Zestrzelenie bombowca z pewnością wpłynie na zaognienie stosunków między Turcją a Rosją.
Zestrzelenie bombowca z pewnością wpłynie na zaognienie stosunków między Turcją a Rosją. fot. kadr z YouTube

.Dr Edward Pałka, specjalistka od konfliktów międzynarodowej na Wyższej Szkole Bankowej w Poznaniu uspokaja jednak, że wojna raczej nam nie grozi.

REKLAMA
Zestrzelenie samolotu to incydent na nieznaną dotąd skalę. Rosjanie co prawda notorycznie naruszają strefę powietrzną państw NATO, ale zawsze wystarczyło poderwanie myśliwców i eskorta do granicy.
Tym razem Turcy twierdzą, że w ciągu pięciu minut skierowali do załogi bombowca dziesięć ostrzeżeń, które zostały zignorowane. Wtedy wydano decyzję o otwarciu ognia. Z kolei strona rosyjska twierdzi, że samolot w żadnym wypadku nie mógł się znajdować nad turecką strefą powietrzną. Szczęśliwie dwóch pilotów zdążyło się katapultować, jeden prawdopodobnie jest ranny.
Sytuacja jest o tyle poważna, że premier Turcji Ahmet Davutoğlu polecił konsultacje w NATO i ONZ w sprawie wydarzeń. Czy grozi nam zaognienie sytuacji między Turcją a Rosją?
– Turcja miała problem z naruszającymi przestrzeń powietrzną rosyjskimi samolotami i dronami. Możliwe, że chcieli pokazać, że mają swoją przestrzeń chronioną. Mimo wszystko powinno się spełnić warunki do tego, by zestrzelić samolot. Jest to m.in. nawiązanie kontaktu z samolotem – mówi dr Pałka – Tutaj ciężko będzie dociec prawdy, toczyć się będzie również wojna informacyjna, a diabeł tkwi w szczegółach. Pamiętajmy jednak, że jeżeli rzeczywiście Rosjanie naruszyli przestrzeń powietrzną, to Turcy mają prawo jej bronić.
Sprawa może mieć jednak swoje polityczne drugie dno – jak mówi dr Pałka – na szczycie G 20 Władimir Putin skrytykował Ankarę za wspieranie Państwa Islamskiego. Turcy mogą też obawiać się wzmocnienia pozycji Rosjan. Moskwa mogłaby bowiem grać kartą Kurdów – to Putin mógłby zdestabilizować w każdej chwili Turcję.
Jak mówi dr Pałka konflikt militarny jest bardzo mało prawdopodobny, podobnie jak ostre dyplomatyczne reperkusje. Z pewnością jednak należy się liczyć z ochłodzeniem relacji na linii Moskwa-Ankara.
– Może jednak być tak, że Rosjanie będąc pilnować i Turków i postąpią tak samo jak oni. W przypadku gdy turecki samolot naruszy granicę powietrzną Syrii do akcji mogą wkroczyć rosyjskie myśliwce – dywaguje dr Pałka – bardzo wątpliwe jednak, żeby miała nastąpić operacja zbrojna wymierzona w Turcję, chociaż z pewnością jakieś reperkusje będą.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl