
Pani Genowefa, nauczycielka w podłódzkiej podstawówce, miała według relacji rodziców bardzo ostre metody wychowawcze. Afera wybuchła po tym, jak na jaw wyszło, że w czasie lekcji uderzyła w twarz ucznia pierwszej klasy. Jednak to, co dodatkowo szokuje w całej sprawie, to postawa samej dyrektorki, która najpierw zignorowała podejrzenia o dręczenie dzieci, a teraz bagatelizuje całą sprawę.
– Podjęłam decyzję o powierzeniu wychowawstwa pani Genowefie. Od dzisiaj proszę wszystkie dobre i mniej dobre sprawy ustalać z nowym wychowawcą – tak na zebraniu mówiła dyrektorka szkoły Małgorzata Dziedziurska, po tym jak rodzice nagłośnili sprawę łamania prawa przez nauczycieli.
Matka 6-latka
Jej dziecko uczęszczało do łódzkiej podstawówki
Dzieci z pierwszej klasy Szkoły Podstawowej nr 153 przy ul. Obrońców Westerplatte w Łodzi w końcu poskarżyły się rodzicom na zachowanie swojej wychowawczyni. Okazało się, że wersję według której nauczycielka uderzyła ucznia w twarz, potwierdziły inne dzieci.
Matka
jej dziecko uczęszczało do łódzkiej podstawówki
Rodzice mają pretensję do dyrektorki, dlaczego nie zajęła się sprawą od razu, kiedy docierały do niej pierwsze sygnały. Dyrektorka na atak odpowiedziała atakiem, mówiąc do matki uderzonego chłopca, że "zrobiła pani ogromną krzywdę nauczycielce" i stwierdziła, że "jako dyrektorka nie ma uprawnień do jakichkolwiek kar dyscyplinarnych względem nauczyciela" .
kolega
wypowiedź z forum
Łódzkie kuratorium oświaty zapewnia, że już trwa postępowanie w tej sprawie. – Rzecznik odpowiedzialności dyscyplinarnej nauczycieli szczegółowo wyjaśnia sytuację. Myślę, że za kilka tygodni poznamy wyniki kontroli – mówiła dla "Polska the Times" Elżbieta Modrzejewska, dyrektor wydziału strategii i kadr Kuratorium Oświaty w Łodzi. Sprawą zainteresowało się też Biuro Rzecznika Praw Dziecka.
Napisz do autorki: kalina.chojnacka@natemat.pl
źródło: Polska The Times
