KOD - demonstracja w Poznaniu.
KOD - demonstracja w Poznaniu. Fot. Piotr Skórnicki / Agencja Gazeta

Tomas Wróblewski, redaktor naczelny tygodnika "Wprost", skreślił sylwetkę przeciętnego Polaka popierającego Komitet Obrony Demokracji. Zdaniem dziennikarza, sympatycy tego ruchu to "pokolenie bezrobotnych i iPhonów", a na dodatek winę za to ponosi były premier Donald Tusk. – Zgromadzenia KOD bardziej przypominają dziś kolejki po nowy model IPhone'a niż marsz rycerzy utraconej wolności – pisze Wróblewski. W tym tekście chodzi jednak tak naprawdę o coś innego. Wspomnienie o KOD jest dla dziennikarza pretekstem do napisania o utraconej szansie na... lepsze życie.

REKLAMA
"Odsuńmy na chwilę całe to pretensjonalne zadęcie, brylujących polityków, aktorów, lewicowych dziennikarzy odgrywających swoje role, a w tle zobaczymy naprawdę wystraszonych i sfrustrowanych ludzi. Tracą coś, czego tak naprawdę nigdy nie mieli, ale szczerze w to wierzyli - przynależność do lepszej kasty. Miraż wyższego wykształcenia, przepustkę do życia na 'europejskim' poziomie, gwarancję godnej pracy i płacy - podwyższonego standardu względem średniej krajowej" – czytamy w tekście Wróblewskiego.
Naczelny "Wprost" w tej pokoleniowej tragedii widzi dramat systemu oświaty, który od lat produkuje kolejnych absolwentów-bezrobotnych. Jak zauważa, dzisiaj dyplom z wyższej uczelni nie staje się przepustką do życia na poziomie. Wróblewski zwraca też uwagę, że przez 8 lat rządów Platformy i Donalda Tuska, mimo zapowiedzi, w tej sprawie nie zrobiono nic, a wyższe uczelnie nadal produkują każdego roku kolejnych bezrobotnych magistrów.
W takich okolicznościach społeczeństwo może czuć się oszukane, sfrustrowane, a kiedy nadarza się okazja - może wyjść na ulice ramię w ramię z organizatorami marszów KOD. W końcu każda okazja do zademonstrowania niezadowolenia jest dobra. Ale, jak przewiduje Wróblewski, "marsze KOD zaczną tracić paliwo".
"Problem zostanie. Uczelnie nie przestają produkować niezatrudnialnych absolwentów - ludzi, na których nawet przy spadającym bezrobociu nie ma popytu" – kwituje dziennikarz.
źródło: WP.PL