
Ta historia ma kształt scenariusza filmowego... W mediach rzadko pojawiają się informacje o dobrych uczynkach. Codziennie jednak swoją pracę wykonują pracę ludzie, dla których los innych nie jest obojętny. Na drodze pana Stanisława pojawiła się Marlena Olejniczak - strażniczka miejska z Poznania.
REKLAMA
Historia zaczyna się kilka lat temu, gdy pan Stanisław wraca do domu po dorywczej pracy na budowie. Jego miejsce zajął inny mężczyzna. Pan Stanisław zostaje bez domu i środków do życia. Od trzech lat mieszka w szałasie w okolicy Jeziora Kierskiego. I zapewne tak by się historia skończyła, gdyby nie dobre serce strażniczki miejskiej. Zauważyła ona, że mężczyzna jest trzeźwy, uprzejmy i dba o siebie. Postanowiła mu pomóc wraz ze swoją rodziną.
Rodzina Marleny Olejniczak zaprosiła więc bezdomnego na tydzień do siebie. Pomagał im w codziennych pracach i wyprowadzał psa. Z zebranych pieniędzy przez innych strażników miejskich pan Stanisław kupił sobie odzież. Nawiązano też kontakt z przedsiębiorcą, który poszukiwał "złotej rączki". Obecnie pan Stanisław już pracuje i mieszka w hotelu robotniczym, zaś cała historia opisana przez portal ePoznań.pl pokazuje, że zawsze warto dostrzec wartościowego człowieka w każdym z nas.
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
źródło: ePoznań.pl
