
Tomasz Lis spotkał się z czytelnikami przy okazji premiery książki "A nie mówiłem". W trakcie spotkania zaskoczył go jeden z uczestników, który wręczył dziennikarzowi dyplom "w uznaniu zasług za szczególne osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbania o niemieckie interesy". Lis przyjął tę specyficzną nagrodę i odpowiedział na postawiony mu zarzut.
REKLAMA
Spotkanie autorskie Lisa odbyło się w jednym z warszawskim Empików. Uczestnicy zadawali dziennikarzowi pytania, ale nie tylko... Jeden z nich ogłosił przez mikrofon, że chciałby wręczyć naczelnemu "Newsweeka" dyplom. Jak przeczytał, chodziło o nagrodę za "osiągnięcia w dziedzinie szerzenia propagandy i dbania o niemieckie interesy" oraz za "nadzwyczajne zaangażowanie w zwalczanie rodzimych dążeń niepodległościowych na terenie Rzeczypospolitej Polskiej”.
Dziennikarz niespecjalnie się tym przejął. Co więcej, zadeklarował, że tak jak przyjął "Hienę Roku", tak przyjmie też tę nagrodę. – Super, ja tylko jednej rzeczy nie rozumiem. Po pierwsze, czy pani Angela Merkel upoważniła pana do przekazania tego dyplomu. Po drugie, czy pan wie, kto jest wydawcą "Gazety Polskiej". Spółka Srebrna, która należy do partii PiS – odpowiedział Lis.
Tylko dla czytelników naTemat zniżka 20 proc. na nową książkę Tomasza Lisa
Specjalnie dla czytelników naTemat przygotowaliśmy specjalną 20-procentową zniżkę. Jak ją dostać?
1. Kliknij TUTAJ i przejdź do księgarni
2. Dodaj książkę "A nie mówiłem" do koszyka
3. Wpisz kod promocyjny "NATEMAT"
4. Cena po zniżce to 23,99 zł + koszty dostawy.
