
Brytyjski milioner zgwałcił nastolatkę, a teraz próbuje się tłumaczyć. Na swoją obronę ma bardzo ciekawą teorię – wszystko przez niefortunny upadek. Jego zdaniem, to wystarczające wytłumaczenie. "Niezamierzonej penetracji" przecież daleko jest do gwałtu.
REKLAMA
Ehsan Abdulazziz, szef firmy deweloperskiej, poznał 18-latkę w jednym z londyńskich klubów. Dziewczyna bawiła się tam z przyjaciółką, kiedy zaprosił obie do swojego mieszkania. Obudziła się w trakcie stosunku z milionerem. Na pytanie: Co robisz?, usłyszała: Wszystko w porządku. Uciekła tak szybko, jak mogła.
Dziś, po paru miesiącach od zdarzenia, milioner złożył wyjaśnienie w sądzie. Wcześniej był na tyle bezczelny, że aresztującym go policjantom powiedział, że czeka na dowód swojego czynu. Ten szybko się znalazł – wystarczyło DNA spermy. Wtedy tłumaczył, że dziewczyna chciała zbliżenia, wkładając jego rękę między nogi. Dziś przekonuje o przypadkowym upadku, który doprowadził do opisywanej sytuacji. Utrzymuje, iż jego penis niechcący znalazł się tam, gdzie nie powinien. Jego zdaniem nie mogło więc dojść do zarzucanego przez nastolatkę gwałtu.
Proces 48-latka, którego ciało wręcz zmusiło go do zbliżenia, trwa – tak czy inaczej, tłumaczenie milionera jest chyba największym absurdem w historii prawa. W takich sytuacjach, pieniądze nie dodają wiarygodności.
źródło: Independent
Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl
