Fot. [url=https://www.flickr.com/photos/theleticiabertin/]Leticia Berlin[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0[/url]
Fot. [url=https://www.flickr.com/photos/theleticiabertin/]Leticia Berlin[/url] / [url=https://creativecommons.org/licenses/by/2.0/]CC BY 2.0[/url]

Kylie Jenner, jedna z młodszych członkiń celebryckiego klanu Kardashianów na afisz społecznego aktywizmu z własnej nieprzymuszonej woli zwykle się nie pchała. Trafiła tam jednak niedawno za sprawą sesji okładkowej dla magazynu „Interview”. Na zdjęciu, które wywołało kontrowersje, 18-letnia Kylie, ubrana w lateksową sukienkę, siedzi na wózku inwalidzkim. Dyskusja, jaka się w związku z tym rozpętała dotyczyła zawłaszczania niepełnosprawności dla celów komercyjnych. Przy okazji ujawniła też, że w dalszym ciągu nie bardzo wiemy, jak do tego tematu podchodzić i co gorsze, jak komunikować się z osobami, których niepełnosprawność rzeczywiście dotyczy.

REKLAMA
Nie razi niepełnosprawność, razi brak realizmu
Pomysł na sesję, mimo że wcale nie nowy, bo zainspirowany pracami amerykańskiego fotografa Stevena Kleina, był kontrowersyjny, z czego producenci pewnie bardzo dobrze zdawali sobie sprawę. W sieci od razu odezwały się głosy krytyki, z czego do mainstreamowych mediów przebijały się, znowu, te najbardziej ostre, pochodzące często od osób niepełnosprawnych.
- Starałam się pokazać bardziej realistyczną wersję okładki Interview z Kylie Jenner, zwłaszcza, że wiecie, ja naprawdę jestem niepełnosprawna i na co dzień na serio poruszam się na wózku. Zwykle nie udaje mi się nawet sprawić, żeby ludzie nawiązali ze mną kontakt wzrokowy, a co dopiero mówić o pojawieniu się na jakiejkolwiek okładce. Jeśli jeżdżenie na wózku jest teraz terndy, wychodzi na to, że trendsetterką byłam, jeszcze zanim Kylie się urodziła - napisała na swoim Tumblerze Erin Tatum. Podobnych opinii można w internecie znaleźć mnóstwo.
logo
Fot. [url=http://bit.ly/1Rqit53]http://petitetimidgay.tumblr.com/[/url] / tumblr.com
Nie pomogę, bo nie wiem jak
Zdjęcie opublikowane w Interview, jeśli chodzi o nierealistyczny sposób przedstawiania kobiecego ciała, niczym właściwie nie odbiegało od powszechnie stosowanych w przemyśle modowym, standardów. Pełnosprawna celebrytka, wygładzona do granic możliwości w programie graficznym, została posadzona na równie niemożliwej konstrukcji, która, jak starała się udowodnić Erin Tatum, z prawdziwym wózkiem ma wspólnego niewiele. Ot, kolejne kłamstewko, mające na celu wywołanie burzy w szklance wody. Dlaczego więc poruszanie tematów związanych z z niepełnosprawnością i tym samym zachowywanie się naturalnie w obecności osób nią dotkniętych ciągle nadmiernie nas ekscytuje i onieśmiela?
Może dlatego, że jak pokazują przeprowadzone w Wielkiej Brytanii badania, dwie trzecie mieszkańców Wysp czuje się w obecności osób niepełnosprawnych niepewnie, z kolei jedna piąta tamtejszych millenialsów, czyli osób pomiędzy 18 i 34 rokiem życia, przyznało, że kontaktów z osobami niepełnosprawnymi unika, bo nie wie jak się z nimi komunikować. 67% badanych stwierdziło, że nie zna osobiście żadnej osoby niepełnosprawnej, ale ponad połowa jest przekonana, że nie wiedziałaby jak się z nią komunikować, tak, żeby nie wypaść protekcjonalnie czy nie urazić swojego rozmówcy.
Niepełnoprawność – rzecz względna
O tym, jaki odsetek polskich millenialsów świadomie unika kontaktów z osobami niepełnosprawnymi nie wiadomo. Według wyników Narodowego Spisu Powszechnego przeprowadzonego w 2011 roku, liczba niepełnosprawnych Polaków wyniosła 4,7 miliona, czyli 12,2% ogólnej populacji. Prawdopodobieństwo, że wśród naszych znajomych znajdzie się osoba, która w jakimś stopniu nie będzie tak sprawna jak my, jest duże. Z drugiej jednak strony, niepełnosprawność, nawet ta fizyczna, to pojęcie względne.
– Często spotykam się ze zdziwieniem, że osoba niepełnosprawna może być tak sprawna tzn. sprawniejsza od 95% społeczeństwa – mówi złoty medalista paraolimpijski w skoku wzwyż i stypendysta Renault Handisport Team – Maciej Lepiato, który potrafi wznieść się na wysokość 2,2 metra. Jeśli będąc osobą w powszechnej opinii uważaną za pełnosprawną, zdarzy wam się porozmawiać z Maćkiem, zastanówcie się, kiedy ostatnio próbowaliście dotknąć w skłonie palcami rąk tych u nóg i na ile była to próba udana. I kto tu jest teraz niepełnosprawny?
logo
Maciej Lepiato stypendysta Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Bądź autentyczny – to wystarczy
Obierając taką perspektywę, problem komunikacji na linii pełnosprawni – niepełnosprawni powinien wydać się co najmniej wyolbrzymiony. Z tego, co mówi pływaczka Anna Omielan, również stypendystka Renault Handisport Team, można wywnioskować, że gafę w rozmowie z osobą niepełnosprawną popełnić nietrudno... tak samo, jak rozmawiając z kimś pełnosprawnym. – Mam świadomość swojej odmienności, ale nadmierne wpatrywanie się w moją protezę powoduje dyskomfort – opowiada o uczuciu, którego na dobrą sprawę, oczywiście w odniesieniu do wielu, czasem dość błahych kwestii – ubioru czy wyglądu – doświadcza chyba każdy.
logo
Anna Omielan stypendystka Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Anna dodaje, że sytuacji, w których sama przypomina sobie o własnej niepełnosprawności jest niewiele. Jednym z wyjątków jest jednak podróż środkami transportu miejskiego: – Na co dzień jeżdżę samochodem Renault Captur, ale zdarza mi się także jeździć autobusem. Wtedy wyzwaniem jest dla mnie miejsce pod oknem. Wizja protezy, która zaklinuje się gdzieś między barierką, siedzeniem a pasażerem, gdy będę się przeciskać na to wolne miejsce tak mnie przeraża, że wolę stać. Pomimo tego, że zdecydowanie lepiej dla zdrowia byłoby usiąść – tłumaczy.
logo
Maciej Lepiato stypendysta Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Można założyć, że zakłopotanie, jakie pełnosprawni odczuwają w obecności niepełnosprawnych wynika z przekonania, że nie będą w stanie im w razie potrzeby pomóc. Tu znowu, jak przekonują sportowcy, górę powinien brać zdrowy rozsądek. – Chyba najlepiej zacząć od uśmiechu. To taki znak, że w razie potrzeby ktoś może pomóc. Zawsze łatwiej jest poprosić o pomoc osobę przyjazną i uśmiechniętą. Poza tym warto zapytać, ale nie narzucać się i nie obrażać jeśli osoba niepełnosprawna z tej pomocy nie skorzysta – mówi Anna, a Maciej dodaje: – Chyba najważniejsze, żeby nie zakładać z góry, że osoba niepełnosprawna oznacza niesamodzielna. Poza tym życiowe, normalne podejście jest najlepsze. Jeśli widzimy, że ktoś naszym zdaniem potrzebuje pomocy to należy ją zaoferować, ale nienachalnie. Najlepiej po prostu zapytać – tłumaczy.
logo
Anna Omielan stypendystka Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Jeśli chodzi o negatywne doświadczenia na polu kontaktów międzyludzkich, ani Anna, ani Maciej przykładów nie mnożą, ale kilka „niedelikatnych” sytuacji są w stanie przywołać: – Zdarza się, że ludzie oferują swoją pomoc, gdy naprawdę jej nie potrzebujemy i nie pomagają, gdy jest taka konieczność. Nie ma lepszego sposobu jak po prostu zapytać, ale zapytać raz czy dwa, nie dziesięć razy. Lepiej nie uszczęśliwiać kogoś na siłę. Osoby niepełnosprawne chcą uczyć się pokonywać własne bariery i czasami wolą zrobić pewne rzeczy wolniej, ale samodzielnie – tłumaczy Anna.
logo
Maciej Lepiato stypendysta Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Maciej podkreśla z kolei, że najgorsze stwierdzenie odnośnie jego osoby padło z ust... lekarki. – Orzekła, że nie mogę studiować na AWF skoro jestem niepełnosprawny. Stwierdziła to bez badania. Warto dodać, że wspomniane studia ukończyłem z wyróżnieniem – wspomina.
logo
Anna Omielan stypendystka Renault Handisport Team Fot. materiały prasowe
Anna przyznaje, że ludzie potrafią być nietaktowni, ale kiedy podaje przykłady pytań z jakimi się spotkała, trudno oprzeć się wrażeniu, że są one zwyczajnie absurdalne: „Dlaczego się uśmiechasz skoro nie masz nogi?”, „Naprawdę umiesz jeździć na rowerze?”. O to czy „to rekin odgryzł ci nogę” pytały już na szczęście tylko dzieci.
Z tego co mówią nasi paraolimpijczycy wniosek płynie jeden: czas zmienić definicję niepełnosprawności. Od dziś niepełnosprawnym jest każdy, kto nie skacze ponad dwa metry wzwyż i nie potrafi przepłynąć ciurkiem kilkunastu długości basenu. I jak tu z takim rozmawiać?