
Zamiast kupować nowe meble i ozdoby, rozglądają się wokół siebie. Przecież wokół nas zalega tyle niepotrzebnych przedmiotów. Nie wyrzucają kartonów, a z kawałka drewna znalezionego przypadkiem na spacerze potrafią zrobić wieszak – prawdziwe cudo. Są pomysłowi, a ich wnętrzarskimi poradami łatwo się zarazić. Nad Wisłą zapanowała moda na przedmioty "zrób to sam". Zdziwisz się, co może powstać, kiedy trochę ruszysz głową.
Nie ma tutaj reguły. Liczą się chęci i otwarta głowa. Jak grzyby po deszczu powstają w sieci blogi tych, którym przejadło się kupowanie, już niemal przysłowiowych przedmiotów z IKEI. Oprócz tego, że nie chcą, żeby ich wnętrza wyglądały identycznie jak mieszkanie obok, liczy się też dobra zabawa.
Do zapalonych dekoratorów-zapaleńców z pewnością należy Kasia Ogórek, która na co dzień dzieli się na swoim świetnym blogu twojediy poradami, jak łatwo i szybko zmienić wnętrze. Sama siebie nazywa "absolwentką majsterkowania stosowanego, lutowania dziennego i szlifowania ręcznego" i "śmieciarzem", co objawia się tym, że zbiera przedmioty, które dla innych na pierwszy rzut oka nie przedstawiają żadnej wartości.
Kasia Ogórek twierdzi, że majsterkowanie to nie tylko rewelacyjny sposób na metamorfozę wnętrza, lecz także wymierne korzyści dla portfela. – Przecież osoba, która sama robi różne rzeczy w domu, nie musi w ogóle wybiegać do sklepu! Wokół jest tyle przedmiotów i materiałów.
Dostałam pufę, która już dawno przestała być modna na salonach. Jeden rzut oka mi wystarczył, aby wiedzieć, że można takiej pufie uszyć pokrowiec, taki w stylu IKEA. To było tylko półtorej godziny i stara pufa ala IKEA mogła znowu wrócić na pokoje. Czytaj więcej
Kamila Bilik-Majerczak, która na co dzień zajmuje się projektowaniem wnętrz, też połknęła bakcyla majsterkowania. I w przeciwieństwie do wielu jej kolegów po fachu, gotowe wzory i modele woli omijać szerokim łukiem. Zabawa w tworzenie unikatowych przedmiotów mocno weszło jej w krew.
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
