż postawienie tych tablic tutaj – mówi organizator akcji. Kiedy wypowiada te słowa kolejne osoby dziwią się na widok tablic. A może właśnie sobie uświadomili, że przecież oni też chcieli spakować plecak i zwiedzić cały świat.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
