
Program "Comedians in cars getting coffe", jak sama nazwa wskazuje, polega na tym, że komicy jeżdżą samochodami i piją wspólnie kawę. W pierwszym odcinku siódmej serii w roli komedianta wystąpił Barack Obama. Jakie tajemnice wyciągnął z niego Jerry Seinfeld?
REKLAMA
Od samego początku program z gościnnym udziałem prezydenta Stanów Zjednoczonych jest zabawny. Jerry podbiega pod okno gabinetu Obamy, stuka w szybę, potem wchodzi do pomieszczenia i pyta – Jesteś gotowy? – na co Barack, który siedzi przy biurku, mówi – Muszę jeszcze coś zrobić. Jerry bierze jabłko, rozsiada się wygodnie na kanapie i pyta prezydenta – te jabłka były myte?
Plan był taki, że panowie mieli wybrać się na przejażdżkę błękitnym Chevroletem Corvette z 1963 roku. To piękny samochód, którego nie powstydziłby się żaden szanujący się kolekcjoner. Okazało się, że nie mogą sobie tak po prostu nim pojeździć, ponieważ - co oczywiste - mogłoby być to niebezpieczne dla Obamy. Zaczynają rozmawiać swobodnie, a prezydent USA udowadnia, że ma poczucie humoru. Mówi: – Dzieci mnie lubią, bo mam duże uszy i śmiesznie się nazywam. Jestem dla nich jak postać z kreskówki.
Seinfeld pyta prezydenta o marzenia, a ten przyznaje, że chciałby po prostu móc wyjść na ulicę bez ochrony, przybić piątkę znajomemu siedzącemu na barierce i żeby nikt go nie rozpoznał. Obama zdradził również, jak wyglądają jego poranki. Codziennie rano pracownicy Białego Domu dzwonią do jego sypialni i mówią, że pora wstawać. Zresztą wszystko załatwia telefonicznie, nawet jak chce, żeby w "domu" było cieplej. Po przebudzeniu idzie się ogolić, a dopiero potem zabiera się do ćwiczeń fizycznych.
Obama przyznał, że do mieszkania w Białym Domu trzeba się przyzwyczaić. – Pierwsza noc była jak noc spędzona w muzeum – powiedział Seinfeldowi. Kocha nachosy z guacamole. Kiedy rozmawiali w kuchni dla personelu żartobliwie przyznał, że większość światowych liderów to szaleńcy, ponieważ mają za dużo władzy i za dużo pracują. Często są zepsuci.
Jak Barack Obama radzi sobie ze stresem? Przeklina. Nauczył się też śmiać z wielu rzeczy, w przeciwnym wypadku załamałby się. Można nie zgadzać się z jego decyzjami politycznymi, ale trzeba przyznać, że jest chyba najbardziej wyluzowanym i charyzmatycznym prezydentem na świecie.
źródło: "Rolling Stone"
