Miałem ochotę wyjść z kina. Przez ten film wstydziłem się, że jestem białym chrześcijaninem

Miałem ochotę wyjść z kina. Przez ten film wstydziłem się, że jestem białym chrześcijaninem
Miałem ochotę wyjść z kina. Przez ten film wstydziłem się, że jestem białym chrześcijaninem Fot. YouTube.com
Istnieje kategoria filmów, których wolałoby się nie oglądać. Najczęściej są to jednak obrazy, które każdy powinien zobaczyć, bo obnażają naszą hipokryzję. "Jesteśmy waszymi przyjaciółmi" w reżyserii Huberta Saupera sprawia, że widz odczuwa autentyczny wstyd i ma ochotę wyjść. Tyle, że od filmu trudno oderwać oczy.

Zobaczcie ten film. To nie jest żadna "misja", tylko wstrząsający dokument o współczesnym człowieku. O nas. Jego akcja dzieje się w Afryce, a konkretnie w Sudanie Południowym, ale tak naprawdę dobitnie obrazuje, co rządzi także naszym światem, naszm portfelem. Niewiele zmieniło się od czasów kolonializmu – Afryka dalej jest dla naszej cywilizacji źródłem pieniędzy, a mieszkańców tego kontynentu mamy bardzo często za nic.
"Przyjeżdżają tu złodzieje"
Pomysł na film jest sam w sobie niezwykły. Jego twórca – Hubert Sauper leci do Afryki samodzielnie skonstruowanym samolotem z motocyklowym silnikiem, który wprawia w zdumienie mieszkańców Sudanu Południowego. Reżyser ląduje na małych, zapomnianych lotniskach, a miejscowi nie wierzą, że mógł "czymś takim" dolecieć z Francji. Ta niepozorna maszyna przełamuje lody i wzbudza zaufanie bohaterów, którzy widzą, że nie mają do czynienia z kolejnym białym "złodziejem". Zarówno jedni jak i drudzy otwierają się, pokazując swoje prawdziwe "ja".
Film pokazuje cynizm, cwaniactwo i pazerność cywilizacji Zachodu. Materiał, który zgromadził reżyser to zapis skandalicznych manipulacji, które biali – głównie Amerykanie – dokonują na mieszkańcach Czarnego Lądu. Ich wypowiedzi pokazują, że najeźdźcy traktują ich niczym podgatunek. Zdania typu "To nie przypadek, że ci ludzie są 200 lat za resztą świata" pokazują dobitnie, z jaką wyższością podchodzą do tamtejszej kultury.

Wszystko odbywa się pod płaszczykiem chęci niesienia pomocy i głoszenia Słowa Bożego. W rzeczywistości biali bohaterowie filmu są próżnymi eksploratorami, którzy budują poczucie własnej wartości przyglądając się biedzie, i niestety zmieniając odwieczne zwyczaje miejscowej ludności. Najgroźniejszą bronią w ich rękach jest religia, którą bezmyślnie narzucają mieszkańcom Afryki.

Najbardziej przerażające jest to, że film to dokument. Scenariusz napisało samo życie, a bohaterowie wyrażają autentyczne myśli i zamiary. Scena, która wywołała we mnie największe oburzenie, to rozmowa dwojga białych, dojrzałych ludzi. Niemal ze łzami w oczach opowiadają o misji, jaką Bóg im powierzył w Afryce. Zarzekają się, że nie chcą ingerować w kulturę afrykańskiej ludności. Chcą jedynie, aby tubylcy żyli zgodnie z Biblią...
Narzucona religia zastępuje w Afryce karabin i staje się narzędziem ułatwiającym eksplorację złóż surowców. Amerykańscy pastorzy kuszą mieszkańców rajem, który wymaga od nich zmiany sposobu życia i myślenia. W filmie nie brakuje kuriozalnych scen, kiedy infantylni Amerykanie uświadamiają mieszkańców Południowego Sudanu, że są nadzy... Zakładają im skarpety, przebierają kobiety w biustonosze, których od wieków nie potrzebowały. To niezwykle smutny i poruszający obraz.


Film w swej wymowie jest dokumentacją powstania Sudanu Południowego, najmłodszego państwa świata. Dzięki obrazom zarejestrowanym z pokładu samolotu możemy zobaczyć, jak bardzo biali zniszczyli afrykański krajobraz. Ale nie tylko biali, bo Sudan Południowy to również arena walki między USA i Chinami, które ścigają się w eksploracji afrykańskich złóż. Niszczą go też mieszkańcy Afryki, których biali nauczyli strzelać i wskazali wrogów. W filmie nie brakuje wstrząsających scen z bratobójczych walk.
Film o kłamstwach
Mieszkańcy lokalnych wiosek są na każdym kroku oszukiwani. Podsuwa się im do podpisu spreparowane dokumenty, aby tylko mieć jakąkolwiek podkładkę pod zagrabianie terenów rdzennej ludności. Są zmuszani do opuszczania swoich wiosek, nie dostając często żadnych pieniędzy za swoje tereny. Pod płaszczykiem troski o rozwój tego kraju, bohaterowie mówią wprost o potrzebie wzbogacenia się – przy okazji, oczywiście.

Tytuł filmu, to "Jesteśmy waszymi przyjaciółmi". To kłamstwo, które jest powtarzane przez białych i o którym mówią rdzenni mieszańcy Afryki. Takie same zapewnienia słyszeli ich ojcowie i dziadkowe. Zawsze jednak przybysze byli przede wszystkim przyjaciółmi własnych zysków. Warto zwrócić uwagę na postać Hillary Clinton, która ubrana w lokalny naszyjnik tłumaczy, że Stany nie chcą powrotu do kolonializmu... Tymczasem kolonializm żyje i ma się dobrze, choć dziś jest realizowany w białych rękawiczkach.

Premiera filmu "Jesteśmy waszymi przyjaciółmi" w reżyserii Huberta Saupera odbędzie się w piątek, 4 grudnia w warszawskiej "Kinotece". Po pokazie planowana jest rozmowa z reżyserem przez Skype'a - będzie można mu zadać pytania. Naprawdę warto.

Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...