
Dekadę temu szanse na spotkanie osoby gotowej przyznać się, że z własnej nieprzymuszonej woli należy do gospodarstwa domowego, w którym na „ołtarzyku” meblościanki nie stoi telewizor, były bliskie zeru. Nieważne, kuchnia czy sypialnia – „czarne skrzynki” stawialiśmy gdzie popadło. Kilka lat później, odchudzone i wysmuklone, zaczęliśmy wieszać na ścianach, ale już oszczędniej. Dzisiaj meblościankę zastąpił stolik z Ikei, telewizor – przenośny komputer, a my jesteśmy ostatnim pokoleniem wychowanym w przeświadczeniu, że serial to format telewizyjny, zgadza się? Niekoniecznie. Producenci właśnie wyciągnęli asa z rękawa.
REKLAMA
„Nie mam telewizora” – w ponad 400 tysiącach polskich domów właśnie taka odpowiedź pada na pytanie: „Oglądałeś ten program, w którym...”. A teraz, z ręką na sercu, kto wolałby w takiej sytuacji powiedzieć: „Nie oglądam telewizji”, a polecany program czy film, zamiast na maleńkim ekranie laptopa, obejrzeć na 55 calach? Przeciwników takiej opcji będzie z pewnością niewielu, bo o ile oferta standardowych kanałów telewizyjnych nie bardzo do wielu z nas przemawia, to już obejrzenie na przykład ulubionej części „Gwiezdnych Wojen” na dużym ekranie to komfort, jakim mało kto dobrowolnie pogardzi. Producenci już to wiedzą i właśnie wypuszczają na polski rynek nową linię telewizorów w technologii OLED. Szykujcie miejsce na ścianie.
Czarno to widzę – i dobrze!
Jakość obrazu to podstawowe kryterium oceny telewizorów. Matryca OLED składa się z organicznych diod – pikseli, z których każda jest samoistnym źródłem światła. Dzięki temu nie wymaga ona dodatkowego podświetlenia, a co za tym idzie poszczególne punkty ekranu świecą się i gasną samodzielnie, w zależności od rodzaju wyświetlanych treści. Ci, którzy choć trochę siedzą w elektronice już pewnie wiedzą, co to oznacza. Laikom musi wystarczyć zapewnienie, że płaszcz Lorda Vadera oglądany na ekranie telewizora OLED będzie 200 razy bardziej czarny niż to samo okrycie wierzchnie prezentowane w technologii LCD.
Jakość obrazu to podstawowe kryterium oceny telewizorów. Matryca OLED składa się z organicznych diod – pikseli, z których każda jest samoistnym źródłem światła. Dzięki temu nie wymaga ona dodatkowego podświetlenia, a co za tym idzie poszczególne punkty ekranu świecą się i gasną samodzielnie, w zależności od rodzaju wyświetlanych treści. Ci, którzy choć trochę siedzą w elektronice już pewnie wiedzą, co to oznacza. Laikom musi wystarczyć zapewnienie, że płaszcz Lorda Vadera oglądany na ekranie telewizora OLED będzie 200 razy bardziej czarny niż to samo okrycie wierzchnie prezentowane w technologii LCD.
Hiperrealizm w 4K
Nawet gdy oglądamy film, w którym znaczna część akcji rozgrywa się w kosmicznych ciemnościach, wiemy, że w pewnym momencie pojawią się bohaterowie, których żywe usposobienie aż prosi się o godne odwzorowanie w postaci jaskrawych kolorów na ekranie. Trzymając się „starwarsowych” analogii, można z ręką na sercu powiedzieć, że telewizory OLED oddają sprawiedliwość postaciom takim jak Jar Jar Binks. Kontrast pomiędzy nieaktywnymi pikselami, a tymi, które w danej chwili światło emitują, jest dużo bardziej niż w przypadku zwykłych telewizorów intensywny. Jeśli realistyczne odwzorowanie koloru skóry sepleniącego kosmity to za mało, możecie obejrzeć go w jakości 4K. Telewizory LG z serii OLED 4K zostały bowiem wyposażone w udoskonalony wysokiej jakości algorytm skalowania do rozdzielczości 4K. Baliście się Dartha Maula w HD? Oglądając jego pojedynek z Obim-Wan Kenobim w 4K, lepiej zamknijcie oczy, gdyż ostrość obrazu jest większa niż miecza świetlnego.
Nawet gdy oglądamy film, w którym znaczna część akcji rozgrywa się w kosmicznych ciemnościach, wiemy, że w pewnym momencie pojawią się bohaterowie, których żywe usposobienie aż prosi się o godne odwzorowanie w postaci jaskrawych kolorów na ekranie. Trzymając się „starwarsowych” analogii, można z ręką na sercu powiedzieć, że telewizory OLED oddają sprawiedliwość postaciom takim jak Jar Jar Binks. Kontrast pomiędzy nieaktywnymi pikselami, a tymi, które w danej chwili światło emitują, jest dużo bardziej niż w przypadku zwykłych telewizorów intensywny. Jeśli realistyczne odwzorowanie koloru skóry sepleniącego kosmity to za mało, możecie obejrzeć go w jakości 4K. Telewizory LG z serii OLED 4K zostały bowiem wyposażone w udoskonalony wysokiej jakości algorytm skalowania do rozdzielczości 4K. Baliście się Dartha Maula w HD? Oglądając jego pojedynek z Obim-Wan Kenobim w 4K, lepiej zamknijcie oczy, gdyż ostrość obrazu jest większa niż miecza świetlnego.
Krzywa wychodzi na prostą
„Trochę podnieś!”, „Weź opuść” – brzmi znajomo? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, zwłaszcza w przypadku seansu przed laptopem. Będąc dumnym posiadaczem LG OLED możesz bez problemu organizować maraton „Gwiezdnych Wojen” i nie martwić się, kogo gdzie usadzisz. Zakrzywienie ekranu nada wyświetlanym obrazom głębi, czego efekty dostrzeżemy bez względu na kąt widzenia.
„Trochę podnieś!”, „Weź opuść” – brzmi znajomo? Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, zwłaszcza w przypadku seansu przed laptopem. Będąc dumnym posiadaczem LG OLED możesz bez problemu organizować maraton „Gwiezdnych Wojen” i nie martwić się, kogo gdzie usadzisz. Zakrzywienie ekranu nada wyświetlanym obrazom głębi, czego efekty dostrzeżemy bez względu na kąt widzenia.
Skoro o maratonach „Gwiezdnych Wojen” mowa – jeśli marzy się wam zorganizowanie takiego eventu i jednocześnie czujecie, że nadszedł czas, aby telewizor przywrócić do domowych łask, LG OLED jest prawdopodobnie najlepszą opcją. Kupując dowolny model z linii 2015 i 2014 i rejestrując się na stronie www.strefalg.pl, otrzymacie w prezencie wszystkie części sagi na Blu-ray, co przekłada się na 13,8 godziny potencjalnych testów. Istnieje jednak prawdopodobieństwo, że o zaletach posiadania telewizora przypomnicie sobie dużo szybciej.
Artykuł powstał we współpracy z firmą LG.
