Rafał Madajczak z przekąsem komentuje rzeczywistość
Rafał Madajczak z przekąsem komentuje rzeczywistość Fot. ASZdziennik.pl/naTemat.pl

Rafał Madajczak, autor prześmiewczego ASZDziennika, przyznaje, że z niepokojem przygląda się scenie politycznej. Bo choć PiS dostarcza mu treści, to wolałby czerpać z bardziej demokratycznego źródła. – Jako obywatel chcę, żeby moi przedstawiciele byli najlepszego sortu – uważa.

REKLAMA
Madajczak, który tworzy "najlepsze zmyślone newsy w kraju" w rozmowie z "Wyborczą" stawia na szczerość. Pytany przez Katarzynę Wężyk, czy działania władzy go przerażają, odpowiedział: "Był taki okres, (…) że budziłem się i kładłem z Dudą na ustach". – Oczywiście lepiej, jak coś się dzieje, ale może nie aż tak – mówi. – Jakbym był strażakiem piromanem, który podpala, żeby sobie potem pogasić, tobym podpalił ten Trybunał Konstytucyjny, ale kontrolowanie. Tak żeby się tylko drzwi zajęły, zaczęło się dziać, przyjechały kamery - a potem to zgaszę. Tyle że zajął się cały Trybunał, potem Sejm, media, ludzie zaczęli wylatywać i to przestało być fajne – dodaje.
Redaktor naczelny ASZdziennika określa siebie wkurzonym obywatelem, który część tekstów o prezydenci pisał "na tak zwanym wkurwie". – Kurde, co on robi, przecież to jest prezydent mojego państwa, mój prezydent. Jako obywatel chcę, żeby moi przedstawiciele byli najlepszego sortu - tu może źle powiedziałem - żeby byli najlepsi z możliwych. Wiele działań PiS sprawiło, że w to zwątpiłem i się wkurzyłem – tłumaczy.
Czy zatem boi się, co będzie dalej? Madajczak nie nazwałby tak swoich ewentualnych odczuć. – Będę się strasznie wkurzał i działał, gdy położą łapę na sprawach światopoglądowych – zapowiada. Zastanawia go też zmiana, jaka zaszła w społeczeństwie. – Po raz pierwszy jedna i druga strona zdaje się twierdzić, że to ona jest ta lepsza – wyjaśnia. – Do tej pory z poczuciem wyższości przeginała strona tzw. demokratyczna. O, my tu jesteśmy tacy fajni i oświeceni, a ta ciemnota sobie dłubie po chatach. A dziś ta tak zwana ciemnota myśli identycznie: to my jesteśmy ci fajni, a głupie lewactwo niech sobie kwiczy – dodaje.
Sam dziennikarz nie uważa się jednak za tego "przeciw" lub "za". Obiektem jego żartów może zostać każdy, ale - jak ironicznie stwierdza - gdyby chciał, przeszedłby na stronę rządzących. – Wystarczy jeden rozrachunkowy wywiad u Karnowskich i już jestem w objęciach obozu niepodległościowego – mówi. – Jakby Tomasz Lis powiedział w "Gazecie Polskiej" "przejrzałem na oczy, za wszystkim stoją Niemcy, dość tego, a poza tym w tym roku jadę na Przystanek Jezus", to by go też zaczęli drukować – konstatuje.
Przypomnijmy, że w czwartek 28 stycznia, razem z "Wyborczą" ukaże się jego poradnik obywatelski "Nowa Polska. Przewodnik dla Polaków" napisany przez Rafała Madajczaka oraz dziennikarza ukrywającego się pod pseudonimem Mikołaj Wurdulak.

źródło: wyborcza.pl

Napisz do autorki: karolina.blaszkiewicz@natemat.pl