
Gdy Prawo i Sprawiedliwość zaczyna kręcić się wokół lekarzy, to wiedz, że coś się dzieje. Kiedyś chcieli wysyłać ich "w kamasze", dziś mowa jest o płaceniu i odpracowywaniu studiów medycznych. Jak można się domyślać, studenci – delikatnie mówiąc – nie są zachwyceni"genialnym pomysłem" ministra Gowina.
Kształcenie lekarzy z budżetu państwa w obecnym kształcie minister nazywa drenażem polskiego budżetu. – To szokujące słowa – mówi Kamil Szymaszkiewicz z rady samorządu studentów Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Podobny szok przeżywa dziś całe środowisko przyszłych lekarzy, którzy zadają sobie pytanie, dlaczego padło właśnie na nich.
Finansowanie takich studiów nie byłoby możliwe do sfinansowania przez moją rodzinę. To całkowicie zamknęłoby mi drogę do zawodu.
Studenci medycyny mają mnóstwo pytań do ministra: Co z socjologami? Politologami? Absolwentami stosunków międzynarodowych? – Nimi nikt się nie przejmuje – mówią oburzeni. Jeden z przyszłych lekarzy komentuje nieco złośliwie, że być może studia prawnicze, które kończył minister Gowin, też powinny być płatne? – Tyle, że polskich prawników nigdzie nie chcą – dodaje.
Nikt ich nie zatrzyma. Ale ludzie nie wyjeżdżają dlatego, że mają takie widzimisię. Jeśli w Polsce stworzy się warunki nie takie jak na Zachodzie, ale chociaż atrakcyjne dla naszej rzeczywistości, to Uważam, że młodzi lekarze zostaną. Jeśli natomiast pomysł ministra wszedłby w życie, młodzi będą bać się zobowiązania finansowego i zrezygnują z zawodu.
Napisz do autora: krzysztof.majak@natemat.pl
