
Janusz Korwin-Mikke już dawno zapomniał, że mowa jest srebrem, a milczenie złotem. Jego opinie o "ludzkich śmieciach", "trochę gwałconych" kobietach, czy wychwalanie planów Adolfa Hitlera budziły zgorszenie, a w najlepszym przypadku uśmiech politowania. Teraz europarlamentarzysta posunął się jednak dalej. Wbrew polskiej i unijnej polityce zagranicznej, poleciał na okupowany przez Rosjan ukraiński Krym.
REKLAMA
Już przed rokiem w jednym z wywiadów europoseł powiedział, że Polska "powinna natychmiast uznać aneksję Krymu". Zdarzenie to nie przeszło niezauważone przez Rosjan, którzy chętnie odtąd cytowali ekstrawaganckiego polityka znad Wisły. Teraz lider partii KORWiN przez Moskwę poleciał na Krym, by jak "zapoznać się z sytuacją osobiście". Polityk ma też udzielić wywiadów rosyjskim mediom. Jest on zachwycony "pluralizmem" rosyjskiej prasy.
"Zupełnie inaczej czyta się rosyjskie gazety. U nich nie ma tego, co u nas: u nas wszystkie gazety piszą to samo, tym samym językiem" - wychwala.
Korwin-Mikke postanowił też podzielić się swoimi przemyśleniami na temat wojny na Wschodzie i przyjaźni ukraińsko-rosyjskiej.
"Przypominam, że po przejęciu Krymu, po roku okrutnych walk w Donbasie i mordach w Odessie, liczba Ukraińców nie lubiących Rosjan wzrosła... z 19% do 25%! (...) a najlepiej sprzedającymi się w Moskwie słodyczami są czekoladki produkowane w zakładach JE Piotra Poroszenki. Dla porównania: gdy doszło do napięcia między Belgia, Francją, Luksemburgiem i Niemcami, a USA, to Amerykanie prawie przestali pić francuskie wina, a nazwa potrawy „francuskie frytki”została zmieniona na „Freedom Frites”. D***kracja to zaiste ustrój totalitarny" - stwierdza.
Ta wizyta była odradzane przez Parlament Europejski, by unijni politycy okazując paszport na lotnisku nie sankcjonowali de facto zajęcia Krymu. Podobnie strzałem w stopę mogą okazać się występy w rosyjskich mediach, które liczą na krytykę Unii Europejskiej ze strony Korwina. Z pewnością będą wykorzystywały słowa europosła do antyzachodniej propagandy w Rosji i na okupowanej Ukrainie.
Napisz do autora:piotr.celej@natemat.pl
