
Iwona Sulik skrytykowała poczynania swojej byłej przełożonej i strategię PO w kampanii wyborczej. Trudno wywnioskować, czy jest to próba odcięcia się od agresywnej antypisowskiej strategii, jaka była dziełem np. Michała Kamińskiego, czy raczej swoisty rachunek sumienia Iwony Sulik.
Jako główny błąd PO i jego szefowej Iwona Sulik upatruje w braku pozytywnego przekazu i propozycji wychodzących poza straszenie PiS-em. Jej zdaniem, wyborców mógł przyciągnąć pozytywny przekaz. Jak twierdzi, PO nie zdołała także dać ludziom poczucia, że jej na nich zależy, a jedynie im o tym mówiła. Nie zdołano też odczytać rzeczywistych potrzeb społeczeństwa.
Iwona Sulik
Zdaniem Sulik, w Platformie i sympatyzujących z nią kręgach zabrakło słuchania i analizowania, które to umiejętności błędnie zastąpiono przemawianiem. Nie było również walki o konkretną wizję Polski - w jej miejsce mieliśmy walkę z wizją PiS-u.
Sulik zauważa też, że obaj głowni kandydaci w wyścigu o fotel prezydenta pragnęli władzy, lecz tylko Andrzej Duda potrafił przedstawić ją jako służbę obywatelom. Nie zdecydował się na to Bronisław Komorowski, który wolał ten element zastąpić mówieniem o wolności. Najbliższe miesiące, w których Platformę czeka wybór nowego przywództwa są jej zdaniem dobrym czasem na zmiany i zrewidowanie dotychczasowej strategii.
źródło: 300 polityka
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
