
– Myślę, że ładni ludzie mają łatwiej. Oceniamy w dużej mierze po wyglądzie i jakoś tak naturalnie lgniemy do tych „ładniejszych”. To okrutne, ale chyba tak jest – powiedziała ostatnio moja przyjaciółka. Nie sposób się z tym nie zgodzić. Od razu przyznałam jej rację. Chwilę później zaczęłam się jednak zastanawiać… czy oby na pewno?
Ostatnio doszłam do wniosku, że ładni ludzie mają w życiu łatwiej. Są lepiej postrzegani, niż Ci przeciętni. Nie mówiąc o brzydkich osobach. Teraz zaczęłam to dostrzegać, bo sama doświadczyłam takiej niesprawiedliwości. Była sesja, niestety jeden egzamin mi nie poszedł i miałam poprawkę, razem z miss roku. Laska ogólnie nie jest za inteligentna, kiepsko się uczy. Wchodzimy razem i od razu widzę uśmiech prowadzącego do niej, ja jakbym nie istniała. Potem padają pytania (poprawka była ustna). Ona dostaje banalne pytania, na które każdy kto ma nikłe pojęcie odpowie, a ja pytania standardowe, dość trudne... Skończyło się tak, że ja wyszłam z 3 ona z 5 i gratulacjami.... Czy ładni ludzie zawsze muszą mieć łatwiej w życiu?

Podobnie mówi o swoim zawodzie Justyna Poliszak. Jest modelką, pracowała między innymi w Hongkongu, Tajlandii, czy Paryżu. Oprócz kariery w modelingu robi także doktorat z prawa. – Niestety w naszym społeczeństwie zawód modelki wciąż jest błędnie postrzegany, jako łatwy, powierzchowny, niewymagający zbytniej inteligencji i wiedzy. Rzeczywistość jest jednak zupełnie inna. Żeby poradzić sobie w tym zawodzie trzeba mieć psychikę ze stali – ocenia i dodaje: – Podróżujemy po całym świecie, zdane wyłącznie na siebie trafiamy w najdalsze zakątki świata, gdzie musimy się odnaleźć i błyskawicznie dostosować do życia w zupełnie odmiennej kulturze, mentalności, klimacie – słyszymy.

Po ukończeniu prawa rozpoczęłam studia doktoranckie. Wiązało się to z odbywaniem stażu w rożnego rodzaju instytucjach oraz kancelariach prawnych. Jak wiadomo, w dzisiejszych czasach inwigilacja przez potencjalnych pracodawców jest dość powszechnym zjawiskiem. Niektórzy żartują nawet, iż pierwszy etap rekrutacji to szczegółowe sprawdzenie Facebooka i Instagramu osoby aplikującej na dane stanowisko.
Zaraz po studiach odbywałam staż w jednej z korporacji prawnych. Pracodawcy oraz moi współpracownicy wiedzieli, że jestem modelką. Początkowo nie ufano mi, obawiano się przydzielić bardziej odpowiedzialne zadania, a do mojej osoby odnoszono się z dużym dystansem. Na swoją renomę w tejże korporacji musiałam pracować kilka razy ciężej, niż rówieśnicy o takich samych kwalifikacjach. To dało mi tylko dodatkowego kopa, żeby pokazać wszystkim, iż jestem osobą sumienną, pracowitą , na której można polegać. Pod koniec naszej współpracy wszyscy byli zaskoczeni, a moje umiejętności wyższe.

Problem może rzeczywiście być, bo o ile jedne badania wskazują na pozytywny wpływ urody na karierę, o tyle inne temu przeczą. Pół biedy kiedy jesteś przystojnym mężczyzną, oni uważani są za lepszych liderów. Dla porównania, mniej prawdopodobne jest zatrudnienie atrakcyjnej kobiety na wysokim, władczym stanowisku. Zresztą… każdy kto widział „Legalną blondynkę” zrozumie o co mi chodzi. Nikt nie traktował jej poważnie. Bo? Ubierała się na różowo, była ładna i miła. Te dwie ostatnie cechy chciałby mieć zapewne każdy z nas. Jeśli ma je ktoś inny, czujemy się zagrożeni.


Podczas swojego życia zawodowego pracowałam także jako modelka. Wtedy jest oczywistym, że to jak jesteśmy postrzegani w aspekcie wizualnym jest w stanie wiele zmienić. Wiadomym jest, że zawody takie jak wokalistka, aktorka, modelka wymagają od osoby określonego wyglądu. Często wizerunku kontrowersyjnego, wzbudzającego zainteresowanie mediów oraz osób trzecich. I w takich właśnie sytuacjach wygląd może okazać się pomocnym. Istnieją jednak zawody, w których często zbyt wyzywający wizerunek przeszkadza lub jest absolutnie nie na miejscu. Politycy, bankowcy, prawnicy, osoby wykonujące zawody zaufania publicznego powinny cechować się subtelnością i schludnością w swoim wyglądzie – tu okazywanie swojej seksualności i eksponowanie wdzięków nie jest wskazane.
– Uroda ma znaczenie tylko pozorne, chociażby z tego powodu, że gusta są rożne. Często jest elementem przetargowym, czymś co działa na plus, bo dajmy na to jest kilka osób z tymi samymi kompetencjami i wykształceniem. Chyba pytanie kto zostanie wybrany jest retoryczne? Niestety schody zaczynają się później, bo cały czas trzeba będzie udowadniać, że jest się osobą kompetentną lub starać się wyjść poza schemat. Na dłuższą metę jest to jakaś forma przekleństwa – mówi Marta Dyks i podkreśla, że są „dwie strony medalu”. – Urodą możemy zyskać tylko łatwiejszy pierwszy krok, a dalej wcale nie jest tak łatwo – dodaje.
Nie dostrzegam żadnych minusów, które mogliby odczuwać ludzie ładni. Myślę, że stereotyp "ładny, ale głupi chłopak", "ładna, ale głupia dziewczyna" powoli znika. Głównie z tego względu, że aktualnie kanon urody – przynajmniej w moim środowisku – wyznaczają ludzie inteligentni, wykształceni i bez kompleksów. Ładny w jednym miejscu oznacza co innego, niż ładny w innym miejscu na świecie.

Niektórym uroda wydaje się być swego rodzaju „paszportem do szczęścia”. Gdyby było inaczej zapewne z takim wielkim zacięciem nie dbalibyśmy o swoją wagę, cerę, idealną fryzurę, paznokcie zrobione na wysoki połysk. I coś w tym jest. Nie sposób zaprzeczyć ewidentnym plusom bycia po prostu… ładnym. – Stoję na stanowisku, że nie zaszkodzi dbanie zarówno o ciało, jak i umysł. Drogie ubrania, zabiegi kosmetyczne, czy diety - oczywiście wszystko jest dla ludzi, ale z umiarem i zachowaniem zdrowego rozsądku. Bo może i uroda pomoże na samym początku w pracy, studiach czy kontaktach towarzyskich, ale prędzej czy później "wyjdzie szydło z worka" – podsumowała Izabella Łukomska-Pyżalska. Warto pamiętać, że zawsze jest też jakaś druga strona. Będąc pod wrażeniem piękna, możemy jej po prostu czasami nie dostrzegać.
Napisz do autorki: katarzyna.milkowska@natemat.pl
