
Bułka z bananem – za sprawą naszego najbardziej utytułowanego skoczka, ta niecodzienna kombinacja stała się synonimem przekąski dającej nadludzką siłę nośną. Jeśli jednak nie planujecie podczas zimowego urlopu przesiadywać na belce umieszczonej na wysokości kilkudziesięciu metrów i sprawdzać, czy drzemie w was potencjał kolejnego „orła z Wisły”, a jedynie szusować po zaśnieżonych stokach, proponujemy jadłospis nieco urozmaicić.
Kuchnia austriacka charakteryzuje się dużą ilością potraw mącznych, nabiału, serów, mięsa i ziemniaków. Czasem mam wrażenie, że Austriacy jedzą ziemniaki pod wszelkimi postaciami równie często jak Polacy. Czytaj więcej
Życie jest za krótkie, aby odmawiać sobie przyjemności – z takiej zasady wychodzą Austriacy, dla których posiłek bez deseru nie ma racji bytu. Ze swoich słodkości dumni są zwłaszcza mieszkańcy Górnej Austrii, bo to właśnie z tamtego regionu pochodzi najstarszy przepis na tort na świecie. I choć prawa do Linzer Torte roszczą sobie wiedeńczycy, dowody są po stronie górali – pierwsza zachowana receptura tego orzechowego ciasta z dodatkiem dżemu malinowego pochodzi z 1653 roku.
Austriacy kochają kawę, co nie powinno dziwić, biorąc pod uwagę, ile słodkości konsumują. Mała czarna i kawałek ciasta to kombinacja, która momentalnie stawia na nogi, nawet po całym dniu szusowania. O tym, że mieszkańcy Styrii małej czarnej nie odmawiają sobie w żadnych okolicznościach niech świadczy poniższy filmik. Nie ma miejsca, które nie byłoby odpowiednie na przerwę kawową. Górski szczyt nie jest tu wyjątkiem.
Styria jest znana z pestek dyni i oleju z nich wyciskanego. Olej ma zielonkawobrązowy kolor i orzechowy smak. Przyznam się, że podbił mnie całkowicie. Polewam nim kanapki, makaron, sałatki, ziemniaki. Jest pyszny.
Nikt nie robi lepszych pierogów niż wasza babcia? Sprawdźcie – być może miała austriackie korzenie. Bo tamtejsze Kärnter Kasnudeln to nic innego jak nasze 'ruskie', ale z sekretnym składnikiem. Wyobrażacie sobie smak serowo-ziemniaczanego farszu podbity odrobiną mięty? A czosnku? Brzmi niebywale, smakuje niebiańsko. Kiedy po powrocie sami zaserwujecie na obiad pierogi, odbierając komplementy, nie zdradzajcie sekretnego składnika – i tak nikt nie uwierzy.
Karyntia to dla mnie pierogi. Te najpopularniejsze Kärntner Nudel mają farsz trochę podobny do naszych ruskich. Są tam ziemniaki, cebula, pieprz i coś czego raczej nie dodawałam do pierogów czyli czosnek. Farsze mają swoje warianty zależnie od tradycji lokalnej i rodzinnej osoby je przygotowującej. Klachelsuppe to z kolei zabielana śmietaną, doprawiona octem zupa, której podstawą jest wieprzowe golonko. Ciastem typowo karynckim jest Reindling. To rodzaj babki z dużą ilością bakalii.
Mieszkańcy tego regionu jako jedyni w całej Austrii mówią w dialekcie alemańskim. Warto o tym pamiętać, podczas wizyty w restauracjach bo i serwowane tam potrawy będą odrobinę przypominały te właściwe dla pobliskiej Szwajcarii. W menu niepodzielnie będą królowały spätzle, czyli kluseczki, przypominające trochę naszą zacierkę, Käsdönnala, którą porównać można do quiche, czy rosół z makaronem z ciasta naleśnikowego – Flädlesuppe.
Będąc w Vorarlbergu warto spróbować Käsespätzle. To zapiekane kluski, ser i cebula. Sycące, pyszne, proste danie. Z tego regionu pochodzi też mój ulubiony ser - Bergkäse. Kuchnia rodem z Vorarlberg jest sycąca i tłusta, dlatego warto po takim obiedzie wspomóc trawienie tutejszym gruszkowym specjałem Subirer ale uwaga, bo ta gruszkówka ma moc – to aż 41% alkoholu. Czytaj więcej
Sery to nieodłączny składnik austriackiej diety, a przebywając w regionie Zillertal nauczycie się, że paleta kolorów serowych pleśni nie ogranicza się do białej i niebieskiej. Graukäse pokryty jest bowiem szarym nalotem, a intensywnością zapachu może konkurować z najbardziej aromatycznymi „francuzami”. W przeciwieństwie jednak do nich jest zaskakująco dietetyczny – szary ser z Zillertal ma tylko 0,5% tłuszczu. Jego niska kaloryczność wzięła się z oszczędności – produkowany od stuleci graukäse powstawał z mleka pozbawionego tłuszczu, który uprzednio wykorzystano do produkcji masła.
Mężczyźni parający się wyrębem drzew w rejonie jeziora Millstätter mają opinię najbardziej krzepkich w całej Austrii. I to nie tylko ze względu na imponujące brody. Ich sekret poznacie próbując tamtejszego sztandarowego posiłku. Frigga to danie, które w koszmarach nawiedza co bardziej wrażliwych kardiologów: cebulka smażona z bekonem, ziemniakami i serem, a następnie zalewana rozbełtanymi jajkami. Nasza jajecznica na masełku wygląda przy niej co najmniej biednie.
Artykuł powstał we współpracy z Austria.info.
