
Na naukę nigdy nie jest za późno, czasami jest ewentualnie za wcześnie. Jeden z bardziej burzliwych i pełnych zmian okresów w życiu człowieka zaczyna się około dwudziestki. Zaczynamy wtedy samodzielne życie, karierę zawodową, wchodzimy w „poważne” związki. Nowe wyzwania, nowe potrzeby – musimy się w tym czasie nauczyć przynajmniej kilku ważnych umiejętności. Jakich?
REKLAMA
1. Stawianie czoła krytyce
Nie da się uniknąć krytyki, sorry. Czego byśmy nie robili zawsze znajdzie się ktoś, kto nie będzie do końca z naszych poczynań zadowolony. Grunt to się tym nie załamywać, a traktować krytykę, jako wskazówki. Kiedy trzeba, warto przeprosić. Kiedy można, warto podyskutować. Kiedy się da, warto wyciągnąć wnioski i zweryfikować rzeczywistość. Czy ten ktoś rzeczywiście ma racje? Jak moje zachowanie może wyglądać z jego perspektywy? Czy jestem w swoich ocenach obiektywny? Krytyka dobra rzecz.
2. Nauka proszenia
Wyrażanie swoich potrzeb wcale nie jest takie łatwe. O ile dzieciom przychodzi to dość naturalnie, o tyle dorośli mogą mieć z tym problem. Kiedy jednak stajemy przed pierwszymi zawodowymi wyzwaniami, kiedy mamy coraz więcej pracy, a mniej czasu dla siebie, kiedy coś jest nie tak w naszym związku – jak mam prosić o to, czego chcę? Mówienie prosto z mostu tyle ułatwia!
3. Jak być elastycznym
Nie chodzi tu bynajmniej o sprawność fizyczną, choć to równie ważna rzecz. Mając dwadzieścia kilka lat mamy jeszcze możliwość poeksperymentować. Sprawdzić, jak radzimy sobie z frustracją i smutkiem, który jest nieodłącznym elementem życia, a zaraz obok z radością i szaleństwem. Nie zawsze wracanie do stanu constans jest łatwe, całkiem miło byłoby się tego nauczyć.
4. Radzenie sobie ze złością
Złość wcale nie jest emocją, której powinno w ogóle nie być. Wręcz przeciwnie – mówi nam, że coś jest nie tak. Że nie ma w nas na coś zgody. Że być może ktoś zrobił nam przykrość. Często daje też „pozytywnego kopa” i stymuluje kreatywność. Warto jednak wiedzieć kiedy i jak możemy ją okazywać. Krzyk i walenie pięściami z powodu błahostki raczej w świecie dojrzałych ludzi się nie sprawdza. Lepiej iść na siłownię i kopnąć kilka razy w worek treningowy. Przyjemne z pożytecznym.
5. Odrzucenie – nic miłego
Wyrzucają nas z pracy, po naszym zdaniem udanej rozmowie kwalifikacyjnej nie dostajemy kolejnej, chłopak nas zostawia, a przyjaciółka znajduje nową bratnią duszę. Na jedną osobę, w jednym czasie, to być może trochę dużo, ale czy kiedykolwiek nie przeżyliśmy przynajmniej jednej z wymienionych tu sytuacji? Fanie byłoby już na początku drogi uświadomić sobie, że nie zawsze odrzucenie to nasza wina.
6. Niewirtualna rzeczywistość
Być może wydaje się to być punkt zupełnie z innej bajki, ale czy współczesny świat nie wymusza wręcz na nas bycia częścią wirtualnej rzeczywistości? Idziesz na studia – połowa spraw dzieje się w sieci. Chcesz się spotkać ze znajomymi – umawiacie się przez Facebooka. Szukasz pracy – wysyłasz maila. Dobrze byłoby mieć w tym wszystkim świadomość, że wciąż jest coś poza tym. Spotkania na żywo, czytanie książek, gra na gitarze. Wiem, takie to przyziemne. Pora na detoks?
7. Cierpliwości!
Wszystko chcielibyśmy mieć na już. Skończyć studia w rok, zrobić karierę w miesiąc, tworzyć udany związek od zaraz. Zapominamy, że wymaga to czasu i przede wszystkim… cierpliwości. Co nam może pomóc? Stawianie sobie celów. Ważne, aby były dla nas możliwe do osiągnięcia – ani za proste, ani za trudne. Powinny też być możliwe do zmierzenia – po czym zobaczymy, że je osiągnęliśmy? Dobrze, abyśmy mogli też postawić sobie konkretny termin ich realizacji. Jeśli tak podejdziemy do swoich zadań, o wiele łatwiej będzie nam być cierpliwymi. Będziemy mieli szansę zobaczyć, że wszystko ma swoją kolej i nie ma co na siłę przyspieszać faktów.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
