Iwona Śledzińska-Katarasińska podczas debaty o ustawie medialnej.
Iwona Śledzińska-Katarasińska podczas debaty o ustawie medialnej. Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta

Iwona Śledzińska-Katarasińska była wczoraj jedną z najbardziej wyróżniających się posłanek opozycji podczas debaty towarzyszącej ustawie medialnej. – Dlaczego ustawa jest poselska, a nie rządowa. Czy rząd wstydzi się demolowania mediów? – rzuciła z Sejmowej mównicy w twarz premier Beaty Szydło. Co teraz sądzi o ustawie? O tym w "Bez autoryzacji".

REKLAMA
Pani poseł, jak się pani podobał okrzyk "wolne media", wznoszony wczoraj po głosowaniu przez posłów PiS?
Od dłuższego czasu mam wrażenie, że PiS uważa, że jest jedynym właścicielem prawdziwych wartości, prawdziwej wolności, prawdziwej demokracji, prawdziwej Polski, prawdziwego narodu i wszystkiego co jest prawdziwe. Zachowanie posłów było po prostu obraźliwe dla poczucia wolności, dla demokracji, państwa prawa. Naprawdę, mamy wolność, a PiS próbując wszystkich ukształtować na swój wzór i podobieństwo. Stara nam się odebrać prawo i moralne i materialne (bo na razie mają siłę do odbierania prawa materialnego) do poczucia, że należymy do wspólnoty narodowej.
Czy uważa pani ten okrzyk za skandaliczny?
Tak, dlatego że kto jak kto, ale autorzy tego typu ustawy (nie jedynej zresztą) i tego typu działań – preparatorzy takiej ilości kłamstw, nie powinni stawiać się w roli strażników czegokolwiek. Hasłem tego ugrupowania jest: "nikt nie wmówi nikomu, że czarne jest czarne, a białe jest białe".
Posłanka Krystyna Pawłowicz napisała na swoim Facebooku, że od poniedziałku lub wtorku w publicznej telewizji czeka nas prawda o Polsce i świecie współczesnym. Co pani sądzi o tych słowach?
Pani posłanka Pawłowicz lepiej by się zajęła kupowaniem i przyrządzaniem sałatek na Nowy Rok.
Poseł Krzysztof Czabański z kolei powiedział, że to tylko pierwszy krok, następnym będzie uregulowanie struktur mediów. Zostaną przekształcone z obecnych spółek w jednoosobowo kierowane instytucje.
Podobnie jak pan Krzysztof Czabański pamiętam czasy przed 1989 rokiem. Powiedziałabym, że nie odgrywałam w tamtych latach tak znaczącej roli jak pan Czabański wtedy w mediach, ale też byłam w mediach. Poświęciłam bardzo dużo czasu, zdrowia i życia żeby z tamtymi czasami raz na zawsze zerwać. Dziwię się, że pan poseł chce do tamtych czasów wrócić.

Myśli pani, że i tym razem prezydent Duda specjalnie przyleci z Wisły, by podpisać tę ustawę?
Może mu ją tym razem zawiozą.
No tak, to by było urozmaicenie.
No oczywiście, co to za problem helikopter wysłać. Myślę, że ustawa jeszcze dzisiaj będzie podpisana. Zresztą od początku wiedziałam, że zamysł jest taki, żeby to tym trybem zrobić – w imię obrony pewnej tradycji i by móc świętować. Podobnie w 2005 roku Lech Kaczyński podpisywał inną ustawę medialną, równie bezczelną.
Czy coś panią podczas debaty wokół tej ustawy szczególnie zniesmaczyło?
Zniesmacza mnie brak jakiejkolwiek powściągliwości ze strony PiS. Przypuszczalnie trzeba się będzie do tego przyzwyczaić.

Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl