
– Żeby ludzi na mróz wyciągać tylko dlatego, że jedna partia przegrała wybory? (...) Denerwuję się, kiedy kilku panów chce się okopać na swoich pozycjach i jeszcze próbuje wyciągać ludzi na ulicę – tymi słowami minister Beata Kempa podsumowała liderów opozycji oraz ludzi biorących udział w protestach. Jej zdaniem sprawy w kraju są na dobrej drodze za sprawą rządu i "boskiej ręki".
REKLAMA
– Jeden z kolegów ministrów mówił, że nad tym wszystkim, nad polityką jest jeszcze opatrzność, ja odpowiadałam, że nie ma co mieszać polityki z opatrznością, bo polityka jest brudna. A teraz się zgadzam, że jest opatrzność, bo się wszystko poukładało – powiedziała w wywiadzie dla "Dziennika". Kempa mówiąc o wymianie kadr w publicznych mediach stwierdziła bez ogródek – a co, PO nie wymieniała? A PSL, a SLD? – .
Dodała, że dla poprzedników ważniejsze od pracy były jednak spotkania w restauracji "Sowa i przyjaciele" i podobnych miejscach. Co udało jej się połączyć w koncept z manifestantami, których milion Grzegorz Schetyna w razie czego chce wyprowadzić na ulicę: – myślę, że z tych restauracji to oni aż tylu ludzi nie wyciągną – powiedziała minister Kempa.
Zmiany w mediach publicznych jej zdaniem w pozytywny sposób odcisną się na ich obliczu –może po wejściu w życie ustawy medialnej w końcu będzie mowa w TVP o zwykłych ludziach. My zostaliśmy wybrani w demokratycznych wyborach, nikt nas nie przyspawał do stołków i będziemy weryfikowani, wyborcy osądzą, czy wywiązaliśmy się z tego, co mówiliśmy. (...) Myślę, że urządzimy ten kraj tak, żeby wszyscy w nim się czuli dobrze – powiedziała w konkluzji.
źródło: "Dziennik"
źródło: "Dziennik"
Napisz do autora: manuel.langer@natemat.pl
