Pieniądze pod choinkę? Koperta lepsza od skarpet lub piżamy

Czyżby czasy "góry prezentów" odchodziły w niepamięć?
Czyżby czasy "góry prezentów" odchodziły w niepamięć? okładka singla Wham
Prezenty świąteczne to coroczny dylemat i katorga. Zatłoczone centra handlowe nie zachęcają do odwiedzin, podobnie jak zapchane paczkomaty. Prezent jednak trzeba kupić i basta. Może więc łatwiej będzie podarować kopertę, za pieniądze z której obdarowany kupi sobie co zechce.


Kasa od Mikołaja
Znajomy zszokował mnie nonszalancją, z jaką podszedł do kwestii zakupów świątecznych. Po chwili jednak wyjaśnił powody swojego spokoju. I jeszcze bardziej zaskoczył. Otóż od lat ma z żoną i jej rodzicami ustalone, że najlepszymi prezentami pod choinkę są pieniądze.


– Rzecz jasna nie dajemy ich od tak z portfela czy w kopercie. Ja np. robię zestaw w papierowej torebce: bombonierka, jakieś słodycze świąteczne i tam dopiero umieszczam kopertę – mówi Marcin, pracujący w korporacji.

Zapytałem go, czy mają w rodzinie ustaloną kwotę. Przyznał, że takiej nie ma, ale starają się nie przekraczać 300 złotych. Chodzi o to, by każdy kupił za te pieniądze, co jest mu potrzebne, a nie schował do kieszeni. Swojej żonie w tym roku Marcin chce zrobić mały psikus – kupić obciachowe skarpety i w środku schować pieniądze.

Magia świąt czy kasa?
Pomysł może i zabawny, ale czy nie zabije magii świąt? Przecież najciekawsze w prezentach było oczekiwanie. Jakoś wydaje mi się, że większą wartość ma prezent nietrafiony, ale kupiony osobiście prezent niż koperta z pieniądzmi. Z drugiej strony cześć świątecznych podarków od razu po świętach jest oddawana do sklepu.


– Myślałem nawet o tym, by dawać pieniądze, ale chyba nie jest to dobra droga – mówi Mariusz, motorniczy. Sama kasa nie bardzo mi się widzi – nawet nie wiem, czy bym chciał dostać taki prezent.

Podobnie odpowiadało większość znajomych zapytanych o kopertę na święta. Często słyszałem też opinie o niszczeniu świątecznej atmosfery lub zwyczajnym lenistwie. Niektórzy rozmówcy podkreślali, że pieniądze są odpowiednie na inne okazje.

– Lepiej zapytać, co ktoś chce i robić zrzutę – mówi Jacek, geodeta – pieniądze dostanę i tak, nie na wigilię tylko na urodziny.

Innego zdania jest Monika, pracująca w salonie odzieżowym matka dwójki dzieci. Chciałaby dostać pieniądze, gdyż zawsze po świętach ma całą kolekcję skarpet i piżam, których nawet nie nosi. Za pieniądze mogłaby kupić coś dla dzieci, lub razem z nimi gdzieś pójść. Ostatnio wizyta na lodowisku kosztowała ja blisko 80 złotych i wydatki świąteczne ją przerażają.

– Mam takie wrażenie, że w całej rodzinie tylko ja kupuję normalne prezenty, sama bym chciała taki dostać albo kasę – mówi bez ogródek Monika i przyznaje, że też wolałaby dawać swoim bliskim pieniądze i nie martwić się zakupami. Magia świąt? Tworzy ją dla dzieci, które dostaną w tym roku Xboksa. Konieczność kupowania prezentów pozostałym członkom rodziny jest dla kobiety zmartwieniem i przykrym obowiązkiem. Monika wolałaby przed świętami mieć więcej czasu dla siebie i swoich znajomych niż biegać po sklepach z zakupami.

O zdanie zapytaliśmy też Adama Jarczyńskiego, dyrektora generalnego Polskiej Akademii Protokołu i Etykiety. Okazuje się, że wszystko zależy od okoliczności.

– Prawdę mówiąc nigdy się nie zastanawiałem nad tym problemem, ale tak naprawdę wszystko zależy od okoliczności i tego czy osoba obdarowywana potrzebuje pieniędzy lub sama wybrała taką formę podarunku – mówi Jarczyński.

Rzeczywiście pieniądze są łatwiejszym sposobem na podarunek. Prezenty wymagają od nas minimum zaangażowania, ale wcale nie świadczą o stosunku do danej osoby. Prawdziwy świąteczny prezent nie jest na sprzedaż – to po prostu czas spędzony z rodziną.

Napisz do autora: piotr.celej@natemat.pl

Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...
0 0Pisał o "tęczowej zarazie". Stał się męczennikiem na prawicy
0 0Dlaczego wierzę Jarosławowi Kaczyńskiemu