Kilka świątecznych porad od Ewy Chodakowskiej. Dzięki nim będzie nam łatwiej przetrwać świąteczne obżarstwo i zmobilizować się do ruchu!
Kilka świątecznych porad od Ewy Chodakowskiej. Dzięki nim będzie nam łatwiej przetrwać świąteczne obżarstwo i zmobilizować się do ruchu! Fot. Ewa Chodakowska Facebook

Dla naszego ciała okres świąteczny do najłatwiejszych nie należy. Jak możemy o siebie w tym czasie zadbać? Co jeść? Jak ćwiczyć? – Ja nie daję sobie treningowej taryfy ulgowej, zwłaszcza w święta. (...) Zróbmy wszystko co w naszej mocy, aby nie spędzić świąt na kanapie, przed telewizorem – mówi w rozmowie z nami ekspertka fitness Ewa Chodakowska.

REKLAMA
Chciałabym dowiedzieć się przede wszystkim, co jeść w święta. Siadamy przy stole pełnym tradycyjnych wigilijnych potraw i co wybrać? Bigos, pierogi, ryba?
Ewa Chodakowska: Święta Bożego Narodzenia rządzą się swoimi prawami, bo kolacja wigilijna jest tylko raz w roku. Na pytanie odpowiadam tak – można jeść wszystko, ale w sensownych ilościach. Tę zasadę polecam nie tylko w święta, lecz także na co dzień. Warto też wydłużyć czas kolacji i zjeść ją delektując się smakiem.
Domowy barszcz czerwony stawiam na pierwszym miejscu. Pierwsze ciepłe danie wigilijnego wieczoru. Dodatkowo same buraki wspierają układ krążenia. Jeżeli dbamy o ilość tłuszczy w codziennym żywieniu, zaoszczędzić w nim można na śmietanie. Oczywiście w każdym rejonie Polski są inne tradycyjne zupy wigilijne. Jednak jest zdecydowanie bardziej lekkostrawny niż zupa grzybowa.
Wigilia jest dla mnie świętem ryb. Bardzo mnie to cieszy szczególnie, że w Polsce wciąż spożywa się ich bardzo mało. Oprócz tradycyjnego karpia polecam na przykład dorsza. Proponuję może tym razem przyrządzonego w inny sposób, na przykład pieczonego bez panierki.
Czy ma Pani jakieś szczególnie "sztuczki", dzięki którym uda nam się uniknąć przejedzenia?
Mam takie sztuczki, ale nie korzystam z nich tylko w wigilię i święta, ale przez cały rok. Wspomniałam o nich wyżej. Jeśli zachowamy zdrowy rozsądek przy spożywaniu posiłków, na pewno unikniemy przejedzenia.
Dobrze, żebyśmy dostrzegli różnicę w delektowaniu się pysznościami świątecznymi, a przejedzeniem, kiedy to rumianek lub mięta nie pomagają na poświąteczne dolegliwości i sięgamy po leki wspomagające na przykład trawienie. Uczucie senności, czy dolegliwości żołądkowe, to często objawy przejedzenia.
Najlepszą metodą jest nałożenie sobie na talerz małej porcji każdej z potraw i niedokładanie już niczego więcej. Jest wtedy szansa, że najemy się mniejszą porcją i sytość poczujemy dość szybko. Warto dokładnie przeżuwać każdą porcję oraz nie popijać w trakcie jedzenia. Są to zasady, które należy stosować na co dzień. Ważne jest też to, aby celebrować świąteczny czas, a nie cierpieć z przejedzenia.
A może pomyśleć o tym wszystkim wcześniej – już podczas przygotowywania potraw? Może jakieś zamienniki, rezygnacja z niektórych smakołyków?
Zdecydowanie lepiej pomyśleć o daniach świątecznych na długo przed Wigilią. Najlepiej zacząć od zaplanowania ilości jedzenia. Warto przypomnieć sobie ile potraw zostało nam w poprzednim roku po świętach – o tyle mniej polecam zrobić w tym roku. Mniej się wtedy zmarnuje, nie trzeba też będzie nic mrozić.
Na pewno sposób przygotowania posiłku ma ogromny wpływ na to, jak po jego spożyciu będziemy się czuć. Wszyscy znamy polską gościnność i stoły uginające się od potraw. Ale czy to jest najważniejszym wyznacznikiem tych okazji?
Przy pomocy niewielkich zmian możemy uniknąć nadwyżki kalorii, czy tłuszczów nasyconych w potrawach. Polecam zatem wszystkie dania robić samodzielnie. Mamy wtedy pewność, że nie będzie tam substancji dodatkowych – przesadnych ilości soli, cukru czy konserwantów. Domowy barszczyk zawsze będzie chętniej zjadany niż ten z proszku, czy z kartonu.
Tradycyjną sałatkę jarzynową bardzo łatwo zrobić w zdrowszej wersji tak, aby rodzina się nawet nie zorientowała – na przykład gęsty jogurt naturalny wymieszany z natką pietruszki i cebulą zastąpi gotowy majonez.
Czym zatem możemy zastąpić tradycyjne słodkości, które dajemy najbliższym pod choinkę? A może całkowicie zrezygnować z czekoladowych mikołajów?
Mikołaja najbardziej polecam takiego z Laponii! Niestety te standardowe czekoladowe mikołaje, bałwanki czy dzwoneczki są produktami często czekoladopodobnymi, a ja zawsze stawiam na jakość produktów. Lepiej zjeść coś w mniejszej ilości, lecz lepszej jakości.
Pierniczki, czy domowe ciastka na choinkę zawsze możemy upiec sami. Mamy wtedy pewność z czego są one zrobione – ile i jaki tłuszcz, czy cukier, jest w nich zawarty. Serniki, szarlotki polecam robić na niskich spodach lub bez nich. Zmniejszy to ilość tłuszczu w deserach, a my delektujemy się wtedy esencją tych smakołyków, czyli dobrym twarogiem lub nadzieniem jabłkowym. Zamiast czekoladowych, kremowych sosów można wykonać domowy mus malinowy, który z sernikiem fantastycznie się komponuje. Polecam zaopatrzyć się w dobre owoce, aby to one stanowiły słodki, naturalny deser.
W święta pojawia się w mojej głowie także pytanie, które w tym czasie wydaje się szczególnie ważne. Co, jak i kiedy ćwiczyć? Czy spacer z rodziną może być jakąś formą ruchu, czy jednak powinniśmy wygospodarować godzinkę na cięższy trening?
Ja nie daję sobie treningowej taryfy ulgowej, zwłaszcza w święta. To ten okres, kiedy mogę trochę zwolnić i skupić się na tym, co lubię robić najbardziej. Zróbmy wszystko co w naszej mocy, aby nie spędzić świąt na kanapie, przed telewizorem.
Jeśli na myśl o treningu nasza reakcja to ”brak czasu" i nadmiar obowiązków, to można sięgnąć wtedy po mój najnowszy program. „Sukces” złożony jest z trzech 15 minutowych zestawów. To tylko i aż 15 minut, które w tym czasie świetnie się sprawdzą. Każda forma aktywności fizycznej jest dobra. Wybierzmy to, co lubimy.

Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl