
– Myślę, że ładni ludzie mają łatwiej. Oceniamy w dużej mierze po wyglądzie i jakoś tak naturalnie lgniemy do tych „ładniejszych”. To okrutne, ale chyba tak jest – powiedziała ostatnio moja przyjaciółka. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Od razu przyznałam jej rację. Chwilę później zaczęłam się jednak zastanawiać… czy oby na pewno?
Badania w dużej większości wskazują, że nie powinniśmy mieć co do tego wątpliwości. Czynnik urody jest ważny chociażby wtedy, kiedy przyglądamy się zarobkom. Dane wskazują, że w Stanach Zjednoczonych „dobrze wyglądający” prawnik zarabia od 10 do 12 procent więcej, niż jego „gorzej wyglądający” kolega po fachu. Co więcej, jak wskazuje „Psychology Today”, atrakcyjni ludzie są uważani za bardziej inteligentnych, milszych i kompetentnych.
wypowiedź na forum internetowym
Nie powinno to być nic zaskakującego biorąc pod uwagę chociażby psychologiczny „efekt aureoli”, w którym to z automatu przypisujemy pozytywne cechy osobom, które wywarły na nas dobre wrażenie. Jednak „nie wszystko złoto, co się świeci”. – Moja uroda jest problemem – powiedziała w jednym z wywiadów aktorka Jessica Biel. – Muszę udawać tępą – dodała. I dotknęła tym samym jednego z ważniejszych stereotypów, które odnoszą się do urody.
„Ładna równa się głupia. Zapewne nie ma nic do powiedzenia. Ma tylko pięknie wyglądać, nie musi się odzywać”.
– Zdecydowanie istnieje banalny stereotyp mówiący, że ładna równa się głupia. Bardzo często spotykam się z takim podejściem, czy to w kierunku do mnie, czy do innych osób. Osobiście nigdy nie usłyszałam takiego zarzutu bezpośrednio w sytuacji na żywo. Zazwyczaj jest to forma pośrednia wyrażana przez zdziwienie, że jednak jestem inna, niż mnie oceniono – mówi w rozmowie z nami Marta Dyks, światowej sławy polska modelka.
Zawód modelki wydaje się tylko potęgować stereotypowe myślenie. Wyrazem tego była między innymi ostra wypowiedź Mikołaja Lizuta sprzed kilku miesięcy, który w programie „Na językach” powiedział: – Podobno Polska słynie z talentów w modelingu. A jaka to ciężka praca! Trzeba pamiętać: najpierw lewa noga, potem prawa, potem która? Lewa? (…) Wystarczy mieć ładnego ryja! – skomentował.
Modelki to niewątpliwie piękne kobiety, może jednak stereotyp dotyczy samego zawodu, a nie ich urody? – Uważam, że to dwie oddzielnie kwestie, jednak modelce „dostaje się” podwójnie. Pytanie, dla kogo konsekwencje stereotypu są gorsze? Zmierzam do tego, że modelka jest wsadzona w podwójny stereotyp: „ładna” i „modelka”. Przy czym konsekwencje nie są dotkliwe tak długo, jak nie rani to jej psychiki, bądź jest w stanie sobie z tym radzić – ocenia Marta Dyks. – W przypadku kiedy mamy atrakcyjną osobę, która nie pracuje jako modelka, ocenianie jej kategoriami stereotypu może mieć dotkliwe konsekwencje w postaci degradowania jej wiedzy, kompetencji. Ja mogę, ale nie muszę za wszelką cenę przekonywać i udowadniać, że mam do zaoferowania coś swoją osobą, poza „ładną buzią” – dodaje.

"Psychika ze stali" Podobnie mówi o swoim zawodzie Justyna Poliszak. Jest modelką, pracowała między innymi w Hongkongu, Tajlandii, czy Paryżu. Oprócz kariery w modelingu robi także doktorat z prawa. – Niestety w naszym społeczeństwie zawód modelki wciąż jest błędnie postrzegany, jako łatwy, powierzchowny, niewymagający zbytniej inteligencji i wiedzy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Żeby poradzić sobie w tym zawodzie trzeba mieć psychikę ze stali – ocenia i dodaje: – Podróżujemy po całym świecie, zdane wyłącznie na siebie trafiamy w najdalsze zakątki świata, gdzie musimy się odnaleźć i błyskawicznie dostosować do życia w zupełnie odmiennej kulturze, mentalności, klimacie – słyszymy.

Justyna Poliszak
modelka

Nie wszystko złoto Problem może rzeczywiście być, bo o ile jedne badania wskazują na pozytywny wpływ urody na karierę, o tyle inne temu przeczą. Pół biedy kiedy jesteś przystojnym mężczyzną, oni uważani są za lepszych liderów. Dla porównania, mniej prawdopodobne jest zatrudnienie atrakcyjnej kobiety na wysokim, władczym stanowisku. Zresztą… każdy kto widział „Legalną blondynkę” zrozumie o co mi chodzi. Nikt nie traktował jej poważnie. Bo? Ubierała się na różowo, była ładna i miła. Te dwie ostatnie cechy chciałby mieć zapewne każdy z nas. Jeśli ma je ktoś inny, czujemy się zagrożeni.
– Kobiety obdarzone doskonałą aparycją narażone są dodatkową krytykę i obserwacje ze strony współpracowników i znajomych. Świadomie, lub nie, oczekuje się od nich udowadniania wiedzy i umiejętności. Wszystko po to, aby nie potwierdzić swoim zachowaniem stereotypu głupiej blondynki z kawałów – mówi w rozmowie z nami bizneswoman Izabella Łukomska-Pyżalska.

Skutki wspomnianego zagrożenia można odczuć szczególnie w momencie szukania pracy. Okazuje się bowiem, że jeśli rozmawiająca z nami osoba oceni nas, jako bardziej atrakcyjnych od siebie i co ważne – jest tej samej płci, nasze zatrudnienie jest o wiele mniej prawdopodobne. Co więcej, osoby prezentujące atrakcyjny wygląd sprawiają, że inni wokół nich czują się gorzej. Badania wskazują też, że atrakcyjni ludzie są postrzegani jako mniej pomocni. Co by jednak osłodzić nieco tę wizję warto dodać, że wygląd okazuje się wcale nie być czymś, na co w pierwszej kolejności zwracamy uwagę. Przy pierwszym spotkaniu stawiamy sobie ponoć dwa pytania: „Czy mogę zaufać tej osobie” oraz „Czy mogę szanować tę osobę”, na co wskazuje Amy Cuddy z Harvard Business School.
Szczególnie w biznesie to właśnie kompetencje powinny stawać na pierwszym miejscu. – Jestem zdania, że uroda na pewnym etapie zawodowym nie jest w stanie pomoc lub zaszkodzić w prowadzeniu biznesu. Liczą się umiejętności, zdolność do podjęcia ryzyka, czy odrobina szczęścia. Bo przecież ilu jest pięknych i urodziwych, a brak im odwagi, chęci i umiejętności? – mówi Izabella Łukomska-Pyżalska.

"Wcale nie jest tak łatwo" – Uroda ma znaczenie tylko pozorne, chociażby z tego powodu, że gusta są rożne. Często jest elementem przetargowym, czymś co działa na plus, bo dajmy na to jest kilka osób z tymi samymi kompetencjami i wykształceniem. Chyba pytanie kto zostanie wybrany jest retoryczne? Niestety schody zaczynają się później, bo cały czas trzeba będzie udowadniać, że jest się osobą kompetentną lub starać się wyjść poza schemat. Na dłuższą metę jest to jakaś forma przekleństwa – mówi Marta Dyks i podkreśla, że są „dwie strony medalu”. – Urodą możemy zyskać tylko łatwiejszy pierwszy krok, a dalej wcale nie jest tak łatwo – dodaje.
Kasia
prawniczka
Czy zatem trudy przyćmiewają plusy? Mimo wszystko bym się z tym nie zgodziła. Ładnym jest łatwiej? – Moim zdaniem tak – podobnie ocenia to Justyna Poliszak i podkreśla ten sam argument, o którym wspomniała Marta Dyks. – Gdy mamy dwa życiorysy osób mających dokładnie takie same kwalifikacje zawodowe potencjalny pracodawca najprawdopodobniej wybierze tę, która jego zdaniem jest bardziej atrakcyjna. Osoby wyższe i przyciągające uwagę są bardziej reprezentatywne, badania naukowe dowodzą, że wzbudzają nawet większe zaufanie. Ponadto modeling i wyjazdy nauczyły mnie ogromnej odporności na stres, otwartości w kontaktach z innymi ludźmi, empatii – ocenia.

Spójrzmy inaczej Niektórym uroda wydaje się być swego rodzaju „paszportem do szczęścia”. Gdyby było inaczej zapewne z takim wielkim zacięciem nie dbalibyśmy o swoją wagę, cerę, idealną fryzurę, paznokcie zrobione na wysoki połysk. I coś w tym jest. Nie sposób zaprzeczyć ewidentnym plusom bycia po prostu… ładnym. – Stoję na stanowisku, że nie zaszkodzi dbanie zarówno o ciało, jak i umysł. Drogie ubrania, zabiegi kosmetyczne, czy diety - oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem i zachowaniem zdrowego rozsądku. Bo może i uroda pomoże na samym początku w pracy, studiach czy kontaktach towarzyskich, ale prędzej czy później "wyjdzie szydło z worka" – podsumowała Izabella Łukomska-Pyżalska. Warto pamiętać, że zawsze jest też jakaś druga strona. Będąc pod wrażeniem piękna, możemy jej po prostu czasami nie dostrzegać.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
