
Czeski polityk Miloslaw Ransdorf został zatrzymany przez policję. Wraz ze wspólnikami próbował wyłudzić w szwajcarskim banku 350 milionów euro.
REKLAMA
Wśród przestępców panuje przekonanie, że im bardziej bezpardonowy i bezczelny sposób przestępstwa tym mniejsza szansa, że zostanie się złapanym. Z takiego założenia wychodził czeski europoseł Miloslav Ransdorf. Nie miał jednak szczęścia i trafił do aresztu.
Polityk wraz z trzema Słowakami - Attilą D., Jurajem H. i Petrem G. - próbował w Zurychu wyłudzić w banku 350 mln euro. Oszuści posługiwali się fałszywymi dokumentami i podawali za wpływowych biznesmenów. Nie byli jednak dosyć sprytni. Dane z dokumentów okazały się nieprawidłowe podczas procedury sprawdzania przez pracowników banku. Szajka wdała się w dyskusję i robiła coraz bardziej agresywna. Na miejsce wezwana została policja, która aresztowała oszustów. Czeka ich teraz rozprawa przed szwajcarskim sądem.
Co ciekawe, sądowe sprawy dla Ransdorfa to nie pierwszyzna. Przez lata ten nauczyciel i wykładowca specjalizujący się w dziełach Marksa był ścigany przez wierzycieli. Długi wiązały się z jego nietrafionymi inwestycjami w nieruchomości. Często jako socjalista mówił, że winą za sytuację na rynku mieszkaniowym ponosi kapitalizm.
W 2013 roku próbował pobić holenderskiego dziennikarza za pytanie, czy do Europarlamentu przychodzi tylko po to by podpisać listę obecności i pobrać dietę. Ransdorf znany jest też z niezbyt ostrożnej jazdy - w 2007 roku potrącił kobietę na pasach. Siedem lat później znów potrącił pieszą, tym razem na poboczu. Politykowi za każdym razem winy uchodziły płazem, ale tym razem nie zanosi się na jego rychły powrót w mury Europarlamentu.
źródło: TVP INFO
Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl
