
Mimo tego że z kupowaniem książek u nas trochę na bakier, o czym grzmią kolejne raporty o stanie czytelnictwa w Polsce, jak co roku powstały rankingi, na podstawie których można pokusić się o stworzenie literackiej mapy naszych czytelniczych upodobań. I tak w 2015 roku chodziło nam przede wszystkim o dobrą zabawę. Nie szukaliśmy literackich podniet, nie stawialiśmy na klasyków, tylko na niezbyt wymagającą rozrywkę i poradniki, które uczą – w dużym skrócie – jak żyć, żeby być na topie. Co to mówi o nas jako czytelnikach?
REKLAMA
Zaglądając do zestawień podsumowujących rok, nie będziemy musieli przecierać oczu ze zdumienia. Jest raczej przewidywalnie, a przez to też trochę rozczarowująco. No bo jak tu się nie skrzywić, jak po zjedzeniu cytryny, widząc po raz kolejny na liście bestsellerów, którąś tam z kolei część cyklu o Greyu. Świetnym zjawiskiem jest za to niesłabnąca popularność literatury kryminalnej, która nie dość, że często jest po prostu kawałkiem porządnej pisaniny, to jeszcze ma w sobie element rozrywki i dreszczyk emocji.
Tegorocznymi hitami były też jednak książki, które literaturą nazwać trudno: poradniki, stylebooki, gdzie oprócz bogatej szaty graficznej i kilku złotych myśli, zawartość rozczarowuje i jest raczej dla niewymagających. Zaskakujące jest z kolei to, że polubiliśmy się z książkami, w których głównym bohaterem jest... polityka.
Polka do księgarni idzie po "Greya" albo "Elementarz stylu"?
W topie najpopularniejszych książek największych sieci książkowych – Empiku i Matrasa znalazły się te same publikacje. Ale nie tylko tam. W księgarniach internetowych również widać te same sprzedażowe trendy. W tym roku jak świeże bułeczki schodziła nowa odsłona "50 twarzy Greya" – tym razem losy bohaterów zostały przedstawione z perspektywy Christiana. Mimo tego że historia czytelnikom, a tak właściwie czytelniczkom, jest doskonale znana, po raz kolejny przyciągnęła panie, którym niestraszny toporny język czy nieskomplikowana fabuła. Pikantne sceny nadal działają na wyobraźnię i okazują się ważniejsze od spraw czysto warsztatowych.
W topie najpopularniejszych książek największych sieci książkowych – Empiku i Matrasa znalazły się te same publikacje. Ale nie tylko tam. W księgarniach internetowych również widać te same sprzedażowe trendy. W tym roku jak świeże bułeczki schodziła nowa odsłona "50 twarzy Greya" – tym razem losy bohaterów zostały przedstawione z perspektywy Christiana. Mimo tego że historia czytelnikom, a tak właściwie czytelniczkom, jest doskonale znana, po raz kolejny przyciągnęła panie, którym niestraszny toporny język czy nieskomplikowana fabuła. Pikantne sceny nadal działają na wyobraźnię i okazują się ważniejsze od spraw czysto warsztatowych.
W stawce najlepiej sprzedających się książek znalazły się też publikacje podpowiadające, radzące, pokazujące, co i jak. Książki niezbyt górnolotne, ale starannie przygotowane. Nie ma tam dużo tekstu, jest za to sporo zdjęć, które mają zrekompensować brak treści. Tutaj wydawniczym strzałem w dziesiątkę okazała się książka znanej vlogerki Ewy Grzelakowskiej-Kostoglu. Jej "Red Lipstick Monster. Tajniki makijażu" wdarł się przebojem na listy bestsellerów. Ta książka to, jak nazwa wskazuje, elementarz po świecie pudrów i szminek.
A propos elementarza, to kolejnym hitem okazała się książka Kasi Tusk. "Elementarz stylu", to nic innego jak zgrabnie wydane oczywistości na temat ubioru, stylu życia, okraszone licznymi zdjęciami córki byłego premiera w różnych strojach i pozach. W tym wypadku to był samograj – nazwisko zadziałało jak magnes, a czytelniczki rzuciły się do księgarni.
Destrukcja zamiast czytania
Ta kategoria też święciła w tym roku tryumfy – to książki dla młodzieży albo dla dorosłych, którzy lubią nietypowe podejście do książek. Seria kanadyjskiej ilustratorki Keri Smith narobiła sporo szumu na świecie, a teraz robi to samo u nas. Jej książka pod znamiennym tytułem "Zniszcz ten dziennik" to zaproszenie do dobrej zabawy i... pastwienia się nad publikacją. Wielu z tego zaproszenia skorzystało, a seria pozwalająca na bezkarne niszczenie książki, która sama się o to prosi, zrobiła furorę i mimo tego, że od premiery minęło sporo czasu, dzienniki do niszczenia nie schodzą z listy bestsellerów. Kolejna publikacja Smith – "To nie jest książka" też narobiła w polskich księgarniach sporo szumu. Jak twierdzi autorka nietypowej serii, książki mają wybijać nas z utartych schematów. Ale czy takim znowu nudnym zwyczajem jest klasyczne wertowanie książki? Dobre, ale jedynie jako niewielki przerywnik od bardziej tradycyjnej lektury.
Ta kategoria też święciła w tym roku tryumfy – to książki dla młodzieży albo dla dorosłych, którzy lubią nietypowe podejście do książek. Seria kanadyjskiej ilustratorki Keri Smith narobiła sporo szumu na świecie, a teraz robi to samo u nas. Jej książka pod znamiennym tytułem "Zniszcz ten dziennik" to zaproszenie do dobrej zabawy i... pastwienia się nad publikacją. Wielu z tego zaproszenia skorzystało, a seria pozwalająca na bezkarne niszczenie książki, która sama się o to prosi, zrobiła furorę i mimo tego, że od premiery minęło sporo czasu, dzienniki do niszczenia nie schodzą z listy bestsellerów. Kolejna publikacja Smith – "To nie jest książka" też narobiła w polskich księgarniach sporo szumu. Jak twierdzi autorka nietypowej serii, książki mają wybijać nas z utartych schematów. Ale czy takim znowu nudnym zwyczajem jest klasyczne wertowanie książki? Dobre, ale jedynie jako niewielki przerywnik od bardziej tradycyjnej lektury.
Kryminał – to lubimy!
Skoro o klasycznych lekturach mowa, to kolejny rok z rzędu okazuje się, że czytelnicy nie mogą się już obejść bez mrocznych historii, od których można dostać dreszczy. Od czasu boomu na kryminał minęło już ładnych parę lat, ale u nas gatunek przyjął się na tyle dobrze, że w zestawieniach najlepiej sprzedających się książek, przynajmniej jedną czwartą stanowią właśnie mroczne i zagadkowe historie. W topie książek zobaczymy m.in. Paule Hawkins i "Dziewczynę z pociągu". Trudno powiedzieć, czy zasłużenie, ale o publikacji Hawkins jest głośno. Może za sprawą sprawnej machiny marketingowej, może dzięki pochlebnej recenzji samego mistrza gatunku Stephana Kinga, a może po prostu historia Rachel, tytułowej "dziewczyny z pociągu"wydała się czytelnikom na tyle wciągająca, że odwiedzając księgarnię często wychodzą z nią pod pachą.
Skoro o klasycznych lekturach mowa, to kolejny rok z rzędu okazuje się, że czytelnicy nie mogą się już obejść bez mrocznych historii, od których można dostać dreszczy. Od czasu boomu na kryminał minęło już ładnych parę lat, ale u nas gatunek przyjął się na tyle dobrze, że w zestawieniach najlepiej sprzedających się książek, przynajmniej jedną czwartą stanowią właśnie mroczne i zagadkowe historie. W topie książek zobaczymy m.in. Paule Hawkins i "Dziewczynę z pociągu". Trudno powiedzieć, czy zasłużenie, ale o publikacji Hawkins jest głośno. Może za sprawą sprawnej machiny marketingowej, może dzięki pochlebnej recenzji samego mistrza gatunku Stephana Kinga, a może po prostu historia Rachel, tytułowej "dziewczyny z pociągu"wydała się czytelnikom na tyle wciągająca, że odwiedzając księgarnię często wychodzą z nią pod pachą.
Wśród sprzedażowych rewelacji w dziale kryminałów dobry rok zaliczyła też Camilla Läckberg. Popularność jej książek to znak, że Skandynawowie mają jeszcze w kwestii pisania kryminałów sporo do powiedzenia. Co potwierdza jeszcze jeden tegoroczny hit – "Co nas nie zabije", czyli kontynuacja kultowej trylogii "Millenium" Stiega Larssona. Jeśli chodzi o nasze rodzime podwórko, to ten rok należał przede wszystkim do Katarzyny Bondy. Pisarka ze swoim "Okularnikiem" została ciepło przyjęta przez czytelników, a sama Bonda potwierdziła tym samym swoją pisarską formę i to, że określanie jej mianem "królowej polskiego kryminału" nie jest na wyrost.
Czytamy o politykach
Kolejna pozycja to zaskoczenie. Książka Wojciecha Sumlińskiego była wielkim wydawniczym sukcesem. "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" pokazały, że na rynku jest ogromne zapotrzebowanie na literaturę z pogranicza reportażu, dokumentu i polityki. Rewelacje w niej zawarte można oczywiście oceniać różnie, ale chyba nie ma przesady w tym, że książka Sumlińskiego nie narobiłaby tyle hałasu, jeśli nie byłaby po prostu dobrze napisana. Ktoś powiedział, że czyta się ją jak "polityczny thriller" – to określenie pasuje do tego sprzedażowego hitu jak znalazł.
Kolejna pozycja to zaskoczenie. Książka Wojciecha Sumlińskiego była wielkim wydawniczym sukcesem. "Niebezpieczne związki Bronisława Komorowskiego" pokazały, że na rynku jest ogromne zapotrzebowanie na literaturę z pogranicza reportażu, dokumentu i polityki. Rewelacje w niej zawarte można oczywiście oceniać różnie, ale chyba nie ma przesady w tym, że książka Sumlińskiego nie narobiłaby tyle hałasu, jeśli nie byłaby po prostu dobrze napisana. Ktoś powiedział, że czyta się ją jak "polityczny thriller" – to określenie pasuje do tego sprzedażowego hitu jak znalazł.
Rok 2015 być może dla polskiego czytelnictwa nie był przełomowy. Niektórzy pewnie będą bić na alarm, że nie dość, że czytamy niewiele, to jeszcze jak na złość kupujemy książki, które mają więcej obrazków niż napisów. Ale niepisaną zasadą powinno też być niewścibianie nosa do książki, która nie należy do nas. Nawet jeśli w tytule ma "50 twarzy".
Napisz do autora: dominika.majewska@natemat.pl
